Walka informacyjna w okresie stanu wojennego.

Walka informacyjna w okresie stanu wojennego.

Generał Jaruzelski naciskany z jednej strony przez władze ZSRR, a z drugiej przez rodzimy tzw. Beton partyjny (którego zakulisowym inspiratorem był odpowiedzialny za wojsko i MSW sekretarz KC i członek Biura politycznego M. Milewski), podjął decyzję o wprowadzeniu z dniem 13 grudnia 1981r. stanu wojennego w Polsce. W nocy z 12 na 13 grudnia 1981r. Rada Państwa uchwaliła dekret o wprowadzeniu stanu wojennego na całym terytorium kraju. Jednocześnie ukonstytuowała się pod przewodnictwem gen. Jaruzelskiego Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (WRON).
Już o północy w dniu 13 grudnia dokonano internowania kilku tysięcy przywódców i aktywistów „Solidarności” oraz różnych ugrupowań opozycji politycznej. W następnych dniach kontynuowano tę akcję. Liczbę internowanych, według danych podanych w dniu 20  stycznia 1982r. przez generała Kiszczaka wyniosła 6249 osób (por.: H. Dominiczak, Organy bezpieczeństwa PRL 1944-1990, W-wa 1997, s.354).
Doprowadziło to do rozbicia zasadniczych struktur „Solidarności”. Potwierdziły się posiadane przez kierownictwo Ligii Narodowo-Demokratycznej informacje, że MSW dokładnie rozpracowało (a w wielu przypadkach wręcz kontrolowało) struktury opozycji demokratycznej i „Solidarności”. Trzymanie się od tych struktur z dala pozwoliło działaczom i współpracownikom LND uniknąć internowania (z nielicznymi wyjątkami).

Wprawdzie H. Dominiczak w swojej monografii stwierdził: „Mimo precyzyjnie przeprowadzonej akcji i zaskoczenia „Solidarności”, wielu jej przywódcom udało się uchronić przed internowaniem, co uniemożliwiło im przejście do działalności konspiracyjnej, rozwijając nadal ruch „Solidarność” w podziemiu. Na czele tego ruchu stanął Zbigniew Bujak, dotychczasowy przewodniczący „Solidarności” regionu Mazowsze. (…)” (źródło: H. Dominiczak, Organy bezpieczeństwa PRL…, s. 351).

W świetle jednak tego co wiemy dziś o skali penetracji i kontroli podziemnej „Solidarności” przez SB, pozostaje otwarty problem: na ile ci działacze związku, którzy uniknęli aresztowań po wprowadzeniu stanu wojennego, faktycznie skutecznie ukrywali się przed władzami, a na ile byli to tajni współpracownicy PRL-owskich tajnych służb lub ludzie przez tychże tajnych współpracowników „obstawieni” (nawet nie wiedząc o tym) i zostawienie niejako „na zarybek”.

„Działania resortu spraw wewnętrznych z chwilą wprowadzenia stanu wojennego składały się z kilku wcześniej przygotowanych i prowadzonych równocześnie operacji: „Azalia” – zabezpieczenie najważniejszych obiektów; „Jodła” – internowanie wcześniej wytypowanych osób uznanych za niebezpieczne; „Klon” – rozbijanie zwartości opozycji i jej zastraszanie przez rozmowy „profilaktyczno-ostrzegawcze” itd.

W operacji występującej pod kryptonimem „Azalia” zabezpieczono w całym kraju 451 najważniejszych obiektów, w tym radia, telewizji oraz blokady łączności (…). W operacji występujące pod kryptonimem „Jodła”  już w pierwszych godzinach internowano 3173 osób, tj. około 70% ogólnej liczby przewidywanych do internowania, a w dniach następnych pomyślnie kontynuowano tę operację (…). W czasie realizacji operacji pod kryptonimem „Klon” funkcjonariusze SB przeprowadzili ba 4500 zakładanych 18000 rozmów profilaktyczno-ostrzegawczych, głównie z członkami KOR, KPN i tymi działaczami „Solidarności”, którzy nie zostali internowani. Jak podano, tylko około 14% odmówiło podpisania deklaracji zobowiązującej do zaniechania „szkodliwej działalności” (nie podano ilu wśród nich udało się zwerbować jako tajnych współpracowników SB).

W drugiej fazie pierwszego etapu stanu wojennego główne wysiłki resortu spraw wewnętrznych i armii, ściśle ze sobą współpracujących, skierowane były na likwidację i neutralizowanie strajków oraz zbiorowych zakłóceń porządku publicznego. Trzeba podkreślić, że było tego nie mało. W pierwszych dniach stanu wojennego SB odnotowywała akcje strajkowe, bądź próby zorganizowania strajków w 199 zakładach i przedsiębiorstwach. Wszystkie one miały charakter lokalny, uczestniczyło w nich około 10%, a w wyjątkowych przypadkach do 20% załogi (źródło: H. Dominiczak, Organy…, s. 354-355). Najpoważniejszy opór stawiali górnicy w kopalni „Wujek”, gdzie doszło do walk, w wyniku których zginęło 7 górników, a 30 zostało rannych, po stronie MO doliczono się 41 rannych.

Jak na działania związku, który miał około 10 milionów członków, strajków i demonstracji było stosunkowo mało, a te które doszły do skutku były dziełem aktywu terenowego i miały tylko znaczenie lokalne. Nawet uwzględniając czynnik psychologiczny – jakim była obawa, że w wypadku ostrzejszego sporu może nastąpić interwencja wojsk Układu Warszawskiego – świadczy to o głębokiej i skutecznej penetracji tajnych służb PRL w struktury opozycji, a zwłaszcza „Solidarności”.
„Wśród internowanych w ośrodkach odosobnienia Służba Bezpieczeństwa prowadziła intensywną pracę operacyjną. (…) Drogą operacyjnych przedsięwzięć, nacisku i obiecanek (np. wcześniejszego uwolnienia) werbowano pospiesznie agentów” (źródło: H. Dominiczak, Organy…, s. 352).

Strona policyjna całej operacji wprowadzenia stanu wojennego została dobrze przygotowana i przeprowadzona. Kierownictwo „Solidarności” i masy członków Związku (który wszak według oficjalnych danych liczył około 10 milionów członków, a w tym około 1 miliona członków PZPR) zostały zaskoczone. Opozycja demokratyczna wraz z „Solidarnością”, jak na razie przestały się liczyć jako siła polityczna.

Ale zaskoczone też zostały masy członków PZPR – analogicznie jak cała ludność Polski. Zaufanemu aktywowi PZPR wydano broń krótką, strasząc go przy tym, że bojówki „Solidarności” przygotowują akcje przeciwko działaczom partyjnym i ich rodzinom, jak również kadry wojskowej i MSW. Była to typowa agitacja manipulacyjna.

16 grudnia 1981r. „Trybuna Ludu” (która obok „Żołnierza Wolności” była jedynym pismem ukazującym się wówczas w Polsce) podała do publicznej wiadomości wykaz internowanych osób, które w poprzednim okresie zajmowały kierownicze stanowiska partyjne – z samym Edwardem Gierkiem na czele.

W nowej sytuacji – gdy uniknęło zagrożenie ze strony „Solidarności” – rozpoczęła się ostra walka o władzę wewnątrz aparatu partyjno-państwowego między partią, wojskiem i MSW.

W pierwszych tygodniach stanu wojennego wojsko usiłowało przejąć władzę, w oparciu o sieć komisarzy wojennych wyznaczonych dla różnych instytucji. Okazało się jednak, że w terenie nie jest ono zdolne do efektywnego sprawowania władzy, a ponadto gen. Jaruzelski nie zdecydował się na rozprawę a aparatem partyjnym, nie mówiąc już o aparacie policyjnym. Podejmowane na początku stanu wojennego próby wyznaczania komisarzy wojennych niektórym komitetom partyjnym zostały zaniechane, gdyż sekretarze opierali się temu (np. Kociołek w Warszawie). Analogicznie fiaskiem skończyły się próby narzucania komisarzy wojennych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych (były one zresztą dość nieudolne – np. na komisarza wojennego do MSW wyznaczono profesora filozofii z Wojskowej Akademii Politycznej, którego ludzie z SB traktowali jak ignoranta i nie chcieli go dopuścić do archiwów resortu). Skończyło się na przeniesieniu do MSW niektórych oficerów z wojskowych służb specjalnych, którzy jednak nie znając realiów cywilnych tajnych służb, niejednokrotnie dezorganizowali ich działalność. Szczególnie nielubiany był w MSW sam nowy minister gen. Kiszczczak który już w lecie 1981 r. przyszedł z wojska i zawsze podkreślał swą przynależność do niego, nie decydując się ani razu na włożenie munduru milicyjnego, co bardzo denerwowało jego milicyjno-esbowskich podwładnych. Wielu wojskowych zajęło stanowiska (łącznie z ministerialnymi) w różnych dziedzinach administracji cywilnej.  Nie oznaczało to jednak efektywnego przejęcia władzy przez wojsko.

Gen. Jaruzelski nigdy nie ufał zarówno partii jak i MSW. Już w pierwszych miesiącach stanu wojennego konsekwentnie uderzał w ideową partyjną lewicę. Najpierw po zawieszeniu tygodnika „Rzeczywistość” oddał go w ręce zupełnie innej redakcji –  obsadzając dziennikarzami z dawnej redakcji „Płomieni”. Tygodnik „Rzeczywistość” przestał więc być organem Klubów „Rzeczywistość”. Następnie już na wiosnę 1982r. rozwiązany został Klub Partyjnej Inteligencji Twórczej „Warszawa 80″. Rozwiązano też Komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej (posłużono się przy tym klasyczną metodą prowokacji). Na przełomie 1982 i 1983 roku rozwiązano Stowarzyszenie Klubów Wiedzy Społeczno-Politycznej „Rzeczywistość”. Dawne – działające w 1981r. – struktury poziome funkcjonujące wewnątrz PZPR przestały istnieć w momencie wprowadzenia stanu wojennego. Zawieszono też wówczas, a potem rozwiązano wraz z „Solidarnością”, związane z partią związki zawodowe. W rezultacie gen. Jaruzelski zlikwidował wszystkie ideowe struktury działające w partii i z nią związane, skazując ją na całkowitą biurokratyzację.

Kierownictwo Ligi Narodowo-Demokratycznej było doskonale zorientowane w tej walce (która rozpoczęła się zresztą już na długo przed wprowadzeniem stanu wojennego), uznało też, że należy ją wykorzystać dla zorganizowania silnego narodowego polskiego skrzydła w aparacie władzy, które mogłoby zająć miejsce rozbijanego przez generała Jaruzelskiego skrzydła ideowo-komunistycznego.

Liga posiadała już w tym okresie przyczółki zarówno w partii, jak w MSW i przede wszystkim w wojsku. Wśród komisarzy wojennych w centralnej TVP znalazł się cichy współpracownik LND ppłk B. Ś. Kontakt z J. Kosseckim nawiązał on poprzez Ryszarda Filipskiego, jeszcze w okresie, gdy grał on rolę mjr Hubala w znanym sztandarowym filmie Bogdana Poręby. Potem w 1981 r. uczestniczył w posiedzeniach zespołu kierowanego przez J. Kosseckiego, który obradował w pomieszczeniu Komitetu Warszawskiego PZPR (o którym była mowa wyżej). Zwrócił on uwagę J. Koseckiemu, że pod względem propagandowym stan wojenny nie został odpowiednio przygotowany wytworzyła się tu luka, w którą można spróbować wejść z programem narodowym. Sam ppłk B. Ś. jako komisarz wojenny spełniał zarazem w pierwszych dniach stanu wojennego rolę cenzora i gotów był takie programy przepuścić.

Ppłk B. Ś. miał całkowitą rację. Mieczysław Rakowski, który jako wicepremier i bliski współpracownik gen. Jaruzelskiego był odpowiedzialny za propagandę, wykazał w tym okresie całkowitą nieudolność propagandową. 13 grudnia 1981 r. Polskie Radio i TVP nadawały wielokrotnie drętwe przemówienie generała Jaruzelskiego, a ponadto w radiu wystąpił prymas Glemp, który nawoływał do spokoju, przestrzegając, że opór ze strony społeczeństwa może doprowadzić do groźnych konsekwencji. Wszyscy obawiali się wówczas, że w razie oporu społecznego może dojść do interwencji wojsk Układu Warszawskiego. Nawet Liga Narodowo-Demokratyczna miała takie obawy i w momencie wprowadzania stanu wojennego przeniosła niektórych swych działaczy do lokali konspiracyjnych.

Kierownictwo Ligi Narodowo-Demokratycznej uznało argumenty ppłk B. Ś. i postanowiło spróbować zrealizować przedstawiony przez niego plan. Głównym realizatorem tych działań został J. Kossecki, który już na kilka tygodni przed stanem wojennym występował kilkakrotnie w Polskim Radiu (audycje te organizował współpracownik LND pracujący w Radiu) opowiadając o programach różnych ugrupowań opozycyjnych i popularyzując liczne elementy programu Komitetu Samoobrony Polskiej oraz innych ugrupowań narodowych (źródło: Archiwum Ligii Narodowo-Demokratycznej, Zespół propagandy, 1981).

Akurat 12 grudnia 1981 r. wieczorem J. Kossecki nagrał kolejne audycje radiowe na temat opozycji politycznej w Polsce oraz na tematy historyczno-geopolityczne. Te nagrania okazały się zresztą jedynymi „zapasami informacyjnymi” przygotowanymi przez Radio na okres stanu wojennego. Stały się więc one bardzo dobrym punktem wyjścia do realizacji opisanego wyżej planu. Nadawanie tych audycji (które zdecydowanie kontrastowały z drętwotą innych programów nadawanych w tym czasie przez RTV) rozpoczęło Polskie Radio już w dniu 14 grudnia 1981 r.

Najpierw 14 grudnia nadano audycję omawiającą ogólną panoramę opozycji, potem zaś w dniu 15 grudnia 1981 r. nadana została o 23:30 audycja na temat neoendeckiego nurtu opozycji – chodziło głównie o Komitet Samoobrony Polskiej – która wywołała wielkie echo w skali międzynarodowej (źródło: Archiwum Ligii Narodowo-Demokratycznej, Zespół propagandy, 1981).

We wspomnianej – nadanej 15 grudnia 1981 r. – audycji, J. Kossecki przytoczył m. in. następujący cytat z numeru 13 „Samoobrony Polskiej” (z 31 grudnia 1980 r.):
„(…) szowinizm żydowski w świecie wyraźnie wzmocnił swoje pozycje. Według zagranicznych publikacji kontroluje on m. in. 80% zachodniego przemysłu i finansów, dominuje w propagandzie, nauce i kulturze, steruje tzw. opinią publiczną. Toteż  rządy państw zachodnich reprezentują, bo muszą pod groźbą obalenia, interesy żydo-masońskie. Obóz sowiecki bez względu na to, co sądzimy o jego systemie, stanowi dla szowinizmu żydowskiego zaporę w planach opanowania świata (…)” – ostatnie zdanie przytoczonego cytatu stanowiło zaporę przeciwko ewentualnym atakom ze strony tzw. Betonu partyjnego oraz ewentualnym donosom składanym do władz radzieckich. (źródło: O faktyczną niezależność nowych związków zawodowych, „Samoobrona Polska, 31 grudnia 1980r., Nr 13. Zapis audycji radiowej z dnia 15 grudnia 1981r. i jej odgłosów prasowych; Archiwum Ligii Narodowo-Demokratycznej, Zespół propagandy, 1981)
Ponadto we wspomnianej audycji cytowane były ataki „Samoobrony Polskiej” na KOR oraz na B. Geremka. Cytowany fragment „Samoóbrony Polskiej” zawierał informację, że B. Geremek jest synem żydowskiego nauczyciela szkoły wyznaniowej – Borysa Lewartowa; przypominał też, że B. Geremek zajmuje się historią prostytucji w Średniowiecznej Francji. Przytoczony został również cytat z „Samoobrony Polskiej”, który przestrzegał, że wywołaniem w Polsce antysowieckich zaburzeń zainteresowani są Niemcy dążący do zjednoczenia i do zagarnięcia polskich Ziem Zachodnich „(…) oraz międzynarodówka szowinistów żydowskich, zainteresowana w przechwyceniu władzy w bloku wschodnim. (…)” (źródło: Apel do delegatów na I Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność”, Warszawa, 21 września 1981; Zapis audycji radiowej z dnia 15 grudnia 1981r. i jej odgłosów prasowych; Archiwum Ligii Narodowo-Demokratycznej, Zespół propaganda, 1981).

Komitet Żydów Amerykańskich przetłumaczył tę audycję i 23 grudnia 1981 r. zorganizował protest przeciw rzekomo antysemickiej audycji, przed ambasadą PRL w Waszyngtonie. Władze polskie zapewniły, że o żadnej antysemickiej polityce w Polsce nie ma mowy (źródło: Zapis audycji radiowej z dnia 15 grudnia 1981r. i jej odgłosów prasowych; Archiwum Ligii Narodowo-Demokratycznej, Zespół propagandy, 1981).

Amerykański publicysta Bernard D. Nossiter w noworocznym numerze czasopisma „The New York Times” opublikował artykuł pt. „Anti-Semitic Broadcasts” w którym omawiał i cytował wspomnianą audycję J. Kosseckiego (przytoczony wyżej cytat z „Samoobrony Polskiej”), stwierdził przy tym, że Kossecki uniknął antysemityzmu cytując „Samoobronę Polską” i nie podając odnośnych tekstów od siebie (źródło: B.D. Nossiter, Anti-Semitic Broadcasts, „The New York Times”, 1 stycznia1982).

J. Kossecki wystąpił też w dniu 18 grudnia 1981 r. po DTV o godzinie 19:30,  przedstawiając naukową ocenę sytuacji, w której znalazła się Polska, posługiwał się przy tym egzemplarzem swojej książki pt. „Cybernetyka społeczna” (źródło: Zapis audycji telewizyjnej z dnia 18 grudnia 1981r.; Archiwum Ligii Narodowo-Demokratycznej, Zespół propagandy, 1981).

W pierwszych tygodniach stanu wojennego środowiska polskich narodowców sterowane bezpośrednio lub pośrednio przez LND, posiadające wpływy w aparacie partyjnym, MSW i przede wszystkim w wojsku, podjęły próbę zdominowania polskich publikatorów. J. Kossecki prowadził w tym zakresie „rozpoznanie bojem”, występował wielokrotnie w radiu i telewizji, publikował artykuły w „Trybunie Ludu” i w innych gazetach.

Mówił przy tym o wielu sprawach bytu Polski naświetlając je z pozycji narodowych, w jednej z audycji powiedział również o prowadzonej przez siebie w ramach Towarzystwa Kultury Moralnej (którego był prezesem) walce z przerywaniem ciąży.

Krytycznym punktem w tej kampanii była audycja J. Kosseckiego, na ramach DTV w dniu 8 stycznia 1982 r. o godzinie 22:30 i powtórzona 9 stycznia 1981r. w DTV o godzinie 10:00 (dop.: dwukrotną emisję tej audycji umożliwił odpowiedzialny z tym dniu za DTV dziennikarz współpracujacy skrycie od pewnego czasu z J. Kosseckim, a będący jego dawnym studentem z Instytutu Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Po emisji został on szybko wysłany za granicę)

W audycji tej J. Kossecki pokazał list znanego niemieckiego wydawcy Axela Springera do Lecha Wałęsy z listopada 1980 r., w którym stwierdzał on, że przyświecają mu takie idee jak pojednanie Niemców i Żydów, zjednoczenie Niemiec z zachowaniem wolności, zwalczanie lewicowego i prawicowego ekstremizmu oraz popieranie gospodarki rynkowej.

Zwracając się do L. Wałęsy Axel Springer stwierdził:
„Należę do tych Niemców, którzy śledzą szlachetne dążenia Pana i działającego pod przewodnictwem Pana związku zawodowego „Solidarność” z wielką życzliwości, życząc, aby poczynania te uwieńczone zostały sukcesem” (źródło: Axel Springer, List do Lecha Wałęsy, listopad 1980r., kserokopia w Zbiorach Archiwum Ligii Narodowo-Demokratycznej).

J. Kossecki stwierdził następnie, że – jak wynika z posiadanych przez niego dokumentów – zarówno kierownictwo „Solidarności”, jak i aparat  partyjno-rządowy, świat nauki, kultury itd., były penetrowane przez strukturę mafijną, posiadającą swą centralę za granicą, powiązaną z masońską lożą „Kopernik”; zapowiedział, że w następnych audycjach poda konkretne nazwiska. Do następnych audycji J. Kosseckiego jednak nie doszło, wielu ludzi na wysokich stanowiskach partyjnych i państwowych stało się wrogami J. Kosseckiego, starając się blokować jego działania (źródło: Zapis audycji telewizyjnej z dnia 8/9 stycznia 1982r. i jej odgłosów prasowych; Archiwum Ligii Narodowo-Demokratycznej, Zespół propagandy, 1982).

Po tej audycji J. Kossecki był zapraszany z prelekcjami do setek organizacji partyjnych, a przede wszystkim do wojska. Prowadził opracowane przez siebie zgodnie z programem LND wykłady zlecone w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR (starał się tam nawet dostać etat, ale jej ówczesny rektor gen. Michta dowiedziawszy się na podstawie donosu, że Kossecki był kiedyś karany za przynależność do tajnej organizacji nie odważył się go zatrudnić na etacie i ograniczył się do zlecenia mu wykładów – co i tak było w owym czasie aktem odwagi z jego strony). Miał prelekcje w Wojskowej Akademii Politycznej, Akademii Sztabu Generalnego i samym Sztabie Generalnym WP, a także wielu jednostkach liniowych. Na podstawie tych zaproszeń można było zrobić mapę wpływów narodowych w partii i Wojsku. Były całe województwa i całe instytucje, które go w ogóle nie zapraszały, lub zapraszały bardzo niewiele, a były takie, gdzie zaproszeń było bardzo dużo (do tych drugich instytucji należało wojsko, nie należało zaś MSW, ludzie z MSW woleli raczej słuchać prelekcji J. Kosseckiego na zebraniach partyjnych lub przez partię organizowanych, prawdopodobnie dlatego żeby nie narażać siebie i swojej instytucji na gniew ludzi wpływowych skupionych wokół wicepremiera M. F. Rakowskiego).

W 1982 r. J. Kossecki i współpracujący z nim ludzie rozpowszechnili szeroko spis uczestników posiedzenia Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”. J. Kossecki w licznych prelekcjach – wygłaszanych zarówno na zebraniach organizacji partyjnych w różnych instytucjach, jak w wojsku, i licznych organizacjach społecznych -mówił wyraźnie, operując nazwiskami (wśród nich naczelne miejsce zajmowało nazwisko ówczesnego wicepremiera w rządzie gen. Jaruzelskiego – M. F. Rakowskiego), o szkodliwej działalności grona osób zajmujących kluczowe pozycje po obu stronach barykady. Podkreślał, że zasadnicza linia podziału przebiega nie pomiędzy PZPR  i „Solidarnością”, lecz pomiędzy ludźmi działającymi na szkodę  Polski i tymi, którzy interesów Polski bronią – a jednych i drugich można znaleźć zarówno w PZPR jak i w „Solidarności”. Oczywiście na J. Kosseckiego spływały lawiny donosów do różnych instancji partyjnych i państwowych, starano się go też „opluskwiać” po obu stronach: w kręgach partyjno-państwowych przedstawiano go jako człowieka, który wbija nóż w plecy polityce kierownictwa politycznego PRL, zaś w kręgach opozycji i „Solidarności” jako niebezpiecznego przedstawiciela lub sojusznika tzw. betonu partyjnego.

Na Vll Plenum KC PZPR, które obradowało w Warszawie w dniach 24 i 25 lutego 1982 r. wicepremier M. F. Rakowski (prawdopodobnie na podstawie donosów, które do niego dotarły) zaatakował imiennie J. Kosseckiego (który formalnie był zaledwie zwykłym szeregowym członkiem PZPR), stwierdzając m. in.:
„(…) Kursuje po Polsce niejaki docent Józef Kossecki, kiedyś PAX-owiec, obecnie członek partii. Na jednym z zebrań partyjnych w Warszawie powiedział on, dodam, że nie znam w ogóle człowieka, nigdy go w życiu nie widziałem, że nagrał liczne audycje na temat działalności kontrrewolucji (w rzeczywistości J. Kossecki mówił o działalności antynarodowej, antypolskiej nie zaś „kontrrewolucyjnej”), ale z uwagi na jej powiązania z przedstawicielami najwyższej hierarchii władzy puszczono mu w telewizji tylko jedną. Za główną postać tych powiązań uznał „gangstera politycznego” wicepremiera Rakowskiego, (…). Oceniał, że analiza przyczyn i przebiegu kryzysu nie została zakończona, gdyż nie zostały ujawnione elementy spisku zorganizowanego wewnątrz partii i władzy. Uznał, że owi spiskowcy wywierają szczególnie wielki wpływ na rząd, w którym zajmują wiele ważnych stanowisk. Jako dowód podał operację cenową, która wyraża chęć przerzucenia kosztów kryzysu na barki mas pracujących, co stanowi kolejne rozwiązanie technokratyczne, świadczące, że polityka ekipy Gierka de facto nie uległa zmianie. Twierdził, że w planach wymienionych powyżej i innych nie nazwanych spiskowców, decyzja cenowa ma stać się detonatorem kolejnego krwawego wybuchu społecznego. (…)
(…) Krąży po Warszawie lista uczestników posiedzeń i prac konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość” . Na tej liście oczywiście Rakowski Mieczysław, redaktor naczelny „Polityki”, wicepremier i jest doborowe towarzystwo: Rurarz Zdzisław, Strzelecki Jan – działacz KOR. (…) Co oznacza puszczanie takiej listy? Towarzysze pytają tutaj, co się dzieje, kto prowadzi tę frakcyjną robotę? Nie wiem kto, wiem tylko, że jest to sugerowanie, że to wicepremier w rządzie generała Jaruzelskiego jest członkiem DiP i pracował przy raportach, które zwłaszcza w ostatnim okresie podważały całkowicie naszą politykę” (źródło: Nowe Drogi, nr 3, 1982, s. 193).- (dod.: J.Kossecki już dawniej demaskował M.F. Rakowskiego. W 1980 roku Biuletyn Towarzystwa Kultury Moralnej (którego był preesem) opublikował List Otwarty do redaktora naczelnego „Polityki” mieczysława F. Rakowskiego, którego autor Wit Gawrak, wykazywał, że ref. M.F. Rakowski komentując debatę ratyfikacyjną w parlamencie zachodnioniemieckim w 1972r. dotyczącą Układu o podstawach narmalizacji wzajemnych stosunków, podpisanego 7 grudnia 1970r. między PRL i RFN, poinformował polską opinie publiczną, że „Wejście w życie układu oznacza bezapelacyjne zamknięcie trwającej od 27 lat walki naszego państwa i narodu… o ostateczne uznanie granicy na Odrze i Nysie” [patrz „Polityka” nr 22/1972.] Tymczasem jest to nieprawda, gdyż w trakcie debaty ratyfikacyjnej ówczesny minister spraw zagranicznych RFN Walter Scheel, stwierdził wyraźnie: „Osobliwe jest tylko to, że Układy nigdzie o uznaniu (granic) nie mówią” [-patrz: Das Parlament, nr 12/1972, s.10] => Por. Towarzystwo Kultury Moralnej, Biuletyn nr 60-61, 1980.)

Po tym ataku M. F. Rakowskiego, chciano wyrzucić z partii i aresztować J. Kosseckiego, który jednak prędko wziął sobie przeniesienie z organizacji partyjnej w WSP w Kielcach do Warszawy i przez pewien czas się nie zgłaszał do żadnej organizacji partyjnej, zachowując nadal członkostwo, gdyż nie było POP, która mogłaby go wyrzucić zgodnie ze statutem. Wyrzucono go jednak z pracy na Uczelni. Ponadto przez pewien czas ukrywał się przebywając w konspiracyjnym lokalu LND przygotowanym na okres stanu wojennego.

Nie trwało to jednak długo, gdyż skrzydło narodowe w partii i wojsku udzieliło mu pomocy. Wybroniło go przed aresztowaniem. Mógł się przenieść do organizacji partyjnej przy Zjednoczeniu Patriotycznym „Grunwald” (która powstała dzięki patriotom pracującym w KD PZPR Warszawa – Śródmieście), zaś współpracujący z nim ludzie z aparatu partyjnego załatwili mu przynajmniej cofnięcie wyrzucenia z Uczelni, ale musiał przejść na bezpłatny urlop, nie miał więc w tym okresie pensji, ale przynajmniej zachował formalną ciągłość pracy.

Po roku – w maju 1983 r. – J. Kossecki został sekretarzem ds. propagandy ZP „Grunwald”, gdzie zorganizował Zespół do Badania Historii Polskiej  Myśli Patriotycznej i Działalności Antypolskiej. Zespół stał się doskonałą przykrywką dla działalności komórki kontrwywiadu Ligi Narodowo-Demokratycznej. Komórka ta zajmowała się m. in. namierzaniem, a w miarę możliwości również zwalczaniem (choć to było w warunkach PRL o wiele trudniejsze), obcych agentów prowadzących działalność antypolską uplasowanych na najwyższych stanowiskach w aparacie partyjnym i państwowym.

Działalność w „Grunwaldzie” stanowiła znakomite ułatwienie dla zewnętrznego oddziaływania LND, był to bowiem oficjalny szyld. Istnienie zaś POP PZPR przy ZP „G”, umożliwiało oficjalne zapraszanie z prelekcjami, przez organizacje partyjne, J. Kosseckiego i niektórych jego współpracowników.

„Biuletyn Informacyjny Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald” stał się tubą propagandową, przez którą można było oficjalnie upowszechniać pewne treści narodowe, zaś wydawnictwo ZP „G” wydało legalnie po raz pierwszy po wojnie „Myśli nowoczesnego Polaka” R. Dmowskiego.

Stanowisko sekretarza propagandy ZP „G” zajmowane przez J. Kosseckiego bardzo ułatwiło rozbudowę zagranicznych kanałów wpływu LND, które w tym okresie rozwinęły działalność zarówno w ZSRR jak i USA – a więc w dwu najważniejszych mocarstwach ówczesnego świata.

W okresie 1982-1987 r. sam J. Kossecki miał setki zaproszeń z prelekcjami zarówno do organizacji partyjnych, jak i do różnych organizacji społeczno- politycznych, a także do wojska i instytucji administracji państwowej.

Po ataku M. F. Rakowskiego na J. Kosseckiego wpływ narodowców na publikatory – zwłaszcza zaś na RTV – był systematycznie ograniczany. J. Kossecki mógł jeszcze przez pewien czas publikować w prasie wojskowej: w „Żołnierzu Wolności” i głównie „Wojsku Ludowym”. Zbiór jego artykułów opublikowanych w latach 1982-1983r. w „Wojsku Ludowym” został wydany w  1983 r. przez Wydawnictwo MON jako książka pt.: „Geografia opozycji politycznej w Polsce w latach 1976-1981″ (Warszawa 1983).

Władze zorientowały się, że książka ta jest właściwie antologią oryginalnych tekstów różnych ugrupowań opozycyjnych (zwłaszcza narodowców i trockistów), demaskującą mafijne manipulacje pewnych kręgów władzy i opozycji. Wycofano ją ze sprzedaży, „(…) a pułkownik WP odpowiedzialny za jej druk został wydalony z wojska” [dop. Książka ta po 9 latach została wydana bez żadnych zmian – gdyż zupełnie nie straciła na aktualności pod tytułem „Korzenie polityki”] (źródło: J.Kossecki, Korzenie polityki, Warszawa 1992, s.5)

Źródło: http://twx.bloog.pl/id,3997998,title,Walka-informacyjna-w-okresie-stanu-wojennego,index.html

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s