Metody dyskredytowania i ośmieszania „teorii spiskowych”

Metody dyskredytowania i ośmieszania „teorii spiskowych”

Przedstawiciele oficjalnej propagandy stosują szereg różnych chwytów aby obronić się przed próbami dojścia do prawdy i zarzutami nielicznych outsiderów zwanych potocznie „tropicielami teorii spiskowych”. Poniżej przedstawię zbiór najbardziej popularnych sposobów psychomanipulacji stosowanych z dużym powodzeniem przez polityków i media głównego nurtu.

1. Sprowadzanie do absurdu.
Technika ta polega na łączeniu zwykle dobrze uargumentowanych hipotez (np. udziału agend rządowych w zamachu na WTC) z hipotezami zupełnie absurdalnymi wymyślonymi na poczekaniu tylko po to aby ośmieszyć wszelkie próby dotarcia do prawdy. W ten sposób gdy ktoś zaczyna mówić, iż to nie terroryści z Al-Kaidy zaatakowali USA 11 września 2001 roku, dziennikarze zaczynają łączyć tę hipotezę z zupełnie absurdalnymi koncepcjami mówiącymi przykładowo o tym, iż nie było II wojny światowej.

2. Tworzenie iluzji fałszywej jednorodności.
W celu wrzucenia wszystkich teorii spiskowych do jednego worka, propagandziści uknuli sformułowanie „spiskowa teoria dziejów”. W ten sposób postronny odbiorca ma wrażenie, iż wszystkie hipotezy dotyczące spisków łączą się ze sobą i są wymyślane przez dokładnie tych samych ludzi, co absolutnie mija się z prawda. Jest to próba stworzenia z wielu hipotez jednej zbiorczej hipotezy, którą można dzięki temu łatwiej sprowadzić do absurdu i ośmieszyć. Zauważmy, iż wyrażenie „Spiskowa teoria dziejów” jest stosowane wyłącznie przez zajadłych przeciwników tych teorii i media głównego nurtu. Nigdy nie spotkamy się z nim analizując konkretne hipotezy z osobna.

3. Naiwne próby zastosowania metody falsyfikowalności Karla Poppera.
Wcześniejszy zabieg stworzenia iluzji jednej zbiorczej „Spiskowej teorii dziejów” miał jeszcze jedno zastosowanie. Dzięki niemu można zdyskredytować wszelkie próby dochodzenia do prawdy przyczepiając wszystkim wątpiącym w oficjalną wersje wydarzeń łatkę wyznawców rzekomo jednej zunifikowanej teorii, która sama w sobie jest niefalsyfikowalna ( nie można jednoznacznie zaprzeczyć jej prawdziwości za pomocą eksperymentu) na gruncie filozofii Karla Poppera. Zatem zdaniem krytyków twierdzenie, iż arabowie wysadzili wieże WTC jest falsyfikowane, natomiast już twierdzenie, iż za zamachem mogły stać wewnętrzne agendy rządowe jest absolutnie niefalsyfikowalne, ponieważ wynika z „spiskowej teorii dziejów” czyli pseudojednorodnej teorii, którą sami wymyślili. Upraszczając to na przykładzie: twierdzenie, iż Zenek ukradł jabłko, jest możliwe do udowodnienia, natomiast przypuszczenie, iż zrobiła to Małgosia jest absolutnie niemożliwe do udowodnienia gdyż wynika z wiary w ogólną spiskową teorie, która głosi, iż to Małgosia jest odpowiedzialna za wszystkie kradzieże jabłek, jakie miały miejsce od początku historii ludzkości. Oczywisty absurd tego rodzaju naiwnego zastosowania metody falsyfikowalności Karla Poppera z reguły nie jest dostrzegany przez odbiorców, którzy uważają typowo propagandowe publikacje czy wypowiedzi za przejaw „naukowego podejścia do sprawy”.

4. Sugerowanie choroby psychicznej (metoda stalinowska).
Technika ta dużą popularność zdobyła w byłym ZSRR podczas rządów Józefa Stalina. W tych czasach szeroko stosowano praktykę umieszczenia przeciwników politycznych i krytyków komunizmu w zakładach psychiatrycznych. Był to sposób walki z opozycją równie skuteczny jak masowe zsyłki na Syberie do gułagów. Na bazie gwałtownego rozwoju psychologii i psychiatrii uknuto termin „bezobjawowej choroby psychicznej”. Technikę tę w nieco łagodniejszych formie przejęły współczesne media głównego nurtu. Od czasu do czasu pojawiają się więc publikacje z cyklu „Skąd się biorą teorie spiskowe” sugerujące, iż koncepcje te są rezultatem manii prześladowczej lub poważnych zaburzeń psychicznych. Dobrze opłacani „badacze” próbują udowodnić na gruncie psychologii, iż teorie spiskowe wynikają z braku poczucia bezpieczeństwa, zaś ludzki umysł usiłuje doszukiwać się ukrytych wzorców w całkowicie przypadkowych wydarzeniach.

5. Tarcza antysemityzmu i poprawności politycznej.
Twórcy hipotez spiskowych, w których główna rolę odgrywają osoby pochodzenia żydowskiego są automatycznie atakowani i oskarżani o antysemityzm. Dzieję się tak, ponieważ antysemityzm i poprawność polityczna stały się rodzajem tarczy skutecznie chroniącej przed wszelkimi próbami dochodzenia prawdy. W ten sposób państwo Izrael może bezkarnie mordować Palestyńczyków, nazywając ich terrorystami, a nie partyzantami. Kartele bankowe, założone w większości przez ludzi pochodzenia żydowskiego mogą bezkarnie okradać ludzi, kreować kryzysy gospodarcze i finansować konflikty zbrojne. Koncepcje spiskowe nie mają jednak nic wspólnego z antysemityzmem rozumianym jako nienawiść do nacji. Bankierzy i biznesmeni pochodzenia żydowskiego nie są przecież w żadnym wypadku reprezentantami całego narodu. Idąc tym tokiem myślenia fakt aresztowania polskich pseudokibiców piłkarskich wszczynających burdy na zagranicznych stadionach również można byłoby uznać za przejaw specyficznego antypolonizmu.

Zupełnie inną kwestię stanowi fakt, iż niektóre hipotezy spiskowe mogą przyciągać ludzi podatnych na projekcje urojonego wroga, a więc przedstawicieli mentalności I poziomu. Nie znaczy to jednak, iż sami twórcy tych hipotez są antysemitami. Na podobnej zasadzie naziści zbrutalizowali i wypaczyli filozofie Nietzschego, która sama w sobie nie miała nic wspólnego z rasizmem i antysemityzmem.

Stosując opisane wyżej techniki manipulacji media usiłują wykreować obraz chorych psychicznie „tropicieli teorii spiskowych” ze skłonnościami do antysemityzmu, którzy głoszą absurdalne tezy w ramach jednej niefalsyfikowalnej „spiskowej teorii dziejów”. Niestety wiele osób daje się nabrać na tego rodzaju chwyty propagandowe i staje się zajadłymi przeciwnikami wszelkich prób dotarcia do prawdy. W ten sposób powiększa się grono tzw. „pożytecznych idiotów” jak określał ich Józef Stalin czyli ludzi, którzy w sposób nieświadomy pomagają tuszować zbrodnie elit będących u szczytu władzy. Wierze jednak, że nawet największe kłamstwa w końcu wyjdą na jaw, zaś tzw. „koncepcje spiskowe” w końcu staną się przedmiotem rzeczowej dyskusji, a nie jedynie pretekstem do zastosowania technik psychomanipulacji, demagogii oraz pustej retoryki.

autor: Krzysztof Ryniec
źródło: http://sladamiprawdy.i365.pl/news.php?readmore=224

Zobacz na:
Michalkiewicz o teoriach spiskowych i nie tylko…

Spisek to nie teoria

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s