Czy jest inne wyjście?

Czy jest inne wyjście?

Atakowani są zawsze w gorszej sytuacji, bo nie wiedzą, z której strony i kiedy nastąpi kolejny szturm. Mają jednak świadomość, o co toczy się walka i jak długo może trwać.

Brexit miał za zadanie postawić w określonej chwili znak zapytania „co dalej z Unią”?, ale Państwa Europy i ich obywatele wciąż nie szanują resztek swojej suwerenności.

Opinia publiczna do chwili Brexitu uważała, że członkostwo w UE, to wyjątkowa szansa na postęp i rozwój, bez ograniczeń moralnych stawianych przez Prawo Naturalne, za którym stoi sam Bóg. Wiarygodni entuzjaści twierdzą nawet, że to brak zgody wśród budowniczych Wieży Babel, a nie ich wspólny zamiar dotarcia do Nieba bez zgody Gospodarza, skończył się porażką.

Tymczasem od dawna można wyjaśnić sens istnienia UE. „Sueddeutsche Zeitung” (02.11.2001) ostrzegał społeczeństwo niemieckie, że jest ono wciąż pilnie obserwowane, i że jedynym sposobem na to, jest ukrywanie się na parawanem UE:

Kiedy Niemcy, znajdujący się w samym środku kontynentu olbrzym porusza się, wywołuje to nerwowe reakcje jego sąsiadów… istnieje wyjście, a jest nim droga przez Brukselę. Wywierać wpływ, nie zachowując się arogancko i nie prowokując tworzenia się przeciwnych koalicji, jest na dłuższą metę możliwe tylko dzięki integracji” .

„Trzęsienie ziemi”, jak nazwała Brexit ostatnio „Myśl Polska” zachęca do głębszego spojrzenia nie tylko na Unię Europejską, ale także na koncepcję jej poprzedniczki – „Paneuropy” Richarda Coudenhove-Kalergiego (na zdjęciu). Dzieło pod tym tytułem powstało w 1923 r. i zostało rozesłane na ówczesne salony polityczne świata dzięki finansowemu wsparciu kosmopolitycznego bankiera Maxa Warburga sumą po 60.000 marek w złocie przez kolejne trzy lata.

Wcześniej Roman Dmowski rozesłał po salonach europejskich dwa ważne opracowania (bez wsparcia bankierów), a mianowicie „Niemcy, Rosja i kwestia polska” (1907) oraz „Problems of Central and Eastern Europe” (1917), dzięki którym europejskie elity narodowe zdążyły wzmocnić swoją tożsamość wbrew sugestii Kalergiego, że największymi wrogami Europy są nacjonalizmy w poszczególnych krajach oraz imperializm rosyjski.

Na tym tle widać klasę Dmowskiego jako polityka, rozgrywającego w Wersalu z zimną krwią wszystkie atuty jedynej kreującej narody cywilizacji łacińskiej. Kalergi, syn arystokraty austriackiego i Japonki, który był zdeklarowanym germanofilem, współczuł Niemcom decyzji Traktatu Wersalskiego i generalnie uważał, że same państwa europejskie jako takie, nie będą w stanie partycypować na arenie międzynarodowej, wobec czego sugerował sprowadzanie do Europy milionów imigrantów z Bliskiego Wschodu oraz z Afryki dla wytworzenia mieszanki rasowej.

Centralne Siły Polityczne zleciły w ramach UE kontynuację tej misji Angeli Merkel. Nic dziwnego, że Angela Merkel otrzymała nagrodę im. Coudenhove-Kalergiego za realizację swobodnego przepływu milionów osób przez granice państw UE.

Kalergi oficjalnie nie występował przeciw Kościołowi, mógł jednak znać dzieło Feliksa Konecznego „O wielości cywilizacji” i doskonale wyczuwał jego „Prawa Dziejowe”, a wśród nich to, które mówi, że niższa, mniej wymagająca cywilizacja eliminuje wyższą, bardziej wymagającą (wbrew fałszywym poglądom o cudownych rezultatach multi-kulti).

Likwidację fundamentów chrześcijaństwa w Europie metodą kreowania mieszanek cywilizacyjnych nasilił „kolorowe rewolucje”, niszczące zalążki lokalnych cywilizacji Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, za cenę przelewu krwi pogardzanych ludów, a więc za te same pieniądze, na które wciąż dają się nabierać naiwni chrześcijanie z Europy, bądź to przystępując do UE, bądź też otwierając ramiona dla nachodźców.

Europa potrzebuje cywilizacji łacińskiej, bo świat potrzebuje życiodajnej gleby dla Prawa Naturalnego, bez którego nie może istnieć zdrowa moralnie rodzina a więc nie może także istnieć ludzkość.

Zamiast naiwnego triumfalizmu, promowanego przez CSP, dajmy garnącej się do Kościoła młodzieży czytelną ścieżkę do dzieł Feliksa Konecznego, aby mogła odważnie spojrzeć na rzeczywistość świata, rozdzieranego przez niesprawiedliwość społeczną i odczytać sens swojego istnienia w swoich rodzinnych stronach. Tylko tą drogą można zahamować rozwój nowotworów indywidualizmu, relatywizmu i subiektywizmu na zdrowym organizmie personalistycznej cywilizacji łacińskiej.

Andrzej J. Horodecki
Myśl Polska, nr 29-30 (17-24.07.2016)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s