Mówi Józef Światło – Kto rządzi Polską I

Mówi Józef Światło

Za kulisami bezpieki i partii 1940-1955

Fragmenty
(…)
3. Kto rządzi Polską

„Gospodarze”

Wyjątkowo, w tym wypadku, zacznę od przytoczenia słów Józefa Światły:

Zjawisko niewolniczej, służalczej uległości reżymu warszawskiego najjaskrawiej ujawniło się w czasie pierwszego urzędowego obiadu, w którym brałem udział wraz ze swoim wiceministrem. W czasie tego obiadu prezydował i nadawał ton rozmowie Bjerut. Opowiadał on o zamiarach i decyzjach gospodarza. Gospodarz postanowił, gospodarz chce, gospodarz odmawia. Wpierszej chwili nie zorientowałem się, o kogo chodzi. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że gospodarzem, o którym mówił Bierut z taką rewerencją i namaszczeniem, jest Stalin.

Polską więc rządzi „gospodarz” oraz z jego nominacji pomniejsi gospodarze – Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy – przydzieleni do wszystkich ważniejszych resortów jako tzw. doradcy, czasem nawet na szczeblach wojewódzkich, w rejonach szczególnie uczulonych.

Raz jeszcze powtórzę to, co wiemy wszyscy: Polską rządzi tylko i wyłącznie Moskwa.

Trzeba tutaj wyróżnić dwa piony. Jest pion sowiecki, a więc Kreml, ściśle – biuro polityczne partii sowieckiej, ,, doradcy ” sowieccy w Polsce – w warszawskim MBP i ambasador sowiecki w Warszawie. Tak to wygląda od strony sowieckiej, a zatem od strony decyzji i instrukcji. Na niższym stopniu jest tzw. pion polski. Należą tutaj Bierut i biuro polityczne, Rokossowski i ministerstwo bezpieczeństwa. To jest szczebel wykonawczy.

Jak wygląda stosunek i wzajemne podporządkowanie sobie tych członów mechanizmu władzy w Polsce?

Ogólną linię polityczną ustala się na konferencjach w Moskwie, dawniej u Stalina, dziś u Malenkowa, razem z niektórymi członkami biura politycznego partii sowieckiej. Tam decydują się zwroty polityczne o podstawowym znaczeniu. Po instrukcje te jeździ do Moskwy zawsze Bierut, który najczęściej zabiera ze sobą Bermana i Minca. Nie znaczy to, żeby od czasu do czasu nie jeździli z Bierutem inni członkowie warszawskiego biura politycznego, zwłaszcza jeżeli zapowiadają się decyzje, które na lokalnym
szczeblu polskim będą przeprowadzać np. Ochab, Mazur czy jakiś inny. Bywa często i tak, że Berman powiada tow. Tomaszowi, to jest Bierutowi, ,,zabierzcie tym razem Ochaba, bo dawno już w Moskwie nie był”. W każdym razie jedynym odbiorcą podstawowych instrukcji politycznych jest zawsze Bierut. Ale tylko politycznych.

Wytyczne wojskowe, decydujące o rozpracowaniu planów i zadań armii otrzymuje wprost ze sztabu sowieckiego Rokossowski. Bierut najczęściej wojskowych instrukcji nie zna. Instrukcje polityczne i wojskowe idą więc odrębnymi kanałami i na miejscu, w Polsce, nie mają również punktów stycznych. Właściwie można by powiedzieć, że kontrola sowiecka na szczeblu polskim nie jest potrzebna.

Bierut i jego współpracownicy są już tak wychowani, że rozkazy moskiewskie wykonują gorliwiej niż trzeba, wybiegają często naprzód w odgadywaniu życzeń i zamiarów Kremla.

Ale mimo to całość życia politycznego i gospodarczego Polski ujęta jest w żelazne kleszcze kontroli, która koncentruje się w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Wykonuje ją grupa tzw. doradców sowieckich z głównym „doradcą” generałem Lałinem na czełe. Przybył on do Warszawy na krótko przed moim wyjazdem z Polski. Ci ,,doradcy” otrzymują swoje instrukcje w sprawach bezpieczeństwa bezpośrednio z Moskwy i ze swej strony z ramienia Moskwy kontrolują realizację zadań politycznych i gospodarczych wyznaczonych Warszawie.

Reżym warszawski jest bardzo czuły na tym punkcie. A z drugiej strony Moskwie zależy na utrzymaniu w stosunkach dyplomatycznych wszystkich pozorów niezależności Warszawy. Dlatego między innymi Bierut i biuro polityczne doprowadzili do odwołania ambasadora Lebiediewa, który był za bardzo agresywny i brutalny.

MBP jest tak zorganizowane, że w jego departamentach koncentruje się kontrola wszystkich dziedzin życia w Polsce.

W takim układzie stosunków rola ambasadora sowieckiego w Warszawie ogranicza się do raportowania sytuacji. Ambasador sowiecki jest w tej chwili już wyłącznie niemal dyplomatą, który nie ingeruje w sprawy polskie, bo nie ma potrzeby. Są do tego inni. Czasem tylko występuje z jakimiś dodatkowymi sugestiami, ale robi to zawsze w formie bardzo kurtuazyjnej i delikatnej.

Tak wygląda mechanizm rządów w Polsce od strony Moskwy, tzn. od strony decyzji i instrukcji. Jak to wygląda na polskim szczeblu wykonawczym?

W sprawach wojska Rokossowski jest poza mechanizmem władzy wewnętrznej. On komunikuje się bezpośrednio ze sztabem sowieckim. Do sztabu wprost przysyła raporty najczęściej bez wiedzy i bez informowania Bieruta. Na odcinku politycznym i gospodarczym rządzi Polską wielka trójka. Rządzi, to znaczy rozpracowuje instrukcje sowieckie i decyduje, w jaki sposób mają być wykonane. Wszystkie decyzje i wytyczne w tych sprawach są dyskutowane i zapadają W gronie wielkiej trójki, to znaczy Bierut, Berman i Minc. Jeżeli jakieś zagadnienie wymaga dalszego rozpracowania i pomocy specjalistów, to do narad wzywa się dodatkowo następną grupę, drugi garnitur w hierarchii biura politycznego, to jest Ochaba, Mazura i Zambrowskiego. W dalszej kolejności, jeżeli trzeba rozpracować więcej szczegółów, w konferencjach takich biorą udział dodatkowo Zenon Nowak i Aleksander Zawadzki. Na końcu wreszcie, i bardzo rzadko, do tych narad we własnym wewnętrznym gronie wzywani są Jóźwiak i Chelchowski. Oni w hierarchii biura politycznego stoją najniżej. Ci dwaj są jedynymi pozostałymi u steru przedstawicielami tak zwanego elementu krajowego w partii, pracującego w kraju pod okupacją niemiecką. Dlatego trzyma się ich dla zachowania pozorów jedności partii i łączności z tymi, którzy byli w kraju.

Są jednak sprawy, które trzeba formalnie i dla zachowania legalnego parawanu wnieść na biuro polityczne. Wtedy z grzeczności informuje się uprzednio Cyrankiewicza o tym, co będzie się omawiać. Zwołuje się plenum i obraduje się.

Tu trzeba jeszcze parę słów powiedzieć o wzajemnym stosunku między ministerstwem bezpieczeństwa a partią. Kierownictwo MBP musi co jakiś czas zdawać Bierutowi szczegółowe sprawozdania z całej swojej działalności operacyjnej. Musi też od niego otrzymać uprzednio zgodę i zatwierdzenie wszystkich operacyjnych planów i zamierzeń. Dawniej konferencje te odbywały się u Bermana, który był odpowiedzialny za bezpieczeństwo. Mniej więcej od początku roku 1953 sprawy te zabrał od niego Bierut i on regularnie konferuje z kierownictwem ministerstwa. Ze strony ministerstwa w konferencjach tych biorą udział Radkiewicz, wiceministrowie Romkowski, Mietkowski, Świetlik i Ptasiński. Jeżeli omawia się tam sprawy szczególne, które były prowadzone przez nasz departament, wtedy na konferencjach obecny jest mój szef płk Fejgin i ja sam. Tak było np. w okresie gomułkowszczyzny, w sprawie Spychalskiego i innych.

Dla całości obrazu trzeba dodać, że wzajemne stosunki między członkami politbiura – na zewnątrz przykład przyjaźni i serdeczności – są w gruncie rzeczy „podbudowane”, na wszelki wypadek, aktami poważnych, nierzadko kryminalnych obciążeń w tajnych teczkach X Departamentu MBP, w szafach żelaznych, do których dostęp ma tylko Józef Światło.

Mówi on o tych „rozpracowaniach” w szczegółach i identyfikuje je z poszczególnymi dygnitarzami.
(…)
6. APARAT TERRORU

Sierow-Iwanow, twórca bezpieki

Faktycznym twórcą polskiej bezpieki i jej organizatorem był generał Sierow-Iwanow, w okresie, kiedy został głównym pełnomocnikiem NKWD na Polskę w 1944 r. Miał ku temu znakomite kwalifikacje. Był prawą ręką Berii i Abakumowa w Moskwie. On też zwabił do kwatery głównej marszałka Żukowa szesnastu politycznych przywódców Polski Podziemnej z gen. Okulickim i delegatem rządu Jankowskim na czele. W kwaterze Żukowa Sierow-Iwanow działał jako główny przedstawiciel
NKWD. Jemu przywódcy polscy mieli złożyć memoriały polityczne określające – jak mówi Światło – stanowisko kierownictwa polskiego ruchu podziemnego w ówczesnej sytuacji. Zamiast dyskusji politycznej przywódcy polscy zostali aresztowani, przewiezieni do Moskwy i wtrąceni do więzienia. Po czym zorganizowano im proces pokazowy w Moskwie, na którym, na podstawie sfałszowanych dowodów, oskarżono ich o organizowanie walki z armią sowiecką.

Organizator tej konspiracji i procesu, gen. Sierow-Iwanow, jest obecnie (1955) przewodniczącym Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego w Moskwie. Ale uprzednio, pod koniec wojny i tuż po wojnie, przez szereg lat organizował i kontrolował aparat bezpieczeństwa w Polsce – mówi mi Światło. Kontrolował bezpiekę również w Niemczech Wschodnich. Sierow-Iwanow
opracował dla aparatu bezpieczeństwa w Polsce plan tzw. ujawnienia członków Armii Krajowej, metody procesów pokazowych, strukturę Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Osobiście uczył Radkiewicza, Romkowskiego i innych, jak należy werbować agentów, sam brał udział w werbowaniu. Uczestniczył w śledztwach.

Dziś niejeden z agentów zwerbowanych za czasów Sierowa zajmuje czołowe stanowisko w aparacie państwowym. Józef Światło mówi:

Kim jest gen. Jwanow-Sierow? Poznałem go w 1944 r. jako głównego pełnomocnika NKWD na Polskę. Podlegały mu liczne grupy operacyjne NKWD rozsiane po całej Polsce i posuwające się stopniowo na zachód za Armią Czerwoną. Sierow nie zajmował się operacjami wojskowymi. Jego zadaniem było zorganizowanie polityczne kraju na tyłach frontu, a więc, mówiąc po prostu, przygotowanie terenu do narzucenia Polsce rządu komunistycznego. Pamiętamy, że w owym czasie PPR była nieliczną grupą
polityczną, a niedobitki starych członków KPP ściągano na gwałt z całego świata. Bierut nie posiadał jeszcze rozbudowanego aparatu bezpieczeństwa i czuł się bardzo niepewny na swoim stolcu przewodniczącego Krajowej Rady Narodowej, wśród wrogiego mu społeczeństwa. Reżymowi komunistycznemu brakowało ludzi i środków technicznych. Wszystkiego miał dostarczyć gen. Sierow, szef jedynej wówczas zorganizowanej siły policyjnej i faktyczny dysponent środków technicznych na terenach
uwolnionych od Niemców. Sierow dostarczył znacznie więcej. Dostarczył niezaradnej grupce Bieruta plan działania na wielu odcinkach, a między innymi na odcinku religijnym.

W roku 1944 zostałem odkomenderowany z wojska do jednej z grup operacyjnych Sierowa. Siedzibą tej grupy był początkowo Otwock, a potem Włochy pod Warszawą.

Dowódcąjej był płk Lichaczew. Z tego tytułu byłem często w sztabie głównym gen. Iwanowa-Sierowa w Lublinie, przy ul. Chopina. Przekonałem się wówczas, że Sierow wnikał we wszystkie szczegóły życia publicznego w Polsce. Interesował się każdym członkiem KRN. Gromadził informacje o członkach PPR, rozpracowywał z wielką dokładnością wszystkie stronnictwa i grupy polityczne, od lewicy do prawicy. W tym samym również czasie gen. Iwanow-Sierow zwabił do siebie członków polskiego kierownictwa podziemnego i dostarczył ich na proces do Moskwy. A jednocześnie zaopatrywał powstający reżym Bieruta w maszyny drukarskie, papier, samochody, a w razie potrzeby również w żywność.

Sierow pracował niezmordowanie. Nawet podczas obiadów u niego, na które zapraszał głównych referentów swego sztabu, gen. Mieszka, gen. Szelwianowskiego I Miełnikowa oraz przygodnych gości z terenu, takich jak ja, toczyła się dyskusja na tematy polityczne dnia. Sierow przylatywał często do Włoch samolotem późną nocą i budził mnie pytaniami: „ Co słychać? Wszystko u was w porządku? „. Często wyjmował z kieszeni karteluszek papieru z nazwiskiem jakiegoś działacza polskiego.

„Znajdźcie go, muszę z nim porozmawiać”. Nawiasem mówiąc, Sierow lubił mnie i jemu zawdzięczam, że otrzymałem wówczas mieszkanie we Włochach.

Skazany w procesie Abakumowa w Moskwie płk Lichaczew był prawą ręką Sierowa od pierwszych dni okupacji sowieckiej w Polsce i działalności sowieckich tzw. grup operacyjnych, którymi kierował Sierow-lwanow. Polski aparat bezpieczeństwa formował się więc na podstawie starannie wypracowanych wzorów sowieckich.

Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego

Na czele MBP stoi formalnie gen. Stanisław Radkiewicz, a w praktyce jego tzw. doradca, gen. sowiecki Lalin. Światło podaje szczegóły organizacji ministerstwa i ludzi, którzy zajmują w nim kluczowe stanowiska:

W ministerstwie funkcjonują przede wszystkim tzw. pomocnicy ministra: gen. Juliusz Hibner – pomocnik ministra do spraw Wojsk Ochrony Pogranicza i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego; płk Wolański – komendant Milicji Obywatelskiej; płk sowiecki Grzybowski – dyrektor Departamentu Ochrony Rządu; płk sowiecki Dowkan – dyrektor Departamentu Ogólnego odpowiedzialnego za magazyny broni.

Z drugiej strony ministrowi podlega czterech wiceministrów bezpieki: gen. Roman Romkowski (nadzoruje departamenty 1, VII, X, departament śledczy, szkoleniowy i inwigilację); gen. Mieczysław Mietkowski (nadzoruje departamenty V i XI); gen. Jan Ptasiński (nadzoruje departamenty VIII i IX); gen. Konrad Świetlik (nadzoruje departamenty II, III i VI).

Adiutantem ministra jest ppłk M. Drzewiecki.
Ludzie ci kierują działalnością i nadzorują operacje 19 departamentów ministerstwa, które swymi mackami sięgają we wszystkie dziedziny życia w kraju, we wszystkie niemal zakamarki życia publicznego i prywatnego. W sumie więc składają się na misternie zorganizowany aparat terroru i wyzysku politycznego, gospodarczego i społecznego. Ci ludzie, którzy pod kierownictwem „doradców” sowieckich kontrolują absolutnie każdą dziedzinę życia, są faktycznymi lub potencjalnymi wrogami każdego
człowieka w Polsce, nie wyłączając członków partii i rządu.

Co to za ludzie? Cały skład personalny bezpieczeństwa to przede wszystkim oficerowie sowieccy i agenci sowieckiego wywiadu, a potem: szabrownicy, spekulanci, zboczeńcy, których przeszłość partyjna i polityczna, delikatnie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. Komunistyczna dyktatura boi się ludzi ideowych, ponieważ prędzej czy później muszą oni przejrzeć i zerwać z tym systemem. Komuniści dobierają wobec tego świadomie ludzi o nieczystych sumieniach, których trzymają w ręku strachem przed ujawnieniem ich przeszłości. W tym celu aparat bezpieki gromadzi nieustannie materiał obciążający czołowych funkcjonariuszy PZPR.

Na krótko przed moim wyjazdem byłem na specjalnej odprawie u Radkiewicza, w czasie której sprawozdanie składał szef biura dla spraw funkcjonariuszy, płk Siedlecki.

Podał on nam dane statystyczne, z których wynikało, że rocznie zwalnia się ze służby i aresztuje personel sześciu kompletnych powiatowych Urzędów bezpieczeństwa. Słuchając tego Radkiewicz nie wytrzymał. Uderzył pięścią w stół i krzyknął:
„Z czego wy się chwalicie, tow. Siedlecki?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s