Od Romana Dmowskiego do Gdyni

Od Romana Dmowskiego do Gdyni

Opublikowanie w zeszłym roku książki Wojciecha Turka pt. Obóz Narodowy w Gdyni w latach 1920-1939 (Wydawnictwo von borowiecky, Radzymin – Warszawa 2015) zwróciło uwagę czytelnika na niedocenianą jak dotychczas rolę endecji w stolicy morskiej II RP.

Aby jednak zrozumieć dlaczego rola ta była aż tak znacząca trzeba by odwołać się do czasów jeszcze wcześniejszych – z przełomu XIX i XX wieku, kiedy to w szeregach głównych stronnictw politycznych kraju formowały się koncepcje dotyczące odzyskiwania niepodległości.

Tak się bowiem składa, że postulat Polski morskiej wpisywany był do programów odzyskiwania niepodległości polskich polityków i stronnictw przełomu XIX i XX wieku. Już po odzyskaniu niepodległości programy te przekuwały się w rzeczywistość gospodarczą II Rzeczypospolitej, która na prawie dostępu do morza Polski ufundowała zręby własnej niepodległości.

Należy też zwrócić uwagę na dość specyficzną zależność: o ile polskie programy morskie były głównie autorstwa przedstawicieli obozu narodowo-demokratycznego; o tyle ich praktyczne wdrażanie przypadło w udziale przedstawicielom obozu piłsudczykowskiego bądź sanacyjnego.

Takie już były kaprysy historii i losy wzajemnych relacji dwu antagonistycznych, a z drugiej strony zasłużonych dla Polski obozów politycznych, iż o ile na poziomie deklaracji obóz piłsudczykowski znacznie ustępował endecji w dziele formułowania postulatów morskich, a do historii przeszło słynne powiedzenie Piłsudskiego, „że dla dobra koncepcji federalistycznych gotów jest zrezygnować z wątpliwego Gdańska na rzecz Lipawy i Rygi” w praktyce sanacja – zwłaszcza rękoma Eugeniusza Kwiatkowskiego – wiele zrobiła dla gospodarki morskiej, gdyż w przeciwieństwie do endecji była formacją sprawującą władzę.

To endecja była jednak pierwsza w dziedzinie kształtowania idei morskiej i urabiania w jej duchu polskiego społeczeństwa. Rządząca od maja 1926 roku sanacja wdrożyła w życie główne założenia endeckiego programu morskiego.

Podwaliny pod koncepcję państwa morskiego stawiali protoplaści Narodowej Demokracji: Jan Ludwik Popławski i Roman Dmowski. Stąd koncepcja ta wpisana była w tradycyjne postulaty endeckiej geopolityki, postrzegającej w Prusach głównego antagonistę i ciemiężyciela Polski.

Z tych dwu mężów stanu palmę pierwszeństwa należy przypisać Popławskiemu, zwanemu też ojcem polskiej geopolityki. W pismach Popławskiego dominuje wątek konieczności silniejszego powiązania obszarów nadmorskich Rzeczpospolitej będących pod panowaniem pruskim z Macierzą, co dla autora było niezbędnym warunkiem odzyskania niepodległości.

W tym celu autor propagował odejście od dominującej w Polsce „polityki jagiellońskiej”, których istotą było „lądowe” parcie na Wschód (koncepcja Piłsudskiego), a podjęcie trudu cywilizacyjnego związanego z efektywnym zagospodarowaniem naszych rdzennych obszarów – ziem nadmorskich.

Jak pisał Popławski w 1887 roku w artykule „Środki obrony”: „Wolny dostęp do morza, posiadanie całkowicie głównej arterii wodnej kraju – Wisły, to warunki konieczne prawie istnienia naszego. Całe to porzecze Bałtyku od Wisły aż do ujścia Niemna, tak niebezpiecznie niegdyś roztrwonione wraz ze Śląskiem przez państwo polskie, musi być odzyskane przez narodowość polską. Wyrzeczenie się tego przyrodzonego dziedzictwa i nieszczęśliwe majaki podbojów na wschodzie były przyczyną naszego upadku politycznego, i dzisiaj w pracy odrodzenia te błędy przeszłości przygniatają nas swym ciężarem i wstrzymują w pochodzie ku lepszej przyszłości. […] czas już po tylu wiekach błąkania się po manowcach wrócić na starą drogę, którą ku morzu trzebiły krzepkie dłonie wojów piastowskich”.

Jednocześnie Popławski propagował powrót do Polski nie tylko Prus Zachodnich, ale także Wschodnich. Chodziło bowiem o uniknięcie sytuacji, w której polskie wybrzeże byłoby klinem wciśnięte pomiędzy dwa państwa niemieckie.

Tezy programu Popławskiego rozwijał Roman Dmowski w okresie pierwszej Wojny Światowej w swoich pismach, memoriałach oraz działalności dyplomatycznej prowadzonej na dworach zachodnich – głównie wśród państw Ententy.

Na szczególną uwagę zasługuje memoriał Dmowskiego z lipca 1917 roku, w którym postrzegał Polskę za tamę przeciwko ekspansji niemieckiej, która zagrażać może nie tylko państwom słowiańskim, ale także zachodnim. Jednocześnie najważniejszą rolę przypisywał uzyskaniu przez Polskę szerokiego dostępu do morza i likwidacji Prus Wschodnich.

Podkreślał też rolę względów ekonomicznych w prawie przyznania Polsce Gdańska, który stać się może centralnym ośrodkiem handlowym RP. Argumenty te powtarzał i rozwijał Dmowski od sierpnia 1917 roku już jako przewodniczący Komitetu Narodowego Polskiego w swoich notach i memoriałach. Odtąd postulaty te coraz śmielej zaczęły pojawiać się także w deklaracjach władców mocarstw zachodnich – Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

W próbach zjednania przychylności dla polskich postulatów terytorialnych nad Bałtykiem ze strony Stanów Zjednoczonych, główną rolę odgrywał współpracownik Dmowskiego, choć nie powiązany formalnie z endecją – wybitny artysta i polityk Ignacy Paderewski, który miał osobisty dostęp do prezydenta Wilsona. W swoich morskich koncepcjach geopolitycznych Paderewski szedł znacznie dalej niż Dmowski, o czym świadczą jego słowa wygłoszone w 1918 roku:

„Polska nigdy nie zrezygnuje ze swoich pretensji do Gdańska i otaczającego go terytorium, do Gdańska, który jest jej naturalnym i historycznym portem oraz ujściem najbardziej narodowych ze wszystkich wielkich rzek europejskich […]. Potrzebujemy obszaru, potrzebujemy siły, ponieważ my wszyscy – Polacy i Litwini na północy, z Czechosłowakami w centrum i Jugosłowianami oraz Rumunami na południu, musimy przygotować się do wielkiego i chwalebnego zadania. Musimy utworzyć potężny, olbrzymi, nieprzezwyciężalny wał siedemdziesięciu pięciu milionów od Bałtyku do Adriatyku i Morza Czarnego, od Gdańska i Kłajpedy do Konstancy i Fiume. Musimy bronić Rosję i Azję Mniejszą, Bliski i Daleki Wschód. Musimy bronić prowincje bałtyckie przeciw germanizacji, zapobiec przekształceniu Morza Bałtyckiego w jezioro germańskie”.

Ignacy Paderewski głosi tu ideę międzymorza, w którym Polska miała spełniać rolę swoistego Przedmurza broniącego świat przed ekspansjonizmem niemieckim.

Paderewski powiela poglądy geografa Eugeniusza Romera, który głosił koncepcję Polski jako pomostu między Bałtykiem a Morzem Czarnym. Stąd – jak pisał Romer – już w czasach piastowskich kierowała ona swą ekspansję zarówno ku Bałtykowi poprzez pradoliny Odry, Warty i Noteci, jak i na południowy zachód.

Co ciekawe zarówno Romer, jak i jego antagonista geograf Wacław Nałkowski za najważniejsze dla Polski obszary uznawali ziemie ulokowane w dorzeczu Odry i Wisły, usytuowane między Bałtykiem i Karpatami, stanowiące etniczną, historyczną i polityczną jedność.

Trudno nie dostrzec związku tych poglądów z tradycyjnymi endeckimi koncepcjami geopolitycznymi. Praktycznym przypieczętowaniem tych poglądów była ofensywa dyplomatyczna Romana Dmowskiego w trakcie traktatu wersalskiego zakończona przyznaniem odrodzonej Polsce – choć okrojonego to jednak – Pomorza Gdańskiego z krótkim odcinkiem brzegu morskiego, na którym wybudowano polski port.

To ostatnie (czyli budowa Gdyni) było już jednak zasługą nie endecji, lecz sanacji, która po zamachu majowym miała stworzone dogodne warunki polityczne dla realizacji programu morskiego, którego rodowód był paradoksalnie endecki.

W efekcie wybudowano nowoczesny port morski traktowany jako centrum handlu zamorskiego RP, a za pośrednictwem magistrali węglowej zbudowanej w latach 1926–1933, zintegrowano port z kopalniami ulokowanymi na Śląsku. W ten sposób dzięki inicjatywie wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego przeformułowano kierunki naszego handlu zagranicznego ze Wschód-Zachód na przyszłościowy i perspektywiczny Północ-Południe. Polski węgiel eksportowany był do Skandynawii, a artykuły rolne i żywnościowe do Wielkiej Brytanii i innych państw świata. Stworzono podwaliny polskiej gospodarki morskiej, która dynamicznie się rozwijała także w okresie powojennym.

Środowiska endeckie, choć nie miały bezpośredniego wpływu na rządzenie, prowadziły jednak ożywioną działalność na rzecz rozwoju idei i gospodarki morskiej w niepodległej Polsce. W tym duchu wypowiadali się m. in. Stanisław Grabski, Stanisław Kozicki, Roman Rybarski.

Wytężoną działalność prowadziły powiązane z endecją organizacje takie jak: Związek Obrony Kresów Zachodnich (ZOKZ), Polski Związek Zachodni czy Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. Wydatnie wspierały one aktywność organizacji piłsudczykowskich na rzecz popularyzacji spraw morskich takich jak: Liga Morska i Kolonialna.

Należy też zwrócić uwagę na wybitną rolę powołanego z inicjatywy ZOKZ w 1925 roku w Toruniu Instytutu Bałtyckiego prowadzonego przez Józefa Borowika. Instytut stał się nieformalnym ośrodkiem i koordynującym wysiłki polskiego świata akademickiego interesującego się zagadnieniami bałtyckimi i pomorskimi.

Przejdźmy teraz do krótkiej charakterystyki politycznej roli środowiska Narodowej Demokracji na Pomorzu, a zwłaszcza w Gdyni – stolicy morskiej II RP. Zacznijmy od konstatacji, iż na całym Pomorzu już od drugiej połowy XIX wieku silna była tradycja walki ludności polskiej z germanizacją co doprowadziło do konsolidacji narodowej na ziemiach polskich zaboru pruskiego oraz wyczulenia na sprawy narodowe. Ważną rolę w tej walce odgrywało duchowieństwo, a także partie polityczne o charakterze prawicowym – w pierwszym rzędzie endecja. Powstały pod jej przewodnictwem w 1919 r. Związek Ludowo-Narodowy w krótkim czasie stał się jednym z najsilniejszych stronnictw na Pomorzu.

Jeżeli chodzi o Gdynię to warto podkreślić, iż endecja utrzymywała silną pozycję w tym mieście (czego potwierdzeniem były wyniki kolejnych wyborów samorządowych) prowadząc akcję wymierzoną w rządzącą sanację, którą oskarżano o oportunizm i serwilizm. Wyjątkiem w tej postawie była jednak osoba Eugeniusza Kwiatkowskiego, który cieszył się w mieście powszechnym uznaniem i także przez narodowców uznawany był za patrona Gdyni.

Endecja utrzymała wysokie poparcie wśród ludności kaszubskiej, w szczególności na terenie powiatu morskiego. Dla przykładu endekiem był pierwszy kaszubski wójt Gdyni Jan Radtke. Jednak Kaszubi stanowili pod koniec lat 30. niewielki odsetek działaczy Obozu Narodowego, co należy przypisać bierności ludności zasiedziałej oraz jej niechęci do angażowania się w jakiekolwiek inicjatywy polityczne.

Wojciech Turek w artykule opublikowanym w „Polityce Polskiej” zwraca uwagę na wzajemne zależności pomiędzy przyjezdnymi a ludnością osiadłą w kontekście „narodowej Gdyni”: „W rzeczywistości, miasto Gdynię budowali spontanicznie jej mieszkańcy oraz ci, którzy tłumnie napływali do Gdyni z miast Pomorza i Wielkopolski. Dzięki temu, że w dynamicznie rozwijającej się Gdyni większość mieszkańców stanowili Polacy, wywodzący się z zaboru pruskiego – najlepiej rozwiniętego gospodarczo, posiadającego najlepszą infrastrukturę, gdzie praktycznie nie występował analfabetyzm – miasto nabrało charakteru zachodniego. Zważywszy, że obóz narodowy Dmowskiego cieszył się największym poparciem na terenach dawnego zaboru pruskiego: w Gdyni przewagę zdobyli zwolennicy endecji. Dokładniej: zwolennikami endecji byli zarówno miejscowi Polacy-Kaszubi oraz nowi Gdynianie-Wielkopolanie i Gdynianie-Pomorzanie”.

Warto też zwrócić uwagę, iż pod koniec lat 30., w obliczu coraz bardziej narastającego konfliktu polsko-niemieckiego, endecja eksponowała w swojej działalności w jeszcze większym stopniu niż dotychczas prawa Polski do wybrzeża bałtyckiego (m. in. w ramach organizowanych „Dni Morza”), w zdecydowany sposób odpowiadając na niemiecki rewizjonizm.

Kres funkcjonowaniu gdyńskiej placówki obozu narodowego przyniósł wybuch wojny. Niemiecki terror obejmujący swym działaniem przede wszystkim polskie elity w dużej mierze skupił się także na działaczach pomorskiej endecji.

Reasumując, należy skłonić się ku tezie, że popularność myśli morskiej w endeckich koncepcjach geopolitycznych przełomu XIX i XX wieku oraz tradycja walki z germanizacją zaboru pruskiego przełożyły się na silną pozycję polityczną endecji na Pomorzu, a w tym i w Gdyni w okresie międzywojennym. Pozycja ta nie przełożyła się jednak na sprawowanie realnej władzy – ani w kraju, ani w Gdyni.

Władza ta przypadła w udziale środowiskom sanacyjnym, a zwłaszcza Eugeniuszowi Kwiatkowskiemu – zdolnemu ministrowi Przemysłu i Handlu, który miał „dobrą rękę” do gospodarki morskiej. Kwiatkowski nie tylko, że zbudował Gdynię traktowaną jako wielki pełnomorski port handlowy, ale także magistralę węglową – wpisującą się w południkowy przebieg szlaków handlowych Rzeczypospolitej oraz propagowany przez E. Romera „pomostowy” charakter terytorium Polski. W latach trzydziestych zaangażowany był także w budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego. Jego zasługi dla modernizacji i uprzemysłowienia Polski są trudne do przecenienia.

W tym samym czasie endecja nie miała się już czym pochwalić w dziedzinie realnych osiągnięć, a jej inicjatywa koncentrowała się raczej na akcji politycznej, propagandowej, odczytowej i organizacyjnej. Zamiast spraw wielkich i ambitnych skupiono się na mało chwalebnej akcji antyżydowskiej, która zwłaszcza w Gdyni przyjmowała w latach 30-tych szeroki obrót. Zamiast dobra wspólnego zwyciężył zatem partykularyzm.

Jest ironią historii, iż to niezwykle zasłużone dla Polski i Pomorza ugrupowanie polityczne powoli dryfowało w kierunku haseł demagogicznych i szowinistycznych. Przez powyższą myśl przebija być może głębsza refleksja, dotycząca powodów dla których endecja nigdy nie odzyskała już raz utraconej pozycji politycznej, a w dniu dzisiejszym potrzeba nie lada wysiłków popularyzatorskich aby przypominać zdezorientowanemu społeczeństwu jej rzeczywistą rolę w dziejach, w tym sferze polityki morskiej i geopolityki.

Pośmiertnie może jednak endecja odczuwać pewną satysfakcję – to ona jako pierwsza formułowała śmiały program polityki morskiej oraz geopolityczną reorientację Polski z kierunku lądowego wschód-zachód na kierunek morski północ-południe. Jeżeli prześledzimy zmiany granic Polski w XX wieku, to znów podążały one za endecką myślą geopolityczną w kierunku zwartego terytorium piastowskiego z szerokim dostępem do morza, który pozyskaliśmy w następstwie II Wojny Światowej. I paradoksalnie znów Eugeniuszowi Kwiatkowskiemu dane było prowadzić działania na rzecz zagospodarowania tego brzegu morskiego w ramach kierowanej przez niego Delegatury Rządu dla Spraw Wybrzeża, której Kwiatkowski przewodził w latach 1945-1947.

Michał Graban
Myśl Polska, nr 21-22 (21-28.05.2016)
http://mysl-polska.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s