Konstytucja kwietniowa i „dobra zmiana”

Konstytucja kwietniowa i „dobra zmiana”

Prezydent Ignacy Mościcki

Kara śmierci dla Tuska, stan gotowości, jak w przeddzień rosyjskiej agresji, sankcjonowanie ewidentnych fałszerstw podczas sejmowych głosowań oraz faktyczny paraliż obrotu ziemią – to jedynie garść przykładów z ubiegłego tygodnia, którymi uraczyła nas neosanacja, kryjąca się dziś pod szyldem „dobrej zmiany”.

Co czeka nas jeszcze? Rugi profesorskie, bo prokuratorskie i dziennikarskie już trwają w najlepsze? Nowa Bereza dla co bardziej krnąbrnych opozycjonistów i dziennikarzy? Desant Gromu na Krymie w nadchodzącą rocznicę zamachu majowego? Uznanie obecnej konstytucji za niekonstytucyjną i nocne głosowania nad pakietem ustaw, które następnego dnia przybiorą kształt nowej ustawy zasadniczej?

Ostatnia z propozycji wydaje się Państwu niemożliwa? Nic bardziej mylnego, proszę sobie tylko przypomnieć sposób uchwalenia konstytucji kwietniowej z 1935 r.

A w zasadzie po co pisać i uchwalać nową ustawę zasadniczą, skoro jest właśnie konstytucja kwietniowa. Należy powrócić do głoszonej na początku lat 90. ubiegłego wieku przez środowiska piłsudczykowskie (m.in. KPN), tezy, że to właśnie ona obowiązuje i po sprawie.

Z całą pewnością zapisy, jak ten mówiący o odpowiedzialności Prezydenta „wobec Boga i historii” oraz szeroki katalog uprawnień głowy państwa zawarte w konstytucji kwietniowej, będą też w pełni odpowiadały ambicjom i zamierzeniom obecnych władz.

Przypomnijmy tylko, że do prerogatyw ówczesnego Prezydenta, którym według twórców konstytucji kwietniowej miał zostać Józef Piłsudski, należało m.in. powoływanie premiera oraz ministrów rządu, zwoływanie i rozwiązywanie Sejmu i Senatu, mianowanie sędziów Trybunału Stanu, prezesa Sądu Najwyższego, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Naczelnego Wodza, Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, wyznaczanie własnego następcy oraz stosowanie prawa łaski.

Być może zdziwi niektórych niewymienienie w powyższym katalogu uprawnienia do wyznaczania sędziów Trybunału Konstytucyjnego?

Prezydent nie dysponował podobną prerogatywą, z tej prostej przyczyny, że TK przed wojną najzwyczajniej nie istniał, projekt jego powołania stanowił zaś niezrealizowany postulat obozu narodowego.  Nic jednak, jak sądzę, nie stałoby na przeszkodzie, aby konstytucję z 1935 r. w tym punkcie nieco zmodyfikować.

Wracając jednak do pozycji ustrojowej Prezydenta, jak stanowił art. 15 konstytucji, „Prezydent Rzeczypospolitej za swe akty urzędowe nie jest odpowiedzialny”. Prawda, że konstytucja skrojona jak na miarę obecnej władzy?

Maciej Motas
http://mysl-polska.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s