Śmierć Stanisława Piaseckiego

Śmierć Stanisława Piaseckiego

Cmentarz w Palmirach

75 lat temu, 12 czerwca 1941 roku, Niemcy rozstrzelali w Palmirach jednego z najbardziej utalentowanych działaczy narodowych – redaktora „Prostu z Mostu” a w czasie wojny konspiracyjnej „Walki” – Stanisława Piaseckiego.

Został aresztowany w nocy z 3 na 4 grudniu 1940 po wsypie redakcji i drukarni „Walki”.

Osadzony został w słynnym więzieniu na Pawiaku, a przesłuchiwany w katowni Gestapo na Szucha. Po wojnie, w dniu 20 maja 1946 roku, w wyniku starań żony Ireny, jego szczątku zostały ekshumowane i pochowane na cmentarzu w Palmirach (grób XXIV).

Stanisław Piasecki urodził się 15 grudnia 1900 we Lwowie w rodzinie Eugeniusza i Gizeli z domu Silberfeld. Brał udział w walkach obronnych Lwowa w 1918 i 1919. W 1920 jako ochotnik brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Studiował architekturę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie oraz prawo na Uniwersytecie Poznańskim. W tym czasie był członkiem Związku Akademickiego Młodzież Wszechpolska.

W 1935 roku założył własny tygodnik literacko-artystyczny „Prosto z Mostu” prezentujący polską myśl narodową. Pismo było udaną alternatywą dla lewicowo-liberalnego pisma „Wiadomości Literackie”.

Kiedy wybuchła wojna podjął działalność w strukturach konspiracyjnych Stronnictwa Narodowego. W grudniu ukazał się pierwszy numer podziemnego pisma pt. „Walka”, którego był współtwórcą i redaktorem. Redakcja mieściła się w mieszkaniu Piaseckiego. Fundusze na druk pisma czerpał z restauracji „Arkadia”, którą założył w suterenie Filharmonii Narodowej.

W lokalu spotykali się młodzi konspiratorzy, a także nastoletni poeci: Onufry Kopczyński, Wacław Bojarski, Zdzisław Stroiński, Andrzej Trzebiński i Tadeusz Gajcy, którzy wkrótce założyli grupę literacką „Sztuka i Naród”. Przez jakiś czas gościom „Arkadii” na fortepianie przygrywał Witold Lutosławski.

Oto jak opisuje ostatnie tygodnie życia Stanisława Piaseckiego Maciej Urbanowski w książce pt. „Prawą stroną literatury polskiej” (Wyd. LTW, Łomianki 2015):

„Miłosz widywał Piaseckiego w „Arkadii”, kawiarni, którą redaktor „Prosto z Mostu” założył w niezburzonym skrzydle warszawskiej Filharmonii przy ulicy Moniuszki. Zważywszy na okoliczności jej powstania, nazwa kawiarni miała posmak ironiczny.

Piasecki chciał, by „Arkadia” dostarczała środków na utrzymanie jego rodziny oraz dawnych współpracowników tygodnika, a jednocześnie, by służyła celom konspiracyjnym. Kelnerkami były tu więc m.in. Natalia Gałczyńska oraz Irena Pietrzak, Stanisław Żejmis pracował w szatni, całością kierowała Irena Piasecka, a w składzie przy kuchni mieścił się punkt kolportażu „Walki”.

Jerzy Waldorff pisał: „Niezwykła to była kawiarnia. Była niewątpliwie najwytworniejszym lokalem w Warszawie: plafony malował w niej Pękalski, ozdobne kute lampy projektował Grundwald, całość wnętrza – nie pomnę już który z wybitniejszych architektów. Kiedy wchodziło się do niej z ulicy, widziało się urządzenie baru poprzez przepierzenie szklane okolone cenną, złoconą ramą po znanym obrazie z Zachęty, który w momencie wejścia Niemców został ukryty. Codziennie po południu na ostatnim ocalałym koncertowym Bluthnerze Filharmonii grał tam jeden z najwybitniejszych polskich muzykologów i zarazem orientalistów dr Konstanty Regamey.

– Ale poza tym bywała w kawiarni, zwłaszcza rano, publiczność bardzo różna i dziwna. Cywilni mężczyźni, po których ruchach widać było od razu, że to są co dopiero przebrani wojskowi, niezgrabni i źle się czujący we wnętrzu, robotnicy, liczni dziennikarze z Wacławem Filochowskim, wkrótce maitre d’hotelem «Arkadii» na czele i liczne młode kobiety, – a to wszystko obładowane tajną bibułą, gazetkami, artykułami i wierszami antyniemieckimi. Nie zachowywali się ostrożnie: były to pierwsze miesiące konspiracji i wyglądała ona wtedy bardziej na jawną prowokację niż na podziemną robotę”.

Podobnie zapamiętał kawiarnię Piaseckiego Ferdynand Goetel: „Frekwencję miała dużą. Towarzystwo dyskretne i wybrane. […] Przy stolikach gwarzono o wiele ciszej niż w innych kawiarniach. Prawdopodobnie nie chciano narażać lokalu, o którym nie wszyscy wiedzieli całą prawdę, lecz wszyscy podejrzewali, że powstaniu jego i bytowi towarzyszyły jakieś niezwykłe okoliczności. Dobra i dyskretna muzyka harmonizowała z Arkadią, wymalowaną na plafonach. Miejsce zdawało się być rzeczywiście swoje i bezpieczne. Niemniej przecie najbardziej dominującą myślą zbierających się w nim ludzi były rozważania, w jakich okolicznościach i kiedy zjawi się tu policja”.

Ta ostatnia zjawiła się w „Arkadii” 5 grudnia 1940 roku w godzinach rannych, aresztując cały przebywający w niej wówczas personel, w tym Irenę Piasecką. Wszyscy zostali po śledztwie wywiezieni do obozów koncentracyjnych, gdzie wielu później zginęło.

Dwa dni wcześniej, w nocy z 3 na 4 grudnia, został aresztowany sam Piasecki, po tym, jak Niemcy rozbili tajną drukarnię odbijająca kolejny numer „Walki”. Pisarz został zatrzymany przez gestapo w swoim mieszkaniu. Podobno pomimo długiej rewizji Niemcy nie znaleźli żadnych dowodów „winy” i dopiero wychodząc, jeden z nich dostrzegł na biurku kopertę, w której znajdowała się napisana przez Piaseckiego… instrukcja dla NOW.

Redaktor „Walki” został natychmiast przewieziony do aresztu śledczego na Szucha, gdzie poddano go okrutnym przesłuchaniom. Na nic zdały się starania o jego uwolnienie czynione u niejakiego Stabenova, oficera warszawskiego gestapo. 31 grudnia 1940 roku wyczerpanego Piaseckiego przewieziono do więzienia na Pawiaku. 7 stycznia 1941 roku przesłał gryps do mieszkających w Gołąbkach pod Warszawą Władysława i Zofii Grabskich.

Pisał w nim: „Wiecie już zapewne o tym, co nas spotkało. Od miesiąca z górą Irena i ja siedzimy w więzieniu. Mnie po czterech tygodniach trzymania w gestapo na Szucha przed paru dniami przewieziono na Pawiak. Irena siedzi od początku na Pawiaku w oddziale kobiecym. Obydwoje mamy teraz warunki zupełnie dobre. Moja sprawa bardzo ciężka, Ireny sprawa żadna – tyle, że jest moją żoną, ale uwięzienie jej może potrwać czas dłuższy, ja jestem co do siebie przygotowany i na gorsze możliwości.

– Irena, która była aresztowana dzień później niż ja, zdążyła jeszcze nazajutrz po moim aresztowaniu ulokować Elżunię u mojego stryjecznego brata, Tadeusza Piaseckiego […]. Niech Elżunia modli się za nas co wieczór (pewnie zresztą robi to z własnej inicjatywy) i to wszystko, co można zrobić dla nas. Irena bardzo była zdenerwowana, ale po widzeniu się ze mną bardzo się uspokoiła – ja trzymam się dobrze – tak widocznie trzeba było, jak się stało – Bóg doświadcza nas i niech będzie wola Jego aż do końca”.

W grypsie z 27 stycznia 1941 roku wysłanym przez Piaseckiego do krewnej Janiny Gorczyckiej donosił: .Janeczko kochana! – Jestem doprawdy wzruszony waszą pamięcią o mnie – serdecznie dziękuję za paczkę, która ogromnie mi się tu przyda. Paraduję już w świeżej bieliźnie, co jest niemałą przyjemnością. U mnie wszystko na razie w porządku, warunki mam obecnie niezłe, najgorsze już chyba mam za sobą. Sprawa moja bardzo ciężka – ale chyba jeszcze pociągnie się czas jakiś. Irena (z którą raz widziałem się), bardzo się uspokoiła ostatnio i czuje się znacznie lepiej. O Elżuni mam wiadomości, że zdrowa i dobrze się chowa – czuwajcie nad nią! Moje samopoczucie – o ile to możliwe – doskonałe, nie poddaję się nastrojom ponurym, choć wiem co mnie czeka, ale to samo przecież spotkało więcej osób w naszych czasach”.

W lutym 1941 roku spotkał się ze Stanisławem Piaseckim więziony krótko na Pawiaku Goetel. Po latach wspominał, że redaktor „Prosto z Mostu” nie był wówczas „[…] złamany na duchu. Żywe spojrzenie, energiczne ruchy zdradzały całkowicie jeszcze zachowane siły żywotne”.

Piasecki pracował w więziennej wypożyczalni książek, gdzie był bibliotekarzem, co było funkcją dosyć fikcyjną w sytuacji, gdy więźniowie mogli korzystać z biblioteki tylko dwa razy w tygodniu. Dzięki temu mógł się swobodnie poruszać po Pawiaku, mając obowiązek stawiania się w celi dopiero na wieczorną zbiórkę, z czego korzystał, organizując sieć informacji politycznej wśród więźniów. „Byłem zaskoczony – pisał Goetel – jego szczególną i bardzo wyjątkową sytuacją. Wyznał mi jednak, iż powodem był opracowany przezeń za zgodą Niemców memoriał we własnej obronie, który miał być również i wyrazem jego poglądów na sytuację wytworzoną w Polsce przez wojnę i okupację niemiecką”.

Znamienne też, że mimo uwięzienia Piasecki utrzymywał za pomocą grypsów kontakty z władzami podziemnego ruchu narodowego, a nawet – co wydaje się czymś niewiarygodnym – przesyłał artykuły do „Walki”. Miał też odrzucić propozycję ucieczki z obawy o los swej żony.

Gdy wiadomość o losie Piaseckiego przedostała się na Zachód, Jerzy Zdziechowski napisał list do byłego ambasadora włoskiego, Bastianiniego, z prośbą o interwencję w sprawie uwolnienia redaktora „Prosto z Mostu”. Jak się okazało – list został wysłany zbyt późno.

12 czerwca 1941 roku w godzinach rannych Piaseckiego wywieziono do podwarszawskich Palmir, gdzie został rozstrzelany, m.in. wraz z Witoldem Hulewiczem, w zbiorowej egzekucji. 22 września wywieziono do obozu koncentracyjnego w Ravensbruck Irenę Piasecką. W czasie Powstania Warszawskiego spłonęły – wraz z notatkami, listami i biblioteką – Rękopisy niedokończonych dzieł Piaseckiego: wspomnianego już studium o Chrobrym oraz pamiętników”.

http://mysl-polska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s