Antykomuniści wszystkich krajów, łączcie się!

Antykomuniści wszystkich krajów, łączcie się!

Drogi Czytelniku, nie wiem, kim jesteś, ani skąd pochodzisz. Może jesteś mieszkańcem Glasgow, może Bukaresztu, a może Torunia… nie ma to większego znaczenia. Jeśli obserwujesz otaczający Cię świat, oglądasz telewizję, czytasz gazety i masz czasem wrażenie, że coś w przestrzeni publicznej jest cholernie daleko od OK, to ten tekst jest skierowany właśnie do Ciebie. Nie wiem, co konkretnie Cię uwiera, czy jesteś przedsiębiorcą, prowadzisz firmę i nie podobają Ci się rosnące z roku na rok podatki, czy jako patriotę drażnią Cię medialne połajanki i sugestie, że stanowisz faszystowskie zagrożenie, czy może jako humanista nie akceptujesz procesu odbierania pewnym pojęciom ich pierwotnych znaczeń. Jeśli odczuwasz dyskomfort związany z podobnymi zjawiskami, jeśli zastanawiasz się, czy to z Tobą jest coś nie tak, więc może należałoby zrewidować własne poglądy, bo nie pasują one do otoczenia, mam dla Ciebie dobrą nowinę. To nie Ty masz problem. Problemem jest ten chaos dookoła. W żadnym razie nie zmieniaj się, nie daj sobie wmówić, że jesteś zacofany i niemodny. W związku z powyższym mam też drugą nowinę, która może Cię w pierwszej chwili zaniepokoić, a być może nawet przerazić. Ale nie przejmuj się, bo to ostatecznie też jest dobra nowina.

Otóż jesteś, Drogi Czytelniku antykomunistą.

Wiem, że słowo to kojarzy Ci się jak najgorzej. Na sam jego dźwięk przechodzą Ci ciarki po plecach, a wyobraźnia przywołuje z najczarniejszych zakamarków pamięci nazwisko pewnego amerykańskiego senatora, którym straszono cię w dzieciństwie, kiedy grymasiłeś przy kaszy mannej. Wiem, że słowo to wybija się z tekstu i kłuje w oczy, że skojarzenia z faszyzmem, ksenofobią i ciemnogrodem atakują Twoje sumienie. Zanim jednak wpadniesz w panikę, odetchnij głęboko, policz do dziesięciu i odegnaj wszystkie te strachy z powrotem do mauzoleum Lenina, albo do najbliższej stacji telewizyjnej. Nie bój się tych demonów, bo tak naprawdę, jeśli rozum nie śpi, są one niegroźne. To tylko takie strachy na wróble. Chyba nie chcesz być wróblem?

Spytasz może w tym miejscu, dlaczego łączę ze sobą tak pozornie odległe zjawiska jak nadmierny fiskalizm, piętnowanie patriotyzmu, czy zapaść semantyczną? I co to wszystko ma wspólnego z komunizmem, którego już przecież nie ma? Otóż każda z tych przykrości jest objawem tej samej, śmiertelnej choroby, a wspólnym mianownikiem jest wciąż mutujący wirus komunizmu.

Więc, jeśli zauważyłeś te i wszystkie pozostałe syndromy i jesteś nimi zaniepokojony, pora spojrzeć prawdzie w oczy i powtórzyć jeszcze raz: jesteś antykomunistą. Jesteś nim, bo nie godzisz się na budowanie politycznych konstrukcji na fundamencie z kłamstw i spajanych fałszem. Jesteś antykomunistą, bo światowe mocarstwo rządzone przez bezpieczniacką mafię, mordującą własnych obywateli nie jest według ciebie zwykłym demokratycznym państwem. Jesteś antykomunistą, bo wbrew telewizorowi i poczytnej gazecie interesujesz się historią własnego narodu i kraju. Jesteś antykomunistą, bo chcesz być wolnym człowiekiem. Jesteś antykomunistą, bo wciąż zachowałeś zdolność samodzielnego myślenia.

Jeśli jesteś, Drogi Czytelniku trochę obojętny na to, co się wokół Ciebie dzieje, nie interesuje Cię szum medialny wydobywający się z głośnika, chcesz po prostu spokojnie żyć i nie mieszać się do żadnych awantur, to mam dla Ciebie niestety złą nowinę. Rzeczywistość nie pozostanie obojętna wobec Ciebie, nawet jeśli Ty jesteś obojętny wobec niej. Nieznajomość praw fizyki jądrowej nie uchroni Cię przed promieniowaniem radioaktywnym. A przecież gołym okiem tego promieniowania nie widać, prawda? Czy to oznacza, że ono nie istnieje? Jeśli nadal jesteś obojętny, drogi Czytelniku, ale mimo to docierają do Ciebie pewne treści, spróbuj je na chwilę wyłowić z ogólnego szumu i zanalizować. Weźmy pierwszą z brzegu, ot choćby tę:

„Brytyjscy posłowie właśnie przegłosowali ustawę umożliwiającą zawieranie małżeństw przez osoby tej samej płci.”

Co o tym sądzisz? Jeśli widzisz w tym sformułowaniu wewnętrzną sprzeczność, nie bój się, nie jesteś żadnym homofobem, po prostu nie wykorzenili z Ciebie jeszcze zdrowego rozsądku. Masz rację, małżeństwo to z definicji związek kobiety i mężczyzny. Żaden dekret nie spowoduje, że dwóch facetów wstąpi w związek małżeński, tak jak żaden dekret nie sprawi, że słońce przestanie pojawiać się rano na wschodzie. Jeśli to rozumiesz, Drogi, obojętny Czytelniku, to znaczy, że też jesteś antykomunistą.

Myślisz może, że to szaleństwo, które obserwujesz jest jakąś lokalną anomalią? Że to tylko w Twoim otoczeniu coś się zepsuło i brzydko pachnie? Niestety nie masz racji. To zjawisko globalne. Takie same reakcje wywołuje ono w obywatelach mieszkających nad Loarą, Tamizą, Wisłą, czy Potomakiem. Wszyscy oni, bez względu na to, jakiej są narodowości, rasy, co lubią na śniadanie, mają ten sam dylemat: ulec szaleństwu, dać się zakrzyczeć nowej propagandzie, czy wybrać pogardzaną i wyszydzaną normalność. Jeśli większość z tych obywateli teraz skapituluje, jeśli ze strachu, konformizmu, dla wygodnego życia i świętego spokoju zaakceptuje ten intelektualny bełkot, ani na tym się nie skończy, ani nie będzie świętego spokoju. Jeśli Ty też, drogi Czytelniku chcesz w przyszłości świętego spokoju, już dziś powiedz „NIE ZGADZAM SIĘ!”. Bo inaczej, za pewien czas odbiorą Ci wszystko, co jeszcze masz, razem z wolną wolą. Więc porzuć dumną obojętność, jeszcze nie jest za późno…

Jeśli jesteś, Drogi Czytelniku głęboko wierzącym chrześcijaninem i z coraz większym trudem (ale wciąż zdecydowanie) opierasz się naciskom otoczenia, żebyś się swojej wiary wyparł, względnie dostosował ją do aktualnego etapu rozwoju totalitarnej ideologii, to znaczy, że też jesteś antykomunistą.

Jeśli natomiast nie wierzysz w żadnych bogów, nie wyznajesz żadnej religii, ale doceniasz praktyczne znaczenie fundamentów, na których została zbudowana nasza wspólna cywilizacja, zdajesz sobie sprawę, że ich zniszczenie oznacza koniec znanego Ci świata, że bez tych chrześcijańskich fundamentów, nawet Ty, ateista jesteś skazany na zagładę, to… również jesteś antykomunistą.

Jeśli jesteś, Drogi Czytelniku mieszkańcem współczesnego PRL-u i dowiedziałeś się z telewizora, że komunizm został obalony, ale widzisz na własne oczy komunistów jako prezesów banków, dyrektorów kopalń i spółek skarbu państwa, jeśli dziwi Cię, że budowniczowie tego upadłego systemu wciąż rządzą Twoim życiem, prowadzą aktywną działalność polityczną, że ci sami ludzie, którzy jeszcze nie tak dawno wmawiali Ci, że komunizm jest najwspanialszym z systemów, a teraz agitują Cię, żebyś wstąpił do eurokołchozu, żebyś był tolerancyjny dla różnej maści zboczeń i wynaturzeń, jeśli dostrzegasz to wszystko i zadajesz sobie pytanie, co jest nie tak, to jesteś antykomunistą.

A może jesteś, Drogi Czytelniku amerykańskim weteranem z wojny wietnamskiej? Może w jakiś niepojęty sposób pokonałeś barierę językową i czytasz ten tekst. Czy pamiętasz, jakie powitanie zgotowali Tobie i Twoim towarzyszom broni rodacy, po powrocie z wojny? Czy pamiętasz tę nienawiść na twarzach studentów wrzeszczących Ci w twarz, że jesteś mordercą? Czy byłeś wtedy zawiedziony i zdezorientowany? Czy zastanawiałeś się co się takiego stało z Twoim krajem, Twoimi rodakami, że żołnierze wracający z wojny z największym wrogiem Ameryki i całego wolnego świata witani są taką nienawiścią? Czy rozpoznajesz dziś tych studentów w postaciach z pierwszych stron gazet, jako polityków, naukowców, ludzi mediów? Jeśli zadajesz sobie pytanie, jaka straszliwa choroba dotknęła ich umysły, co im się przytrafiło, że spychają dziś Twój kraj, niegdyś oazę wszelkich wolności w cuchnące bagno, to spieszę z odpowiedzią: dotknęła ich zaraza komunizmu. A Ty, skoro masz tego wszystkiego dosyć, jesteś antykomunistą.

Jeśli natomiast jesteś na przykład, Drogi Czytelniku, Amelką, Rolexem, Jaszczurem, czy słynnym Coryllusem, blogerem z salonu 24, to ja rzecz jasna do niczego nie muszę Cię już przekonywać, sam wiesz najlepiej. Do powyższych wniosków doszedłeś już dawno temu, nie ma co strzępić języka. I nawet, jeśli nazywasz ten dzisiejszy PRL wolną Polską, to przecież w głębi duszy czujesz, że jest w tym jakaś sprzeczność. Jak przez chwilę poobserwujesz ten twór, to przecież dojdziesz do wniosku, że póki co ani wolna, ani Polska. Dysonans poznawczy w nas wszystkich wywołuje chyba podobne odczucia. A ład semantyczny wypowiedzi sam w końcu przyjdzie, to tylko kwestia czasu. Wiem, że też zastanawiasz się, co robić i na razie żadna z potencjalnych odpowiedzi Cię do końca nie zadowala. Mnie też nie. Ale rozwiązanie się znajdzie, prędzej, czy później, jeśli tylko będzie nas więcej. Więc jeszcze chwila cierpliwości… Jedyne, o co mogę Cię dziś prosić, to stare konspiracyjne hasło, które najlepiej definiuje nasze wspólne cele, a odnosi się do tytułu powyższego tekstu: „PODAJ DALEJ!” Z mojej strony możesz liczyć na to samo. Wiem, że to żałośnie mało, ale w tej chwili nic innego nie przychodzi mi do głowy.

Więc, kimkolwiek byś był, Drogi Czytelniku, pamiętaj, że bez względu na to, jak niekomfortowo się czujesz w otaczającej Cię, skrzywionej rzeczywistości nie jesteś sam. Ludzi, którzy myślą tak, jak Ty musi być dużo więcej. Imię zniesmaczonych jest legion. Może tak jak Ty boją się wypowiadać swoje poglądy, bo myślą, że to z nimi jest coś nie tego? Może wydaje się im, że są osamotnieni w swoich wątpliwościach, czy wręcz pewności, że to zaszło za daleko? Może nie mają dość determinacji, może potrzebują wsparcia duchowego? Poszukaj ich już dziś, Drogi Czytelniku…

Źródło: wydawnictwopodziemne.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s