Prawa człowieka i jabłka

Prawa człowieka i jabłka

Obóz rządzący za pośrednictwem swego najwyższego przedstawiciela – głowy państwa przy okazji niedawnej wizyty przewodniczącego Xi Jinpinga sformułował plan szerokiej współpracy gospodarczej z Chinami.

Dokładniej zaś z Chińską Republiką Ludową, czyli państwem, w którym oficjalnie nadal obowiązuje ideologia oparta na doktrynie Karola Marksa.

PiS, za pośrednictwem Prezydenta, postuluje zatem współpracę z państwem komunistycznym. I co w tym złego, ktoś zapyta?

Nic, osobiście uważam, że podobna współpraca nie stanowi żadnej ujmy na polskim honorze, szkoda tylko, że podobnego pragmatyzmu partia Jarosława Kaczyńskiego nie wykazuje w odniesieniu do relacji z Rosją, która wszak nie jest już państwem komunistycznym, a jawnie chrześcijańskim.

I nie chodzi tu o żadne zagadnienia ideologiczne czy historyczne, które obiektywnie mogą różnić oba kraje, a o gospodarkę, a ściślej o handel. Wszak mówiąc o rzeczonej współpracy gospodarczej, mającej dać początek nowemu jedwabnemu szlakowi, gdy dochodzi do konkretów, okazuje się, że Polsce zależy przede wszystkim na sprzedaży jabłek.

Rosja nałożyła na nie embargo, wiadomo jednak, że u źródeł tej decyzji leżały przyczyny stricte polityczne. Może należy zatem poprawić obustronne relacje polityczne i polskie owoce, mięso i nabiał znowu podbiją Rosję? Przecież, jeżeli możemy je sprzedawać chińskim komunistom, to możemy też chyba i rosyjskim chrześcijanom? Czemu demokracja i prawa człowieka w Rosji obchodzą nas w tym kontekście bardziej niż w ChRL? Co bardziej krewki wolnościowiec powiedziałby zapewne coś o okupacji Tybetu i Dalajlamie.

Środowiska katolickie podnoszą zaś kwestię polityki regulacji urodzin. Polscy politycy, przynajmniej ci głównego nurtu, w relacji z Chińczykami nie podnoszą jednak podobnych argumentów. I słusznie.

Czemu jednak cała prawica w Polsce od dobrego ćwierćwiecza w odniesieniu do stosunków z Rosją stawia się w roli „sumienia świata” i jak tylko może przypomina jej domniemane i rzeczywiste przewiny oraz grzechy popełnione na przestrzeni jej bogatej historii?

A może „taryfa ulgowa” dla Chin, wymuszająca na naszych politykach chociaż chwilowe przerwanie odmawiania solidarnościowo-wolnościowej mantry, to jedynie efekt myślenia o Państwie Środka jako o „sąsiedzie naszego niebezpiecznego sąsiada”, aby nawiązać do tytułu wydanej w 1954 r. pracy Stefana Łochtina, działacza Stronnictwa Narodowego?

Odpowiedzi na powyższe pewnie szybko nie poznamy, jednak polityka PiS-u nie tylko na polu stosunków międzynarodowych wykazuje się zadziwiającym dualizmem.

Jak bowiem wytłumaczyć nieustanne eksponowanie zbrodni komunistycznych przy równoczesnym dążeniu do całkowitej wręcz marginalizacji banderowskiego ludobójstwa?

Maciej Motas
http://mysl-polska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s