Stajnia Augiasza do uprzątnięcia

Stajnia Augiasza do uprzątnięcia

„Ten traktat [o wolnym handlu z USA] może się okazać zabójczy dla Polski, szczególnie rolnictwa i w ogóle sektora spożywczego pod względem cen, jakości wyrobów, i wyparcia polskich firm, radzących sobie doskonale z eksportem żywnościowym. Również polscy rolnicy mogą stracić na TTIP. Przecież nie dadzą rady konkurować z wielkimi koncernami amerykańskimi” – mówi dla MP pos. Janusz Szewczak (PiS), ekspert ekonomiczny.

Panie Pośle, program „500+” został uchwalony i już wprowadzany. Dzieci również nie będą odbierane rodzicom z powodu trudnych warunków materialnych. Ale z realizacją pozostałych obietnic wyborczych jest jakby krucho. Np. 12,5 zł za godzinę jako płaca minimalna …

– Już jest. Od 1 stycznia 2017 r.

Pójdźmy dalej. Przywrócenie wieku emerytalnego, z czym chyba są problemy; podniesienie kwoty wolnej od podatku PIT; wreszcie sławny już podatek od supermarketów, który w pierwsze fazie legislacji zamienił się w podatek od handlu uderzający w polskich handlowców, a mieli być chronieni. Może zacznijmy od ostatniej kwestii.

– Zanim przejdziemy do tego tematu chcę poruszyć kwestię bardzo ważną – załatwienia sprawy kredytów we frankach, co znalazło się wśród obietnic wyborczych Prezydenta, choć nie PiS…

Tzw. kredytów frankowych, bo przy tych transakcjach ani kredytobiorcy, ani deweloperzy nie ujrzeli na oczy nawet jednego franka szwajcarskiego.

– No właśnie. W tej chwili toczą się prace nad nowym projektem ustawy i w czerwcu ma ujrzeć on światło dzienne. To bardzo duże zobowiązanie, bo dotyczy ono prawie 140 mld zł.

Przejdźmy więc do obietnic rządu.

– Zacznę jednak od wieku emerytalnego. Przypomnę, gdyż o tym już prawie nikt nie pamięta, że koalicja PO-PSL znienacka podniosła wiek emerytalny do 67 lat, czym uderzyła głównie w kobiety, gdyż one miałyby pracować o 7 lat dłużej. Decyzja ta zapadła zresztą wbrew uprzednim deklaracjom. Trwają prace nad projektem w tej sprawie i – zaznaczam – wola polityczna jest na „tak”.

Równolegle dokonuje się analizy ekonomicznej, jak powrót do poprzedniego wieku emerytalnego przełoży się na sytuację ZUS-u i FUS-u. Oczywiście działa mocne lobby przeciwne temu rozwiązaniu, głównie w opozycji. To raczej kwestia terminu, a nie decyzji i myślę, że Polacy na to czekają. Przecież emerytury są skandalicznie niskie i wcale nie wiadomo czy utrzymując obecny wiek emerytalny wzrosłyby one znacząco, o ile w ogóle.

Niemniej wszystko to odbywa się w ramach obecnego systemu emerytalnego. Czy da się on utrzymać?

– Jestem zwolennikiem dokonania rewolucji w tym systemie. Majątek ZUS należałoby wyprzedać, a Zakład przekształcić w Państwowy Bank Emerytalny czy Narodowy Fundusz Emerytalny, który by nasze składki (jak na nasze warunki – bardzo wysokie) rozsądnie inwestował, np. na polskiej giełdzie i powoli odkupować, to co głupio, podstępnie, zdradziecko sprzedano. Czyli stalibyśmy się z powrotem właścicielami dużych spółek Skarbu Państwa, w których mamy zaledwie 30-procentowe udziały lub nawet mniejsze i tym samym podmioty te mogłyby zarabiać na przyszłych emerytów.

Dziś ZUS pełni funkcję przechowalni składek, a zauważmy, że obecnie połowa pracujących w Polsce nie płaci składek w ogóle. To jak ZUS ma być niedeficytowy? Tym bardziej że za wojsko, policję, górników, rolników, sędziów, prokuratorów płacą ci, co są zatrudnieni na etatach, ba, płacą nawet za najbogatszych.

A to cui modo?

– A w taki sposób, że jeśli czyjeś dochody przekraczają 20-krotność przeciętnej krajowej, to przestaje szybko płacić składkę ZUS. Przecież to chore, powinno być odwrotnie.

A kwota wolna od podatku?

– Na dzień dzisiejszy wynosi ona 3091 zł – niższa niż w Botswanie i Namibii, 10-krotnie niższa niż np. w Holandii, Irlandii, Anglii, Finlandii, niezmieniana przez ostanie 8 lat ani o jotę. To kolejny skandal. Nie uważam, aby od razu podnosić tę kwotę do wysokości występujących w krajach zachodnich, ale stopniowo, co rok o 1000, 1200 czy 1500 zł, co już stanowiłoby znaczący postęp. Te pieniądze nie wyparują, zostaną wydane przez kogo innego, na co innego, inaczej ale wrócą na rynek.

Oczywiście i w tym przypadku opozycja grzmi – podobnie jak w przypadku „500+”, że zawali się budżet, nastąpi katastrofa finansowa państwa, jednym słowem czeka nas apokalipsa. Poglądy te głosi m.in. Ryszard Petru, który tyle zna się na ekonomii, co na historii i geografii, czego niejednokrotnie dowiódł.

Od początku twierdziłem, że program „500+” stanowi najlepszą inwestycję od 26 lat, pomijając już aspekt demograficzny. Z tego wynika, że opozycja robi wszystko, aby nie dać Polakom pieniędzy do ręki. Podobną inwestycją jest podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Wprawdzie wpływ podatków płaconych przez zatrudnionych będzie mniejszy, ale zwiększą się te dochody od pomiotów gospodarczych, bo Polacy będą więcej kupować. Pamiętajmy – gospodarka to naczynia połączone. Niech pan zwróci uwagę na pewną paranoję opozycji, która najpierw zarzuca PiS-owi nierealizowanie obietnic, a potem głosi, że trzeba z nich zrezygnować, bo są szkodliwe.

Ale Kukiz pastwi się nad tymi projektami. Twierdzi m.in., że PiS kupuje ludzi za 500 zł.

– Niech Kukiz zapyta 8-osobową rodzinę czy samotną matkę wychowującą czworo dzieci (a nie są to przypadki tak znowu rzadkie) czy cenią sobie to rozwiązanie, czy nie. Nie mówię już o bredniach PO i Nowoczesnej, które najpierw krzyczały o wyrzucaniu pieniędzy w błoto, a potem PO złożyła projekt, by dawać 500 zł także na pierwsze dziecko, a nawet na dziecko dorosłe, pozostające z rodzicami.

Pozostaje nam ciągle problem podatku od supermarketów…

– Rzeczywiście podatek ten jest jeszcze niegotowy. Jest on trudny do skonstruowania, ale niewątpliwie konieczny. Z drugiej natomiast strony nie najważniejszy, bo nie przyniesie specjalnie dużych dochodów fiskusowi. Początkowo kalkulowano, że przyniesie ok. 2 mld zł, dziś oblicza się ten dochód na 600 – 800 mln zł. Ja byłbym zwolennikiem innego podejścia do wielkich sieci handlowych. Należałoby zrównać mały polski handel z supermarketami …

Ale jak, Panie Pośle?

– Przede wszystkim przez rygorystyczne przestrzeganie prawa, nawet tego obowiązującego. Gdyby policja skarbowa, urzędy celne, UOKiK, prokuratura zrobiły porządny nalot na wielkie sieci jednego dnia, skontrolowały wszystko, co tam jest, łącznie z dokumentami, a następnie wyciągnęły surowe konsekwencje, to następnego dnia wszyscy inni dobrowolnie zaczęliby płacić podatki. W tym sektorze występuje gigantyczna skala manipulacji.

Brzmi to jak kiepski żart, ale niektórym sieciom państwo zwracało koszty, np. Auchan, choć się wycofuje z Polski. Czyżby niektóre supermarkety prowadziły działalność charytatywną? Bez kpin. Zresztą wszystkie zagraniczne sieci handlowe działają tylko przez pewien czas dopóki mają zwolnienia podatkowe, potem wycofują się lub sprzedają business.

W wielu przypadkach pozornie; zmieniają nazwę i zarząd, dokonują nowej rejestracji i nadal korzystają ze zwolnień od podatku.

– Toteż nowy podatek nie jest tu najważniejszy, chociaż nawet wspomniane 600 mln zł przydałoby się np. na leki dla osób powyżej 70 roku życia. Ta inicjatywa jest już realizowana, na razie lista leków jest jeszcze uboga, ale będzie stale powiększać się.

Proszę jednak powiedzieć dlaczego pierwsza wersja biła w polskich kupców. Czy projekt pisał ktoś niekompetentny czy mieliśmy do czynienia z dywersją?

– Nie wiem, w każdym razie problem był. Nowy projekt jest przygotowywany w kontakcie z zainteresowanymi. Podkreślam wszak, że ustawa ta nie będzie stanowiła panaceum na dochody podatkowe. Gigantyczne luki podatkowe wynikają z różnego rodzaju wyłudzeń, karuzel podatkowych, karuzel VAT-owskich. I tu dochodzimy do kwestii najważniejszej w tej dziedzinie – uszczelnienia systemu podatkowego. Na skutek wymienionych działań Państwo Polskie traci rocznie od 40 do 50 mld zł z tytułu niezapłaconych podatków CIT-owskich.

Dodam, że 60 proc. firm w Polsce w ogóle nie płaci tego podatku. Wykazują albo straty albo zerowy zysk. Ponadto na przemycie towarów akcyzowych (alkohol, tytoń, paliwa) tracimy 15 – 20 mld zł. Dochodzi do tego hazard on line, ale to też ma się wkrótce zmienić. W ten sposób budżet traci ok.100 mld zł.

Mieliśmy do czynienia z rozbojem w biały dzień za poprzedniej koalicji – podatki płacił, kto chciał, albo drobne firmy polskie, które skarbówka łatwo dopadała no i spółki Skarbu Państwa. Dochodziło do takich paradoksów, że sektor bankowy płacił ok. 4 mld zł, a górnictwo, podobno niedochodowe, ok. 7 mld zł podatków i opłat. W tym zakresie przygotowuje się bardzo dużo nowych rozwiązań i sam fakt podjęcia takich prac już ma duże znaczenie.

Nawiasem mówiąc, abyśmy jako państwo mieli pieniądze, trzeba posiadać własność. Tymczasem prawie wszystko zostało wyprzedane – banki, firmy ubezpieczeniowe, media itd. i to głównie obcym. To z czego czerpać dochody? Z samej pracy najemnej? To zbyt mało, zważywszy iż płace polskie są jedne z najniższych w Europie, a jednocześnie pracujemy najdłużej. Trzeba odzyskać utracony majątek.

Przejdźmy do innego tematu. 11 maja opozycja, a właściwie jej część – PO i PSL dostała straszliwe baty. Czytałem stenogram sejmowy z tego posiedzenia Sejmu z prawdziwym przerażeniem. Czy mógłby Pan Poseł powiedzieć, co Panem najbardziej wstrząsnęło?

– Ależ ten audyt miał charakter dość łagodny, gdyż z pewnością wyjdą na na jaw następne sprawki koalicji PO-PSL. Nie wszystko jeszcze zostało wykryte, wyjaśnione i policzone. Czekają nas z pewnością nowe sensacje i nowe zawiadomienia do prokuratury.

A ile już takich zawiadomień poszło?

– Ponad 40, a następne są przygotowywane. Największych afer jeszcze do końca nie wyświetlono, a jest ich bez liku. Oprócz powszechnie znanych myślę tu o info-aferze oraz nabrzmiewającej aferze poliso-lokat, w tę pułapkę wciągnięto 4 – 5 mln Polaków na łączną sumę 50 mld zł.

O co chodziło w poliso-lokatach?

– Posiadającym oszczędności proponowano ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym i ominięcie tzw. podatku Belki. Pieniądze te miały być inwestowane. Ludzie zgadzali się, z tym że umowa liczyła 30 – 60 stron, którą rzadko kto przeczytał lub zrozumiał. Istniał tam zapis mówiący, że jeśli ktoś zrezygnuje z umowy przed upływem np. 15 lat traci wszystko, względnie 80 – 90 proc., co posiadał na koncie.

Trzeba też wyjaśnić, jak to się działo, że warszawska stopa WIBOR często znacząco przewyższała londyński LIBOR. Kto i jak wysokość tej stopy ustalał? W rezultacie potencjalny kredytobiorca mógł nie mieć zdolności kredytowej, gdy chciał pożyczkę w złotych, ale zdolność odzyskiwał, gdy występował o kredyt np. we frankach szwajcarskich.

Z tego, co mówi Pan Poseł wynika, że jesteśmy dopiero na początku drogi.

– Bez wątpienia. Do tego rejestru dodałbym zagadkę zakupu Pendolino. Po co to było, skoro mamy znakomitą fabrykę pociągów PESA w Bydgoszczy. Po co kupowaliśmy francuskie Caracale za 13 mld, jeśli w Polsce helikoptery produkują aż dwie fabryki. I jak to się stało, że w ciągu dwóch lat ze SKOK-u wołomińskiego wyprowadzono ok. 1,5 mld zł i to pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego Jednym słowem ogromna stajnia Augiasza do uprzątnięcia. Istnieje cały szereg spraw umorzonych przez prokuratury, do których trzeba by wrócić.

A czy w końcu nastąpiła zmiana kierownictwa KNF?

– Nie, nadal urzędują panowie Jakubiak i Kwaśniak i mają kierować KNF-em do października br. Ja tego nie rozumiem.

To może dobrze funkcjonują spółki Skarbu Państwa?

– Niestety, to też bolesny temat. Ich nietrafione czy bezmyślne inwestycje za granicą przyniosły Polsce wielomiliardowe straty, w dużym stopniu już nie do odzyskania. Choćby inwestycja KGHM-u na kwotę kilkunastu mld zł na pustyni w Chile, z zamiarem wydobywania miedzi, na kilkaset mln zł w Afryce, w Kanadzie, Orlenu w Stanach Zjednoczonych i Lotosu na Morzu Norweskim z zamiarem wydobywania gazu, tyle że nie znaleziono tam gazu, a wydano blisko 2 mld zł. Te inwestycje od początku nie rokowały żadnych nadziei na zyski. Według moich pobieżnych obliczeń w sumie inwestycje te kosztowały nas ok. 25 mld zł.

W wystąpieniu ministra infrastruktury zabrakło mi jednego. Jak wiadomo na początku XXI w. jednolity koncern PKP został rozbity na kilkadziesiąt spółek z zamiarem ich sukcesywnej wyprzedaży. Czy w Sejmie, rządzie, PiS-ie istnieje zamiar reintegracji PKP? Pomijając inne sprawy taki zabieg przyniósłby kolosalne oszczędności na administracji.

– Taki pomysł powinien zaistnieć, to po pierwsze. Poza tym PKP stanowi istną stajnię Augiasza, gdzie pieniądze wydawane były lekką ręką i gospodarnością tego przedsiębiorstwa również powinna zainteresować się prokuratura. Trzeba pamiętać, że kierownictwo PKP to byli w dużym stopniu ludzie Balcerowicza. To oni doprowadzili do sprzedaży dwóch kluczowych spółek – PKP Energetyka i PKP Cargo. Wystarczy wyłączyć prąd na kolei i można zamknąć kraj.

Ciekawie również przedstawia się prywatyzacja CIECH-u, na razie nie ludzie odpowiedzialni za tę transakcję są pociągani do odpowiedzialności sądowej, ale dziennikarze, którzy tę aferę ujawnili. Mam nadzieję, że to się wreszcie skończy. Sam jestem świadkiem na procesie Anity Gargas, Cezarego Gmyza i Antoniego Trzmiela z TV Republika, którzy ujawnili skandaliczną prywatyzacji CIECH-u. I nawet bardziej chodzi mi o rolę urzędników MSP, niż samego nabywcy.

Jeszcze jedno pytanie. Jak to się dzieje, że przeciw układowi TTIP z Amerykanami protestuje Francja, Niemcy wyrażają otwarte niezadowolenie, Austrii też pomysł się nie podoba, a panowie wicepremier Morawiecki i szef MSZ Waszczykowski publicznie akceptują ten pomysł.

– Ja mam nieco inne zdanie. Ten traktat może się okazać zabójczy dla Polski, szczególnie rolnictwa i w ogóle sektora spożywczego pod względem cen, jakości wyrobów, i wyparcia polskich firm, radzących sobie doskonale z eksportem żywnościowym. Również polscy rolnicy mogą stracić na TTIP. Przecież nie dadzą rady konkurować z wielkimi koncernami amerykańskimi. Istnieje w tym traktacie wiele zagrożeń, np. zapis, że koncern amerykański będzie miał prawo zaskarżyć Polskę w USA, jeśli władze podejmą decyzję korzystną dla polskich firm czy rolników i będą domagać się zwrotu utraconych potencjalnych korzyści.

Chodzi tu o to, aby Amerykanie mogli wejść szerzej na rynek europejski z żywnością modyfikowaną, a Niemcy szerzej ze swoimi samochodami na rynek amerykański. A my z czym wejdziemy do USA? Sprawa wygląda dość tajemniczo, w wielu krajach europejskich zbiera się podpisy pod protestami. TTIP powinno być bardzo dokładnie sprawdzone i należy podliczyć czy nam się to naprawdę opłaca. Po prostu – płotka wpuszczona do basenu z rekinami ma małe szanse na przetrwanie.

Premier Beata Szydło zapowiedziała odbudowę przemysłu stoczniowego zniszczonego przez poprzednie ekipy, a ostatecznie dobitego przez rząd Tuska. To cel słuszny, szczytny, ale rodzi się kilka pytań. Pierwsze – skąd wziąć ogromne pieniądze na ten cel? Znowu mamy zadłużać się zagranicą? Drugie – utraciliśmy rynki zbytu, na które weszła konkurencja obca, szczególnie niemiecka. Trzecie – rozpędzono wspaniałą kadrę specjalistów, dziś w wielu z nich zatrudniły stocznie zagraniczne i to za duże, nawet jak na tamte warunki wynagrodzenia. Jak ją odzyskać? Bo przygotowanie nowych kadr, a szczególnie nabycie przez nich doświadczenia zajmie długie lata.

– To zadanie ogromne, trzeba ponownie uprzemysłowić polskie wybrzeże od Szczecina i Świnoujścia do Gdyni i Elbląga wraz z przekopaniem kanału na Mierzei Wiślanej. Pamiętajmy, że kiedy Polska miała przemysł motoryzacyjny, Korea produkowała rowery i motocykle. Dziś jest potęgą na rynku samochodowym ze wspaniałymi autami, takimi, jak KIA i Hundai. Po prostu trzeba to zrobić, jeśli będzie wola ku temu, damy radę. Być może przemysł stoczniowy będzie nowocześniejszy, niż budowa prostych konstrukcji statków, uzyskamy wtedy nową jakość. Mamy zdolnych wykształconych ludzi, oni to zrobią, rzecz w tym, aby wszyscy nie zdążyli wyjechać za granicę.

To problem nie tylko odbudowy stoczni. Bez nowych miejsc pracy, bez naprawdę dobrych wynagrodzeń nie zatrzymamy młodych w Polsce. Już i tak dużo młodej krwi nam upuszczono. Mamy 2,5 miliona uchodźców ekonomicznych. Z pewnością kołem zamachowym dla gospodarki staje się przemysł zbrojeniowy, na który wydatki rosną. Rozwój tej gałęzi zawsze pobudza koniunkturę i nowoczesną technologię. Muszą ruszyć też inwestycje unijne, chociaż Unia robi wszystko, aby nam za dużo pieniędzy nie dać. A już otrzymane pieniądze trzeba wydawać niezwykle mądrze, każdą złotówkę oglądać nie z dwóch lecz z czterech stron, dlatego że skala marnotrawstwa w ubiegłych latach była gigantyczna.

Oceniam, że tylko przy budowie dróg i autostrad zmarnowano 30 mld zł. To się na szczęście kończy. Miejmy nadzieję, że uda się nam Polakom wybić na suwerenność gospodarczą.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Zbigniew Lipiński
Myśl Polska, nr 25-26 (19-26.06.2016)
http://mysl-polska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s