Polska tak samo podzielona. Jak czytać sondaże

Jeżeli ktoś myśli, że nie czytam Wyborczej i nie będzie na mojej witrynie artykułów z niej, to tkwi w dużym błędzie. Otóż oświadczam, że u mnie będą wszystkie ciekawe rzeczy, lewackie, lewicowe, prawicowe, żydowskie, masońskie i ch. wie jakie jeszcze. To tyle gwoli wyjaśnienia. – Admin f6862.

Polska tak samo podzielona. Jak czytać sondaże

Dominika Wielowieyska Gazeta Wyborcza
A A A
Nie jest prawdą, że ostatnie wybory w 2015 r. i kolejne wyniki sondaży, w których PiS wypada dobrze, są dowodem na to, że Polacy masowo odrzucili III RP

Nie jest prawdą, że ostatnie wybory w 2015 r. i kolejne wyniki sondaży, w których PiS wypada dobrze, są dowodem na to, że Polacy masowo odrzucili III RP (Rys. HANNA PYRZYŃSKA)

Nie jest prawdą, że ostatnie wybory 2015 r. i kolejne wyniki sondaży, w których PiS wypada dobrze, są dowodem na to, że Polacy masowo odrzucili III RP
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Od polityków PiS i publicystów IV RP wciąż słyszymy następujące tezy: protesty KOD nic nie znaczą, notowania PiS w sondażach rosną. Nowoczesna i PO razem wzięte – w zależności od tego, która firma przeprowadzała sondaż – albo mają zbliżony wynik do PiS, albo o wiele gorszy od partii rządzącej. Najchętniej powołują się na ostatni, czerwcowy sondaż TNS, wedle którego PiS ma 40 proc. poparcia, PO – 17 proc., a Nowoczesna – 9 proc.

I ulubiona teza obozu IV RP: Polacy w wyborach parlamentarnych i prezydenckich 2015 r. przebudzili się, ostatecznie masowo odrzucili zgniłą III RP i wybrali IV RP.

Prawica: III RP zaorana

– To jest właśnie to, czego zadowoleni z siebie wielkomiejscy publicyści i politycy nie rozumieją. Wolą zamykać oczy i krzyczeć. Dlatego będą kroczyć od porażki do porażki, coraz głośniej wołając, że racja moralna jest po ich stronie, i coraz srożej wygrażając tym, którzy temu amokowi nie chcą ulegać – triumfował w Wirtualnej Polsce Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Do Rzeczy”, komentując ostatni sondaż TNS. Prorokował, że notowania PiS urosną do takiego poziomu, by zyskać większość konstytucyjną.

„Na nic manifestacje KOD-u, na nic donoszenie na rząd do unijnych instytucji. Polacy nie dają nabierać się >>obrońcom demokracji<<” – czytamy w portalu Niezalezna.pl.

Wcześniej już wygrana w wyborach natchnęła publicystów IV RP do wygłaszania radykalnych tez. „Już nie ma III RP. Tworzy się IV RP, ale nawet jeśli PiS straci władzę, to już nie będzie powrotu do poprzedniej formy. Nowy anty-PiS raczej stworzy wersję piątą” – Piotr Gursztyn w „Do Rzeczy”.

„W wyborach głosowano za zaoraniem III RP, a nie za reanimowaniem jej. To wówczas odrzucono i zakwestionowano dotychczasowy model państwa, z jego kwintesencją, jaką było osiem lat rządów PO-PSL” – napisał Wojciech Mucha w „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Te publicystyczne diagnozy mają niewiele wspólnego z realiami. Żadne dramatyczne zmiany nie nastąpiły w wyniku ostatnich wyborów. Bo w rzeczywistości Polska od 10 lat – mówiąc w pewnym uproszczeniu – jest podzielona na dwa, wciąż bardzo silne, równoważące się obozy: obóz III RP i obóz IV RP. Jednocześnie jest grupa wyborców w okolicach od 500 tys. do miliona obywateli, o których toczy się walka, by w ogóle zagłosowali i by zagłosowali właśnie na konkretną partię.

Nie jest prawdą, że ostatnie wybory 2015 r. i kolejne wyniki sondaży, w których PiS wypada dobrze, są dowodem na to, że Polacy masowo odrzucili III RP.

5 mln głosów dla PiS i jego satelitów

Obóz PiS i pokrewnych ideowo polityków to od 2005 r. bardzo silna i dość wierna grupa. Wystarczy przeanalizować wyniki wyborów w ciągu ostatnich 10 lat i spojrzeć, ilu wyborców w liczbach bezwzględnych popierało ideę IV RP.

W Polsce jest ok. 30 mln uprawnionych do głosowania, w głosowaniu bierze udział ok. 15 mln.

W 2005 r. PiS, Samoobrona i LPR zebrały w sumie 5,3 mln głosów.

W 2007 r. PiS skonsumował elektorat swoich byłych koalicjantów i miał poparcie 5,1 mln głosów. Jeśli dodamy do tego 600 tys. głosów oddane na osłabione LPR i Samoobronę, to mamy już 5,7 mln głosów. Potężna armia.

Ale wówczas Platforma Obywatelska wygrała, bo PiS zmobilizował tak wielu obywateli przeciwko sobie, że PO zyskała rekordową liczbę 6,7 mln wyborców.

W 2011 r. PiS miał 4,3 mln głosów, partia Pawła Kowala PJN – 300 tys. głosów. Rozłam po tej stronie sceny politycznej na pewno osłabił i odciągnął wyborców centroprawicowych od Jarosława Kaczyńskiego.

PO w 2011 r. też miała gorszy wynik niż cztery lata wcześniej, ale lepszy niż PiS – 5,6 mln głosów.

Przytaczam te liczby z prostego powodu: aby pokazać, że szeroko rozumiany antyestablishmentowy obóz wokół PiS zawsze mógł liczyć na blisko 5 mln wyborców. W ostatnich wyborach parlamentarnych Jarosław Kaczyński dostał dodatkową premię za zjednoczenie pod swoimi skrzydłami i prawicy socjalnej, i umiarkowanej prawicy konserwatywno-liberalnej. Poza tym za to, że Platforma zużyła się w rządzeniu przez osiem lat i naturalną tego konsekwencją było poszukiwanie alternatywy. Na jej niekorzyść zadziałały przegrane wybory prezydenckie, które są prognostykiem i czymś w rodzaju prawyborów. No i jeszcze lewica nie zdołała przekroczyć 8-proc. progu.

Formacja Kaczyńskiego zyskała więc 5,7 mln głosów i zdolność do samodzielnych rządów. Co i tak nie jest jakimś oszałamiającym wynikiem, bo to o milion mniej niż w szczytowym momencie – czyli w 2007 r. – miała Platforma Obywatelska.

Bardzo upraszczając rezultat z 2015 r., można by powiedzieć tak: obóz IV RP ma nieznaczną przewagę nad obozem III RP. Tyle że ten pierwszy był zjednoczony, a drugi – nie. A jedność zawsze daje w wyborach dużą premię.

To samo pokazały też ostatnie wybory prezydenckie: Andrzej Duda – 8,6 mln głosów,

Bronisław Komorowski – 8,1 mln głosów. Cztery lata wcześniej Komorowski miał 8,9 mln, Jarosław Kaczyński 7,9 mln głosów.

Przez te lata ani jedna, ani druga strona nie zyskała miażdżącej i trwałej przewagi nad przeciwnikiem. I piłka wciąż jest w grze.

Stały poziom poparcia dla PiS w sondażach

W sondażach trzeba obserwować kilkumiesięczny trend i nie przywiązywać się do jednostkowych wyników. A trend pokazuje, że PiS utrzymuje się wciąż na tym samym poziomie poparcia. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Zdarzało się już, że zaraz po swoim zwycięstwie partia rządząca nawet zyskiwała w sondażach. Weźmy rok 2007.

W sondażu PBS dla „Gazety Wyborczej” z maja 2008 r. PO popierało 56 proc. wyborców! A w wyborach wynik Platformy wyniósł tylko 41 proc. W przypadku PiS mamy dziś notowania na poziomie wyborczym, w wyborach partia Kaczyńskiego miała niecałe 38 proc. głosów i w sondażach nadal jest podobnie. Można się nawet dziwić, dlaczego po wprowadzeniu tak atrakcyjnego dla obywateli programu jak 500 plus PiS nie zyskał jakiejś premii jak PO w 2007 r. Być może jest to efekt chaosu wywołanego przez PiS wokół Trybunału Konstytucyjnego, który niweluje zachwyt z powodu rozdawania obywatelom gotówki.

Oczywiście nie zawsze było tak, że partia rządząca utrzymywała wysokie notowania w sondażach pół roku po wyborach. Cztery lata temu PO zjechała w sondażach dramatycznie: między listopadem 2011 r. a majem 2012 r. z 41 proc. do 28 proc. Powodów było sporo, m.in. protest przeciwko ACTA oraz zapowiedź podwyższenia wieku emerytalnego, co było niepopularną, ale słuszną decyzją. Potem PO mozolnie jeszcze broniła swojej pierwszej pozycji w kolejnych wyborach, ale dobiły ją podsłuchane rozmowy, które PiS skutecznie wykorzystał.

Blade wyniki prezydenta Dudy, dobre KOD

Prawicowi publicyści cieszą się też z wyników badań zaufania do prezydenta Andrzeja Dudy – CBOS daje mu ostatnio 55 proc. dobrych not. Tymczasem w marcu zeszłego roku aż 73 proc. badanych oceniało dobrze prezydenturę Komorowskiego. Co nie uratowało tego polityka przed porażką. Aleksander Kwaśniewski też miał o niebo lepsze wyniki popularności, także sięgające ponad 70 proc. Duda na tym tle wypada blado.

Z kolei ocena notowań opozycji też nie jest prosta. Ze wspomnianego majowego sondażu TNS wynika, że PO i Nowoczesna razem wzięte mogą liczyć tylko na 26 proc. Z innych sondaży wynika, że uzyskują razem wynik zbliżony do PiS.

Ale są też inne sondaże, które biorą pod uwagę Komitet Obrony Demokracji.

W lutowym sondażu CBOS działania KOD poparło 46 proc. badanych, a działania Prawa i Sprawiedliwości – 42 proc. A z majowego sondażu TNS dla „Gazety Wyborczej” wynika, że gdyby do wyborów przystąpiła koalicja Komitetu Obrony Demokracji oraz Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, PSL i lewicy, wówczas taka lista mogłaby liczyć na poparcie wyższe niż PiS.

***

Wniosek z tych wszystkich badań jest oczywisty: podział polskiego społeczeństwa na dwie zbliżone do siebie wielkością grupy jest wciąż aktualny, PiS nie zyskuje przewagi, utrzymuje swój elektorat, ale też mobilizuje ludzi przeciwko sobie, którzy liczą na powstanie szerokiej antypisowskiej koalicji. I taka koalicja ma jak najbardziej szanse na pokonanie partii Kaczyńskiego, o ile powstanie. Jeśli nie, to rzeczywiście PiS będzie miał szansę na kolejną wygraną.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s