Którego kalendarza używać?! Których ksiąg liturgicznych?!

Którego kalendarza używać?! Których ksiąg liturgicznych?!

Już bardzo początkujący tradycjonaliści wiedzą, że różnimy się od posoborowia nie tylko samą liturgią, ale także powiązanym z nią kalendarzem. Mamy wewnątrz jednego obrządku odmienne, często istotnie się różniące okresy roku kościelnego, układy i klasy świąt, przypisane do nich kolory szat liturgicznych oraz modlitwy.

Przykładowo, na dwie niedziele przed środą popielcową rozpoczynamy przedpoście, kiedy to kapłan używa fioletowego ornatu, nie odmawia „Gloria” podczas Mszy – przygotowując parafię na Wielki Post.

Część moich Czytelników może być jednak zdziwiona, jeśli oświadczę im, że rubryki i kalendarz, jakie znają z towarzyszącej im Nadzwyczajnej Formy Rytu Rzymskiego nie do końca są tradycyjnie katolickie.

Wszystko to jest winą reform liturgicznych, których przeprowadzanie zostało powierzone przez Piusa XII pod koniec lat 40-tych XX wieku nikomu innemu jak ks. Hannibalowi Bugniniemu. Jego Komisja Liturgiczna zaczęła z wysokiego C, demolując obrzędy Wielkiego Tygodnia w latach 1951 – 55.

Przez długie lata w polskim tradiśrodowisku bardzo źle było widziane kontestowanie tych reform, zaaprobowanych niestety przez Ojca Świętego Piusa XII. Nie wiedzieć czemu regulacje te posiadły status porównywalny z zapisem o przewodniej roli PZPR w bardzo minionym okresie. Deformy stworzone przez Hannibala Bugniniego wciąż mają za sobą nieme poparcie piusowców (odcinających się w tej kwestii z uporem godnym lepszej sprawy od sedewakantystów) i ciut bardziej werbalne od szerokiego spektrum indultowców.

Na szczęście pojawia się młode pokolenie duchownych i wiernych przywiązanych do tradycyjnej liturgii katolickiej, które nie jest obciążone dawnymi sporami. To właśnie w nim pojawiają się głosy zdrowego rozsądku zasługujące na wsparcie. Nie trzeba bowiem wielkiej wiedzy liturgicznej, by stwierdzić, że do obrzędów Wielkiego Tygodnia, jakie są przypisane do Mszału Jana XXIII, można w pełni odnieść słynne słowa kardynała Ratzingera zawarte we wstępie do książki ks. Mikołaja Gambera „Die Reform der Römischen Liturgie”:

Nie chciano kontynuować owej żywej przemiany i organicznego dojrzewania, natomiast, zupełnie jak w produkcji technicznej, zastąpiono je banalnym produktem, powstałym dla potrzeb chwili.

My, tradycjonaliści, często wyrażamy te słowa w odniesieniu do Nowej Mszy. Nie wahajmy się zatem, by używać ich względem bugniniańskiego Wielkiego Tygodnia, który jest znacznie bardziej rewolucyjny wobec tradycyjnych obrzędów katolickich niż Mszał 1965 w porównywaniu do Mszału Jana XXIII. Zachęcam do zapoznania się ze szczegółową analizą ww. deform autorstwa x. Stefana Carusiego (ex-IBP).

Bugniniański Wielki Tydzień to m.in.:
– wieczorna celebracja obrzędów Wielkiej Soboty, po których następuje rozpoczynająca się zwykle sporo przed północą Msza wielkanocna;
– ustalenie formy liturgii Wielkiego Piątku, która zastąpiła Mszę z Darów Uprzednio Konsekrowanych;
– znaczące zmiany obrzędów Niedzieli Palmowej.

Wszystkie te elementy w Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego są niemal identyczne jak w Zwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego oraz znacząco inne niż w księgach liturgicznych Kościoła rzymskokatolickiego spisanych począwszy od zarania średniowiecza.

Uważajmy zatem, by regulacje, które funkcjonowały w Kościele katolickim przez nie dłużej niż dekadę, nie stały się dla nas normą i punktem odniesienia. Byłby to identyczny błąd, jaki popełniają posoborowi katolicy w odniesieniu do nieznanej im Mszy trydenckiej.

Pamiętajmy choćby, że stary polski zwyczaj procesji rezurekcyjnej w poranek wielkanocny jest zgodny z księgami obowiązującymi do 1955 r. i przetrwał kolejno nieszczęsne reformy: Piusa XII, Jana XXIII oraz Pawła VI. Teraz jest rugowany z niedzieli naszych kościołów z różną intensywnością, doczepiany na siłę w sobotni wieczór, skracany z uwagi na późną porę i zmęczenie uczestników obchodów Wielkiej Soboty. Dzieje się tak także podczas Triduów celebrowanych w NFRR.

Zaprezentowane powyżej w wielkim skrócie rewolucyjne zniszczenie obrzędów Wielkiego Tygodnia przez Bugniniego jest najbardziej dobitnym przykładem złych reform przedsoborowych.

Godzi się jednak wspomnieć o kilku innych zagadnieniach poruszanych przez niesławną Komisję Liturgiczną przed 1960 rokiem. Jest to w szczególności zmiana rubryk z 1955 r. która uprościła kalendarz liturgiczny, pozostawiając jedynie trzy oktawy (Bożego Narodzenia, Wielkanocy i Zesłania); analogicznie postąpiono z wigiliami świąt.

Były tam również rozwiązania trafne, redukujące pewną biurokratyzację liturgii, powodującą nakładanie się świąt, ich przekładanie lub antycypowanie. Pamiętajmy jednak, że „wczesny” Bugnini zawsze pozostaje arcyszkodnikiem liturgicznym, który nawet jeśli jakąś mądrą i słuszną myśl przemycił między zmianami, to obudował ją szeregiem nonsensów.

Chciałbym zakończyć ten wpis następującymi wnioskami:

1. Nie bądźmy niewolniczo przywiązani do zapisów Mszału Jana XXIII. Nadzwyczajna Forma Rytu Rzymskiego nie powinna być do przesady standaryzowana i ujednolicana. Ten mit jest szkodliwy i mógłby doprowadzić nie tylko do zaniku lokalnych zwyczajów, ale i uniemożliwić organiczny rozwój liturgii.

2. Reforma rytu rzymskiego – jeśli kiedyś do niej dojdzie w skali Kościoła powszechnego – nie będzie polegała na prostym odrzucenia Mszału Pawła VI oraz przywróceniu Mszału Jana XXIII. Zapewne będzie miała jakąś refleksję Novus Ordo, ale i przywróci część zapisów skreślonych, być może nazbyt lekkomyślnie, za zgodą Piusa XII.

Krusejder
http://przedsoborowy.blogspot.se/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s