Odp: Jakośc wody przeznaczonej do spożycia cd

Fragment z książki Aluminium. O tym nie mówi się głośno… – Bert Ehgartner

Czynniki ochrony i ryzyka w wodzie pitnej

W internetowej encyklopedii – Wikipedii – w dość obszernym haśle poświęconym chorobie Alzheimera aluminium zostało wspomniane dwukrotnie. Zacytowano francuskie opracowanie21: „W badaniach z 2000 roku ukazano potencjalny związek między złogami aluminium powstałymi w wyniku spożywania skażonej wody i prawdopodobieństwem zachorowania na alzheimera”. Zaraz potem alarm zostaje odwołany: „Według medycznej oceny Federalnego Instytutu Oceny Ryzyka (BfR) z 2005 roku nie istnieje związek między przyjmowaniem aluminium z produktów związanych z żywnością i chorobą Alzheimera”.
Niemal dwukrotnie dłuższy końcowy akapit zawiera spekulacje na temat tego, czy substancja czynna zielonej herbaty może zapo¬biegać tworzeniu się albo wręcz rozpuszczać płytki starcze alzhei¬mera.
W cytowanej przez Wikipedię pracy dotyczącej wpływu wody pitnej na chorobę Alzheimera chodzi o badania oparte na obserwacji grupy 3777 osób w wieku powyżej 65 lat z 75 okręgów administracyjnych w południowej Francji. Na przestrzeni ośmiu lat 253 osoby zapadły na choroby otępienne, z tego 182 na chorobę Alzheimera. Dane te zostały porównane z urzędowymi analizami wody pitnej w danych okręgach. Występują tu ogromne różnice w zawartości aluminium, zależnie od tego, czy woda pochodziła ze studni wód gruntowych czy też z zasobów wód powierzchniowych. Przyczyna leży w uzdatnianiu wód powierzchniowych, wykazujących zwykle
większy stopień zanieczyszczenia. Do uzdatniania w zakładach wo-dociągowych tradycyjnie używa się siarczanu glinu. Tę informację trzeba najpierw przetrawić. Znaną powszechnie neu- rotoksynę, która już w bardzo niskim stężeniu jest w stanie uśmier¬cić ryby, stosuje się w procesie uzdatniania wody pitnej.
Siarczan glinu powstaje w procesie reakcji chemicznej aluminium z kwasem siarkowym. Powstały związek zgodnie z wymogiem ozna¬kowania materiałów niebezpiecznych musi być oznaczony czarnym krzyżem na pomarańczowym tle oraz zaopatrzony w informację, że w kontakcie ze skórą jest to substancja żrąca. Prócz zastosowania do uzdatniania wody pitnej siarczan glinu jest używany jako substancja pomocnicza w przemyśle papierniczym oraz jako środek trawiący w farbiarstwie i w materiale siewnym. Mamy więc do czynienia z substancją chemiczną, której samo zastosowanie wskazuje na to, że jest ona raczej przeciwieństwem zdrowia.
Przy uzdatnianiu wody wykorzystuje się charakterystyczną dla aluminium cechę wchodzenia w związki ze wszystkimi możliwymi substancjami unoszącymi się w wodzie, czy to natury organicznej, czy nieorganicznej. Cząsteczki brudu pod wpływem łączenia się z aluminium stają się większe i cięższe. Wytrącają się i powoli opa¬dają na dno. W basenach pływackich brud jest odsysany za pomocą specjalnych ssawek. W stacji wodociągowej brud zatrzymuje się na filtrach. Przy zastosowaniu tej techniki nie da się jednak uniknąć pozostania resztek aluminium w wodzie pitnej. Dopuszczalna gór¬na granica w przypadku aluminium w Unii Europejskiej wynosi 0,2 miligrama na litr wody (mg/l).
We francuskich badaniach różnice były znaczące. Podczas gdy nieuzdatniona woda wykazywała średnie stężenie 0,006 mg/l, w wodzie „oczyszczonej” odnotowywano średnią wartość stęże¬nia aluminium 0,023 mg/l, a zatem niemal czterokrotnie wyższą. W niektórych okręgach zanotowano nawet maksymalne wartości sięgające 0,46 mg/l – a więc dwukrotnie więcej niż wynosi górna granica.
Naukowcy zdecydowali się wyznaczyć granicę na poziomie 0,1 mg/l i w ramach badań utworzyli dwie grupy uczestników, jedną z mniejszym, drugą z większym stężeniem aluminium w wodzie pitnej.
W analizie porównali następnie częstość występowania choroby Alzheimera w zależności od okręgu. Stwierdzili, że w okręgach, gdzie zanieczyszczenie wody pitnej było wyższe, ryzyko zachorowania na alzheimera było dwukrotnie wyższe niż w okręgach, w których w wodzie pitnej było mało aluminium lub nie było go wcale.
W tych samych badaniach skontrolowano również, czy to prawda, że wyższe stężenie krzemu w wodzie pitnej może stanowić czynnik chroniący przed alzheimerem. Krzem uchodzi powszechnie za sojusznika aluminium. Większość aluminium w skorupie ziemskiej jest związana na stałe z krzemem w postaci krzemianu glinu. Zarówno w glinie, jak i w gnejsach, granicie i wielu innych powszechnie występujących minerałach te dwa pierwiastki stanowią istotne składniki. Ich wiązanie jest tak mocne, że rozbijanie tego związku – na przykład pozyskiwanie aluminium z granitowej skały — nawet dziś byłoby niezwykle trudne technicznie i całkowicie nieopłacalne.
W formie biologicznie aktywnej krzem tworzy z tlenem liczne związki nazywane kwasem krzemowym. Kwas krzemowy w większym lub mniejszym stężeniu występuje w każdej wodzie, także w wodzie pitnej. Również pod względem biochemicznym krzem jest zbliżony do wody. Jako neutralne w wysokim stopniu medium kwas krzemowy podlega przemianie materii – nie uczestnicząc w niczym ani za nic specjalnie nie odpowiadając. Poza utylizacją alu¬minium. Gdy tylko biologicznie aktywne związki krzemu i tlenu zetkną się z jonami aluminium, wchodzą z nimi w reakcję. Wiążą aluminium, a nawet wyciągają je z istniejących związków. Okiełznane w ten sposób agresywne jony metalu są następnie wydalane z moczem lub kałem.
I to też zdawało się służyć seniorom we francuskich badaniach nad wodą pitną: w przypadku krzemu naukowcy ustalili wartość graniczną, która dzieliła obie grupy, na 11,24 mg/1; również tym razem lepiej mieli ci, których woda pitna wykazywała wartość wyższą od granicznej. U nich ryzyko zachorowania na alzheimera było zredukowane aż o 26 procent.
Wszystko, co tu opisałem, kwituje się w Wikipedii22 suchym, jednozdaniowym stwierdzeniem:

Cytuj

„W badaniu z 2000 roku stwierdzono możliwy związek między złogami aluminium spowodowanymi spożywaniem zanieczyszczonej wody i prawdopodobieństwem za-chorowania na chorobę Alzheimera”.

Oczywiście sporą dowolnością wydaje się wybór tylko jednych badań do prezentacji wpływu aluminium na to schorzenie. Z tym problemem w Wikipedii spotykamy się nader często. W tym przypadku autorzy hasła o chorobie Alzheimera zapomnieli ponadto zaktualizować swoje spostrzeżenia z 2000 roku. Ten sam zespół badawczy zaktualizował bowiem swoje prace w nieodległej przeszłości23 i ponownie sprawdził wyniki w poszerzonym zakresie czasowym 15 lat.
Teraz uczestnicy mieli przeciętnie więcej niż 82 lata i większa niż w pierwszym badaniu liczba osób, bo 364 osoby, zachorowały tymczasem na alzheimera. Poza tym jednak tendencje w ogóle się nie zmieniły: tak jak wcześniej ryzyko zachorowania na alzheimera było dwukrotnie wyższe, gdy stężenie aluminium w wodzie pitnej przekraczało ustaloną granicę 0,1 mg/l. Przypomnijmy raz jeszcze, że dopuszczana przez Unię Europejską górna granica dla wody pitnej wynosi dwa razy tyle, czyli 0,2 mg/l.
Podobnie stabilne jak w pierwszym raporcie było ochronne działanie krzemu. Analiza wykazała, że woda pitna o wysokiej zawartości krzemu jest szczególnie nisko obciążona aluminium.

21   V. Rondeau et al., Relation between Aluminium concentrations in Drinking Water and Alzheimers Disease: An 8-year Follow-up Study, American Journal of Epide¬miology 2000,152 (1): S. 59-66.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2215380/
http://aje.oxfordjournals.org/content/152/1/59.full
22   http://de.wikipedia.org/wiki/Alzheimer-Krankheit (Stand vom 15.7.2011)
23   V. Rondeau et al., Aluminum and Silica in Drinking Water and the Risk of Alzheimers Disease or Cognitive Decline: Findings From iy Year Follow-up of the PAQUID Cohort, American Journal of Epidemiology 2009,169 (4): s. 489 -496.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2809081/

Strażnicy aluminium

Jak czytaliśmy w rozdziale pierwszym, nasze geny nie dysponują żadnymi mechanizmami chroniącymi nas przed kontaktem z alu-minium. Życie powstało długo przed tym, nim — przy użyciu naj-nowszej techniki — wydobyto aluminium z jego „grobu” głęboko w skorupie ziemskiej. Wobec życia na ziemi aluminium zachowuje się jak nieobliczalny, agresywny kosmita. W swej biologicznie ak¬tywnej postaci jony aluminium są trójdodatnie i w związku z tym skrajnie łatwo wchodzą w reakcje zarówno z substancjami organicz¬nymi, jak i nieorganicznymi.
Ocena, w jakim stopniu problematyczny jest dany związek alumi-nium, zawsze łączy się z podstawowym pytaniem: jak szybko uwal¬nia się jego biologicznie aktywna postać, czyli jony Al3+.
„Każdy związek aluminium pod względem uwalniania jonów Al3+ zachowuje się inaczej” – wyjaśnia ten dylemat specjalista od alumi¬nium Chris Exley. Chodzi o sposób uwalniania postaci biologicznie aktywnej. Niekiedy związek wnika w skórę i dopiero potem uwal¬niają się jony; niekiedy uwalniają się wcześniej. Od rodzaju i roz¬miarów tego uwalniania jonów zależy ich niebezpieczny charakter. „Nie istnieje nietoksyczne aluminium” – ostrzega Exley. Mamy do czynienia jedynie ze stopniowaniem zagrożenia.
Z punktu widzenia historii ewolucji nasz kontakt z aluminium trwa zaledwie sekundę. Ale teraz zalewa ono cywilizację, na wszel¬kie sposoby wdziera się w procesy życiowe, pozostając przy tym najczęściej niewidoczne. Gdyby aluminium powodowało ostre za¬trucia zagrażające życiu, od dawna wiedzielibyśmy, z czym mamy do czynienia i moglibyśmy podjąć skuteczne środki zaradcze. Jed¬nak ostre zatrucia są wyjątkiem. Aluminium natomiast wchodzi na poziomie molekularnym w związki z innymi substancjami, a my tego nie zauważamy albo też tylko ogólnie potrafimy ocenić kon¬sekwencje.
„Istnieje wiele ogólnych mechanizmów obronnych, którymi orga-nizm reaguje na zaburzenia” – opowiada Exley. Na przykład w przy-padku zatrzymania procesów produkcji białek organizm ma do dyspozycji cały szereg funkcjonujących procesów. Każdy z nas jest w większym lub mniejszym stopniu obciążony aluminium, a jednak większość z nas jest zdrowa. „Ciało jest w stanie do pewnego stopnia zrównoważyć obciążenie spowodowane przez aluminium – mówi Exley. – Nikt jednak nie potrafi powiedzieć, jak długo się to będzie udawało i w którym momencie granica obciążenia u człowieka zo-stanie przekroczona”.
Istnieją niezliczone procesy, w ramach których aluminium ne-gatywnie wpływa na przemianę materii. Moment przekroczenia górnej granicy i załamania jest indywidualną sprawą każdego czło-wieka. Pewną rolę odgrywa tu materiał genetyczny, podobnie jak styl życia. Do tego dochodzi indywidualne obciążenie większą lub mniejszą ilością aluminium.
Jednak to, co ma miejsce po przekroczeniu granicy i zachorowa¬niu, także nie podlega żadnym jednolitym prawidłowościom. Dla¬tego tak trudno schwytać sprawcę albo w ogóle wpaść na pomysł, że za tymi wszystkimi zróżnicowanymi objawami może kryć się alu¬minium.
Jednym z przykładów takich trudnych do wyobrażenia procesów jest tajemniczy związek między aluminium i ATP (trójfosforanem adenozyny). Substancja ta jest czymś w rodzaju uniwersalnej jed¬nostki energii życiowej. Aluminium wypiera ważny dla życia mag¬nez, wbudowuje się w struktury ATP, zaburzając przepływ energii w organizmie. Konsekwencją może być przewlekłe zmęczenie (zob. s. 112 nn.).
Istnieje wiele tego rodzaju mechanizmów, w których aluminium odgrywa niejasną lub jednoznacznie negatywną rolę. Znanych jest ich obecnie ponad 200. I właśnie ta ogromna ilość niezwykle utrudnia naukowcom jednoznaczną ocenę potencjału szkodliwości aluminium. Gdyby było ono czystą trucizną, powodującą u czło¬wieka natychmiastowe zachorowanie albo u zwierząt natychmiasto¬wą śmierć, sprawa byłaby znacznie prostsza i wówczas już dawno znaleźlibyśmy sposób racjonalnego obchodzenia się z aluminium. A tak wzorce reakcji przebiegają w ukryciu, wiele zjawisk jest dzie¬łem przypadku, wiele też zależy od indywidualnych warunków ge-netycznych. U niektórych osób występuje na przykład dziedzicz¬ny problem z wydalaniem; takie osoby magazynują w organizmie generalnie więcej metali. Wiele zależy również od niezbadanych wyroków układu odpornościowego. Nikt nie potrafi w szczegółach przewidzieć, jakie działania wywołają komórki strażnicze w wyniku zetknięcia się z aluminium. Czy zignorują je, ogłoszą wielki alarm, zapoczątkują produkcję ochronnych przeciwciał „towarzyszy” alu-minium, czy też przykleją aluminium łatkę niebezpiecznego anty¬genu i w konsekwencji zasoby aluminium w organizmie będą powo¬dowały ciągłe podrażnienia i przewlekłe stany zapalne?
W zasadzie jedynym sojusznikiem, jakiego mamy w kontaktach z aluminium, jest krzem, stary towarzysz budowy skorupy ziem¬skiej. Krzemiany glinu tworzą podstawę licznych warstw skalnych i gleb na naszej planecie. Powtórne związanie krążących chaotycz¬nie, hiperaktywnych jonów metalu przez występujący jeszcze czꜬciej półmetal byłoby w związku z tym bardzo pożądane.
Krzem spotykany jest w przyrodzie przeważnie w postaci kwasów krzemowych. Są to bardzo słabe kwasy. Przypominają wodę i nie mają absolutnie żadnego potencjału reakcji chemicznej. Krzem za¬chowuje się zatem zupełnie inaczej niż aluminium. Nie jest uwa¬żany za pierwiastek bardzo ważny dla człowieka, w pewnym sensie wydaje się istotny dla procesów budowy i rozwoju kości, ale me¬chanizmy te nie zostały dokładnie poznane. Ludzkie ciało zawiera około 20 miligramów krzemu na kilogram masy ciała.
Abstrahując od potencjalnej pozytywnej roli krzemu dla kości, wydaje się, że pierwiastek ten przechodzi przez organizm jak woda, specjalnie nie wchodząc w kontakt z innymi substancjami. Chyba że trafi na aluminium. Krzem niezwykle chętnie reaguje z alumi¬nium. Nie tylko w skorupie ziemskiej, gdzie krzemiany glinu stano¬wią najpowszechniejszy związek, lecz także w ludzkim organizmie.
Chris Exley uważa za przekonywającą tezę, że krzem w toku ewo¬lucji i naturalnej selekcji przejął rolę strażnika, którego „zadaniem” jest trzymanie aluminium z dala od procesów życiowych. To, co tutaj wydaje się takie proste, Exley opracował we wszystkich fascy¬nujących szczegółach i wykorzystując całą swoją ogromną wiedzę, opublikował w postaci obszernego teoretycznego projektu na temat wspólnej ewolucji obu pierwiastków. Praca ta nosi piękny tytuł: Darwin, natural selection and the biological essentiality of aluminium and siliconIj6. Wszystkim Czytelnikom, którzy chcieliby się do¬kształcić w tym zakresie, polecam lekturę tego świetnego naukowe¬go opracowania.
Chris Exley podjął już wiele prób zastosowania w praktyce swoich tez na temat krzemu jako „łowcy aluminium” i ich zweryfikowania. Opowiadał mi, że znalezienie odpowiedniej postaci krzemu, która naprawdę by się do tego nadawała, nie było wcale łatwe. Krzem jest dostępny pod różnymi postaciami jako ziemia okrzemkowa lub preparaty krzemowe. Większość z nich okazała się zdaniem Exleya zupełnie nieprzydatna do jego celów. „To działa tak, jakbyś jadł pia¬sek, czyli wcale”.
W końcu natrafił na bogatą w krzem naturalną wodę mineralną. Za dobrego kandydata uznał francuską wodę o wysokiej zawartości dwutlenku krzemu, napisał do producenta i poinformował go, że chętnie użyłby tej wody w serii badań naukowych. Przedstawiciele firmy byli zachwyceni i dostarczyli nie tylko potrzebnych uczestni¬kom doświadczenia butelek z wodą, lecz wyłożyli także na badania całkiem ładną sumkę pieniędzy.
Ale, jak opowiadał Exley, firma ta nie tylko produkuje wodę, lecz stanowi także część dużego i znanego na całym świecie koncernu spożywczego, oferującego między innymi szeroki wachlarz pro¬duktów pakowanych w folię aluminiową. Któregoś dnia do Exleya zadzwonił przedstawiciel firmy, z którym Exłey zawsze się kontak¬tował. Oświadczył, że zmienili zdanie i nie są już zainteresowani kontynuacją badań. „Było im zupełnie obojętne, że między nimi i naszym uniwersytetem został zawarty kontrakt. Nie chcieli też z powrotem pieniędzy. Mogliśmy je zatrzymać – jednak pod żad¬nym pozorem nie wolno nam było wymieniać ich jako sponsorów”. W czasie tej rozmowy Exley zorientował się, że jego rozmówca nie jest w pokoju sam. W tle słychać było instrukcje ze strony obecnych tam osób. Exley zrozumiał wtedy, że chodzi o politykę firmy i ktoś z samej góry w hierarchii koncernu stwierdził, że te badania mogły¬by zaszkodzić jej wizerunkowi. „Po prostu nie chcieli brać udziału w dyskusji o tym, dlaczego dobrze byłoby stosować wodę mineralną do wyprowadzania aluminium z organizmu”. Exley stwierdził, że to logiczne, ponieważ następnym pytaniem, jakie by się pewnie poja¬wiło, mogłoby być to, czy koniecznie trzeba zamykać wszystkie pro¬dukowane przez koncern jogurty aluminiowymi wieczkami. „A na jogurtach robią znacznie większy obrót niż na wodzie mineralnej”.
Exley nie dał się zniechęcić i kontynuował badania z użyciem innej wody bogatej w krzem. Gdy spotkaliśmy się ostatnio latem 2012 roku, Chris Exley opowiedział mi o zachęcających wstępnych wynikach, które dowodzą, że ta zasada działa: woda ta nadawała się do wyprowadzania aluminium wraz z moczem z organizmu uczest¬ników badania. Czy będzie to też miało efekt terapeutyczny u osób, które potencjalnie mogą zapaść na choroby otępienne wywołane przez aluminium, to kolejna kwestia, którą zajmie się wraz ze swo¬im zespołem naukowców. Poza kilkoma „zdumiewającymi przypad¬kami” nie istnieją jeszcze na ten temat pewne dane, które można byłoby publicznie ogłosić.
O tym, że to może działać, świadczyły już opublikowane w sierp¬niu 2012 roku wyniki badań przeprowadzonych na myszach przez Exleya wspólnie z zespołem z uniwersytetu w Brescii137. Zwierzę¬tom podano siarczan glinu, a do tego wodę zawierającą albo bardzo mało albo bardzo dużo krzemu. I rzeczywiście, badania dowiodły, że wywołane przez aluminium uszkodzenia mózgu u tych myszy, któ¬re jednocześnie otrzymały krzem, niemal się cofnęły, podczas gdy u myszy w grupie kontrolnej wystąpiły poważne szkody.
Wiemy zatem, że można usunąć aluminium z organizmu, dostar-czając mu wody mineralnej bogatej w dwutlenek krzemu (SiOJ. Jednak jest raczej mało prawdopodobnie, byśmy zdołali w ten spo¬sób całkowicie uwolnić nasze ciało od tego kontrowersyjnego pier¬wiastka, ponieważ do niektórych narządów trudno dotrzeć, a jony krzemu z pewnością nie będą w stanie rozbić każdego związku glinu, aby się z nim następnie połączyć. Pewne jest jednak, że zaskakująco duży procent jonów aluminium łączy się z krzemem i zneutralizo¬wane w ten sposób aluminium dość łatwo może zostać wydalone z moczem lub kałem. A skoro bogata w krzem woda mineralna nie niesie ze sobą żadnych negatywnych skutków dla naszego zdrowia, z pewnością nie zaszkodzi wykorzystać w praktyce najnowsze od¬krycia nauki.
Na moim blogu będę zamieszczał aktualne informacje na ten temat, gdy tylko pojawią się wyniki: http://ehgartner.blogspot.com

Zobacz:
Diatomit – Ziemia Okrzemkowa

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s