Wołyński test na prawdę

Wołyński test na prawdę

PiS obiecało, że świat usłyszy o ludobójstwie na Kresach Wschodnich – mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Rzeczpospolita: PSL złożyło w Sejmie projekt uchwały ws. ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II RP.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, historyk Kościoła, działacz kresowy: Oprócz PSL swoje projekty złożyły jeszcze kluby Kukiz’15 i PiS. Wszystkie sprowadzają się do tego, że potępione jest ludobójstwo, jest oddana cześć ofiarom, a także sprawiedliwym Ukraińcom, którzy ratowali Polaków, oraz 11 lipca zostanie ustanowiony jako Narodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez banderowców ukraińskich. Żałuję tylko, że kluby nie doszły do porozumienia i nie powstał jeden projekt.

Projekt którego ugrupowania powinien zostać przyjęty przez Sejm?

Najbliższy prawdzie jest projekt Kukiz’15. Niemniej jednak w środowiskach kresowych są różne opinie. Natomiast wszystkie środowiska wspólnie 7 lipca o godzinie 13 organizują demonstrację przed Sejmem, by domagać się, żeby to nie była uchwała, tylko ustawa.

Na razie jednak nie ma nawet uchwały. Dlaczego?

Pewne sprawy zostały bardzo zaognione, do czego przyczynili się marszałkowie polskiego parlamentu. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński spotkał się w Truskawcu z szefem parlamentu ukraińskiego Andrijem Parubijem oraz synem dowódcy UPA Jurijem Szuchewyczem i tam ustalono, że przed szczytem NATO ustawa nie będzie głosowana. Oburzenie wywołał fakt, że marszałek Kuchciński z synem banderowca ustala kalendarz polskiego Sejmu.

Jaki jest efekt tego spotkania?

Uchwała PiS miała być głosowana ponad tydzień temu i do tego nie doszło. Z kolei marszałek Senatu Stanisław Karczewski w wywiadzie dla TV Republika powiedział, że trzeba obniżyć poprzeczkę, bo jest trudna sytuacja relacji z Ukrainą. Stanowiska obu marszałków są w poprzek większości PiS, który jest jednak zdania, że należy przestać już dyskutować, czy to się Ukrainie podoba czy nie, tylko powiedzieć prawdę, ustanowić święto i iść dalej. Gdyby zwyciężyła koncepcja Kuchcińskiego i Karczewskiego, byłby to krok do tyłu.

To głos ludzi, którzy są u władzy i muszą dbać o poprawne stosunki z Ukrainą.

Od 27 lat III Rzeczpospolita nie potrafi powiedzieć prawdy, bo boi się, że Ukraina się na nas obrazi. Z jednej strony mówi się prawdę o Auschwitz i nie przejmujemy się reakcją Niemców, a w sprawie Wołynia mamy problem z Ukraińcami. Niestety, w tej sprawie zarówno PO, jak i PiS odwołują się do tej samej zasady: przemilczenia dla celów politycznych prawdy historycznej.

Rodziny pomordowanych są oburzone tym handlem. Jeśli my nie będziemy walczyć o prawdę, to ani Chińczycy, ani Amerykanie nie zrobią tego za nas. Trzeba podjąć pewne radykalne kroki, żeby przeciąć wrzód i oczyścić sytuację.

A co jeśli po raz kolejny się nie uda?

To będą protesty. To ogromny test dla Jarosława Kaczyńskiego. Lider PiS wraz z Andrzejem Dudą w kampanii obiecywali, że świat usłyszy prawdę o ludobójstwie na Wołyniu. Znam wypowiedzi Kaczyńskiego i Dudy, zwłaszcza między pierwszą a drugą turą wyborów, kiedy wyraźnie do tej sprawy nawiązywano. Jeśli się nie uda, to będzie kompromitacja Kaczyńskiego. Przyznam, że głosowałem na Andrzeja Dudę w drugiej turze – w pierwszej oddałem głos na Pawła Kukiza. Duda zapewniał bowiem, że prawdę o ludobójstwie powie.

Mówi?

Był w Kijowie 15 grudnia i ani jednym słowem nie zająknął się na ten temat. Są przygotowywane różne wydarzenia rocznicowe w sprawie Wołynia, w Warszawie i innych miejscach, i prezydent nie przyjął patronatu. Obaj panowie zaczynają się wycofywać. Ale to jest już ich problem. Problem ich wiarygodności.

Prezydent i szef partii rządzącej chcą być politykami odpowiedzialnymi i nie chcą zadrażniać relacji z Ukrainą.

Odpowiedzialny to nie znaczy zakłamany. Odpowiedzialny polityk to taki, który nie boi się prawdy, nie ulega naciskom obcego państwa. Poprzednia ekipa z PZPR ulegała naciskom z Moskwy, a obecna ulega naciskom Kijowa. To tylko zamiana dyspozytora. Polska daje tyle pomocy Ukrainie, pieniędzy, pomocy humanitarnej i wojskowej, że ma prawo stawiać warunki, a nie odwrotnie. Obdarowany stawia darczyńcy warunki. To chora polityka. Społeczeństwo to widzi. Prezydent i prezes PiS głoszą prawdę historyczną w sposób wybiórczy. Wciąż wierzę, że zmienią zdanie.

Nie przed szczytem NATO.

To skandal, żeby polski Sejm podporządkowywał się decyzji Kijowa. 11 lipca zobaczymy, jak się zachowa pan prezes, pani premier, członkowie PiS i prezydent.

A jak ksiądz ocenia projekt PiS?

Jest bardzo ugodowy i łagodny, ale do przyjęcia. Widać, że chodzi o powiedzenie prawdy, ale też o niezadrażnienie relacji z Ukrainą. Podobają mi się tam dwa akapity. Pierwszy, mówiący o sprawiedliwych Ukraińcach, bo to mordował nie naród ukraiński, ale wrzód na jego ciele w postaci OUN-UPA. Byli Ukraińcy, którzy ratowali Polaków, którzy też w III RP nie zostali odznaczeni, co jest bardzo niesprawiedliwe. Drugi – oddaje się cześć tym ludziom, którzy przez 70 lat bronią prawdy o ludobójstwie. W komunizmie zamiatano to pod dywan, a w III RP działacze kresowi są atakowani za bronienie prawdy. Ci ludzie są wyzywani przez niektóre osoby związane z PiS i „Gazetą Polską” oraz „Gazetą Wyborczą” od ruskich agentów i trolli Putina. Takie obrażanie rodzin ofiar jest wielką krzywdą. W PRL w podobny sposób niszczono za prawdę rodziny katyńskie.

Czy 11 lipca powinien być Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu?

Tak, to wspomnienie krwawej niedzieli na Wołyniu. W niedzielę 11 lipca 1943 roku zaatakowano Polaków modlących się w kościołach, aby zabić ich jak najwięcej. Prawda jest taka, że ludobójstwo zaczęło się już w 1939 roku i trwało do roku 1947 roku do akcji „Wisła”.

Istnieje konflikt między Kresowianami a Jarosławem Kaczyńskim, który próbuje przerzucić datę na 17 września i pod zbrodniami Sowietów i Niemców ukryć ludobójstwo ukraińskie. To zły krok. Powinny być dwa niezależne narodowe dni pamięci: 11 lipca – Narodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez banderowców, i 17 września, gdy oddaje się pamięć ofiarom, które zginęły z rąk Sowietów. Jarosław Kaczyński, będąc spolegliwym politykiem wobec Ukrainy…

…ktoś inny powie – wytrawnym politykiem dbającym o dobre relacje z sąsiadami.

Nie, to nie jest uprawianie wytrawnej polityki. Jarosław Kaczyński jest ostatnim politykiem ukształtowanym przez Giedroycia. Kiedy Kaczyński odejdzie, to większość w PiS pójdzie inną drogą.

Dla prezesa PiS polityka historyczna jest bardzo ważna.

Prezes Kaczyński nigdy nie przyszedł na żadną uroczystość poświęconą ofiarom ludobójstwa na Kresach. Podobnie jak jego brat Lech Kaczyński. W 2009 r. przyszedł do kościoła św. Anny w Warszawie, ale tylko na mszę za Polaków, którzy zginęli z rąk SS-Galizien, czyli Ukraińców na żołdzie niemieckim. Tam, gdzie byli mordowani przez UPA, nie przyszedł. Regularnie uchyla się od udziału w tych upamiętnieniach.

Moim zdaniem jest on spolegliwy wobec partnera politycznego ze Wschodu. Ukraińcy wykorzystują jego słabość do Ukrainy, gdzie ma kuzynów. Poza tym koncepcja Międzymorza powoduje, że nie chce on niczym urazić Ukrainy i Litwy. Mógł przejść do historii jako ten, który przełamie zmowę milczenia. Obawiam się jednak, że do historii przejdzie nie Jarosław Kaczyński, ale reżyser filmu „Wołyń” Wojciech Smarzowski, który dla prawdy historycznej zrobi więcej niż wszyscy politycy PO i PiS.

Z całym szacunkiem, ale dlaczego ksiądz się uczepił Jarosława Kaczyńskiego, co prawda lidera partii rządzącej, ale przecież szeregowego posła.

Czy ja mam tłumaczyć sytuację polityczną w Polsce? Krajem rządzi Jarosław Kaczyński. Pan prezydent, pani premier, marszałkowie Sejmu i Senatu nie decydują o relacjach z Ukrainą. Nikt w PiS nie postawi się prezesowi. Nawet prezydent. W sprawie pamięci wołyńskiej wielką szkodę wyrządzili prezydent Komorowski i premier Tusk. PiS szedł do wyborów, głosząc, że jest lepszy od PO, a jest taki sam. Niech udowodni, że jest lepszy. Teraz jest najlepszy czas.

PiS mówi jednym głosem w sprawie Wołynia?

Niestety, w PiS są tacy ludzie jak pani Małgorzata Gosiewska, która trzyma z ukraińskimi nacjonalistami. Doradcą prezydenta Dudy jest Przemysław Grajewski vel Żurawski, który zawsze był przeciw uchwale potępiającej ludobójczą zbrodnię UPA. Podobnie nowy ambasador w Kijowie Jan Piekło. Ale też wielu polityków PiS chce powiedzenia prawdy. W PiS są podziały i wielu polityków ma dosyć kłaniania się czapą do ziemi Ukraińcom. Wszystko w rękach Jarosława Kaczyńskiego.

Rozmawiał Jacek Nizinkiewicz
http://www.rp.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s