Kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie – Paul Ekman

Kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie – Paul Ekman

Fragment książki Kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie

http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/3875/k … stwie.html

Kłamanie, przeciek i wskazówki kłamstwa

Kłamstwo jest tak dominującą cechą życia, że lepsze jego zrozumienie jest ważne dla prawie każdej sfery ludzkiego działania. U niektórych osób takie stwierdzenie może wywołać ciarki na plecach, ponieważ uważają, że kłamanie zasługuje na potępienie. Nie podzielam tego punktu widzenia. To zbyt proste utrzymywać, że nikomu w żadnej sytuacji nie wolno kłamać. Nie uważam też, że każde kłamstwo powinno być zdemaskowane. Felietonistka Ann Landers ma rację, kiedy pisze do swoich czytelników, że prawda może być użyta jak pałka, którą zadaje się okrutny ból. Kłamstwa mogą być również okrutne, ale nie wszystkie są takie. Niektóre, jest ich znacznie mniej, niż wydaje się to kłamcom, są altruistyczne. Czasami trwanie w bliskich związkach daje zadowolenie, ponieważ podtrzymują one mity. Jednak żaden kłamca nie powinien zbyt pochopnie zakładać, że ofiara chce być okłamana. I żadna osoba wykrywająca kłamstwo nie powinna też zbyt łatwo przypisywać sobie prawa do ujawnienia każdego kłamstwa. Niektóre kłamstwa nie są szkodliwe, są nawet ludzkie. Wykrycie pewnych kłamstw może upokorzyć ofiarę lub osobę trzecią. Jednak wszystko to musi być rozważone bardziej szczegółowo po omówieniu wielu innych zagadnień. Zacznę od definicji i dwóch podstawowych form kłamania oraz dwóch rodzajów wskazówek kłamstwa.

W Oxfordzkim słowniku języka angielskiego czytamy: „we współczesnym znaczeniu słowo to [kłamstwo] jest zwykle ostrym wyrażeniem moralnego potępienia, którego staramy się uniknąć w uprzejmej rozmowie. Jest ono często zastępowane synonimami, takimi jak fałsz i nieprawda, które brzmią bardziej eufemistycznie”. Łatwo nazwać kłamcą nie lubianą przez nas osobę, która mówi nieprawdę, ale jest mało prawdopodobne, że użyjemy takiego określenia wobec kogoś, kto mija się z prawdą i jest jednocześnie lubiany lub podziwiany. Na wiele lat przed aferą Watergate Nixon nie posługiwał się słowem „kłamca” wobec swoich przeciwników z Partii Demokratycznej — „czy kupilibyście od niego używany samochód?” — podczas gdy zwolennicy Partii Republikańskiej podziwiali jego zdolność do ukrywania i maskowania i uważali to za cechę świadczącą o jego zmyśle politycznym.

Jednakże sprawa ta nie jest istotna z punktu widzenia mojej definicji kłamania czy kłamstwa. (Stosuję te słowa zamiennie). Wiele osób — na przykład ci, którzy nieświadomie przekazują fałszywą informację — nie mówi prawdy, ale nie znaczy to, że kłamią. Kobieta, która ma paranoiczną wizję, że jest Marią Magdaleną, nie kłamie, chociaż nie mówi prawdy. Udzielanie złych rad klientowi w sprawie inwestycji nie jest kłamaniem, o ile doradca nie wiedział, że jego sugestie są chybione. Jeśli wygląd jakiejś osoby sprawia fałszywe wrażenie, to niekoniecznie jest to kłamanie. Modliszka wznosząca swoje nogi jakby do modlitwy, zakamuflowana, aby upodobnić się do liścia, nie kłamie bardziej niż człowiek, którego wysokie czoło sugeruje większą inteligencję niż ma on w rzeczywistości.
Kłamca może powstrzymać się od kłamania. Zmylenie ofiary jest zamierzone; okłamujący intencjonalnie wprowadza w błąd drugą osobę. W opinii kłamcy lub społeczności kłamstwo może być usprawiedliwione lub nie. Kłamca może być dobrą lub złą osobą, lubianą lub nie lubianą. Jednak osoba, która kłamie, mogła wybrać kłamstwo lub prawdę i wie, na czym polega różnica między jednym a drugim. Kłamcy patologiczni,
którzy wiedzą, że nie mówią prawdy, ale nie potrafią kontrolować swojego zachowania, nie spełniają powyższego kryterium. Moja definicja nie obejmuje też osób, które nawet nie wiedzą, że kłamią — tych, o których mówi się, że są ofiarami samookłamywania*. Z czasem kłamca może uwierzyć w swoje własne kłamstwo. Jeśli tak się zdarzy, to prze¬staje być kłamcą, a jego kłamstwa, z powodów, które przedstawię w następnym rozdziale, powinny być trudniejsze do wykrycia. Zdarzenie z życia Mussoliniego dowodzi, że nie zawsze opłaca się uwierzyć we własne kłamstwo: „(…) w 1938 roku dywizje [włoskiej] armii zostały zmniejszone z trzech do dwóch pułków. Spodobało się to Mussoliniemu, ponieważ mógł powiedzieć, że faszyzm posiada sześdziesiąt dywizji, zamiast prawie o połowę mniej, ale zmiana ta spowodowała ogromne zamieszanie tuż przed rozpoczęciem wojny, a ponieważ zapomniał, co zrobił, dlatego kilka lat później całkowicie błędnie ocenił prawdziwą siłę swoich wojsk. Wydaje się, że to zmyliło niewiele innych osób z wyjątkiem Mussoliniego”4.
Definiując kłamstwo musimy brać pod uwagę nie tylko kłamcę, ale również okłamywanego. W wypadku kłamstwa okłamywany nie prosił, aby go zmylić, a kłamca nie uprzedził go, że ma zamiar to zrobić. Dziwne byłoby nazywać aktorów kłamcami. Publiczność zgadza się na to, aby ją zmylić, to jest powód dla którego przychodzi oglądać aktorów. Aktorzy nie udają tak jak oszust — bez uprzedzenia, że jest to tylko poza przyjęta na pewien czas. Klient nie zastosowałby się do rad brokera, gdyby wiedział, że ten udziela mu przekonującej, ale fałszywej informacji. Nie byłoby kłamstwa, gdyby Maria oświadczyła swojemu lekarzowi, że będzie opisywać emocje, których nie przeżywa, oraz gdyby Hitler ostrzegł Chamberlaina, aby nie wierzył w jego obietnice.
Zatem w mojej definicji kłamstwa jedna osoba ma intencję zmylenia drugiej, czyni to rozmyślnie, bez uprzedzenia o posiadaniu takiego zamiaru i bez explicite wyrażonej przez okłamywanego prośby o wprowadzenie go w błąd. Kłamać można na dwa różne sposoby: ukrywając i fałszując. Ukrywanie polega na tym, że kłamca wstrzymuje się od przekazania jakiejś informacji i faktycznie nie mówi niczego nieprawdziwego. Fałszowanie wymaga czegoś więcej. Kłamca nie tylko ukrywa prawdziwą informację, ale przekazuje także informację fałszywą, tak jak gdyby była prawdziwa. Żeby kłamstwo się powiodło, często zachodzi konieczność łączenia ukrywania z fałszowaniem. Czasami jednak kłamca może poprzestać tylko na ukrywaniu.
Nie wszyscy ukrywanie uważają za kłamstwo. Niektórzy rezerwują pojęcie kłamstwa tylko do poważnych wypadków fałszowania. Jeśli lekarz nie mówi pacjentowi, że choroba kończy się śmiercią, jeśli mąż nie wspomina ani słowem, że spędził godzinę w motelu z najlepszą przyjaciółką żony, jeśli policjant nie informuje podejrzanego, że jego rozmowa z obrońcą jest nagrywana, to nie następuje przekazanie żadnej fałszywej informacji, jednakże każdy z tych wypadków podpada pod moją definicję kłamstwa. Okłamywani nie prosili, aby wprowadzić ich w błąd, a ukrywający informację działali rozmyślnie, nie uprzedzając okłamywanych o swoich zamiarach. Informacja została wstrzymana świadomie i intencjonalnie, a nie przez przypadek. Są jednak takie wyjątki, gdy ukrywanie nie jest kłamaniem, ponieważ nastąpiło uprzedzenie o zamiarze zmylenia lub uzyskano zgodę na wprowadzenie w błąd. Jeśli mąż i żona zgadzają się na taki rodzaj małżeństwa, w którym każda ze stron będzie ukrywać swoje przygody miłosne, jeśli nie zostanie zapytana o to wprost, to ukrywanie spotkania w motelu nie będzie kłamstwem. Jeśli pacjent prosi lekarza, aby nie mówił mu o niepomyślnych wynikach badań, to ukrywanie tej informacji nie będzie kłamstwem. Jednak jeśli regulacje prawne przyznają podejrzanemu możliwość prowadzenia nieskrępowanej rozmowy z obroń¬cą, to ukrywanie pogwałcenia tego prawa zawsze będzie kłamstwem.
Zwykle kłamcy, jeśli mogą wybrać formę kłamania, to wolą ukrywać niż fałszować. Daje to im wiele korzyści. Ukrywanie najczęściej jest łatwiejsze niż fałszowanie. Niczego nie trzeba wymyślać. Nie mając z góry przygotowanego scenariusza, nie narażamy się na wykrycie naszego kłamstwa. Abraham Lincoln miał powiedzieć, że nie ma wystarczająco dobrej pamięci, aby być dobrym kłamcą. Jeśli lekarz fałszywie interpretuje dolegliwości pacjenta, aby ukryć fakt, że jego choroba kończy się śmiercią, to będzie musiał zapamiętać te fałszywe wyjaśnienia, aby nie uwikłać się w sprzeczności, kiedy ponownie spotka się z nim kilka dni później.
Ukrywanie może być także częściej stosowane, ponieważ wydaje się mniej karygodne niż fałszowanie. Jest pasywne, a nie aktywne. Chociaż szkoda poniesiona przez ofiarę może być taka sama, to jednak kłamcy mogą mieć mniejsze poczucie winy w wypadku ukrywania niż fałszowania*. Kłamca może uspokajać siebie, że ofiara zna prawdę, ale nie chce spojrzeć jej w oczy. Czasami będzie on myśleć sobie tak: „Mój mąż musi wiedzieć, że mam «skoki w bok», ponieważ nigdy nie pyta mnie, gdzie spędzam popołudnia. Moja dyskrecja jest rodzajem uprzejmości. Na pewno nie okłamuję go, jeśli chodzi o moje postępowanie. Nie chcę go upokarzać i zmuszać do ujawnienia tego, że wie o moich romansach”.
Kłamstwo w postaci ukrywania jest też łatwiejsze do obrony, jeśli zostanie wykryte. Okłamujący nie posuwa się tak daleko, żeby znaleźć się w opałach. Istnieje wiele możliwych do zastosowania wymówek — nie-znajomość sprawy, chęć ujawnienia wszystkiego później, zapomnienie i tak dalej. Osoba zeznająca pod przysięgą, mówiąc: „najlepiej, jak to sobie przypominam”, dysponuje gotowym wyjaśnieniem, jeśli później okaże się, że coś ukryła. Stwierdzenie przez kłamcę, że o czymś zapomniał, gdy w rzeczywistości pamięta i nie mówi o tym, mieści się pośrodku między ukrywaniem i fałszowaniem. Taka sytuacja występuje, gdy kłamca nie może dłużej milczeć, ponieważ zostało zadane pytanie. Kłamiąc, że tylko zapomniał o sprawie, unika konieczności zapamiętania nieprawdziwego scenariusza. Wszystko, co musi zapamiętać, to fałszywe twierdzenie o zawodnej pamięci. A jeśli prawda później wyjdzie na jaw, zawsze może utrzymywać, że nie kłamał, a po prostu zapomniał.

Kłamca ucieka się do fałszowania — nawet jeśli kłamstwo bezpośrednio tego nie wymaga, aby lepiej zamaskować to, co jest ukrywane. Ten rodzaj fałszowania trzeba zastosować, gdy ukrywane muszą być emocje. Łatwo jest ukryć emocję, którą słabo doświadczamy, dużo trudniej taką, którą przeżywamy w danym momencie, szczególnie jeśli jest ona silna. Przerażenie jest trudniejsze do ukrycia niż lęk, tak samo jak wściekłość jest trudniejsza do zamaskowania niż poirytowanie. Im silniejsza emocja, tym bardziej jest prawdopodobne, że pewne jej oznaki będą widoczne, pomimo podejmowanych przez okłamującego prób jej ukrycia. Symulowanie innej emocji, która nie jest przeżywana, może pomóc zamaskować tę, której doświadczamy i którą chcemy ukryć. Fałszowanie emocji może uniemożliwić wykrycie „przecieku” świadczącego o emocji ukrywanej.
Sytuacja opisana w powieści Johna Updike’a Wyjdź za mnie dobrze ilustruje powyższe rozważania. Mąż podsłuchał rozmowę telefoniczną żony z jej kochankiem. Do tej pory Ruth mogła ukrywać swój romans niczego nie fałszując, ale teraz, kiedy została wprost zapytana przez męża, musiała coś wymyślić. Przykład ten pokazuje także, jak łatwo kłamstwo pociąga za sobą emocje, które — gdy już zostaną wzbudzone — są dodatkowym problemem kłamcy, ponieważ muszą być ukryte.

Dla większości z nas trudniejsze jest fałszowanie emocji negatywnych. W moich badaniach, opisanych w rozdziale 5, stwierdziłem, że większość ludzi nie potrafi dowolnie poruszać określonymi mięśniami, aby realistycznie fałszować rozpacz lub strach. Złość i wstręt jest nie¬co łatwiej symulować, ale również i tutaj często są popełniane błędy. Jeśli kłamstwo wymaga fałszowania raczej negatywnej emocji niż uśmiechu, to okłamujący może mieć trudności. Są jednak wyjątki. Najwidoczniej Hitler był pod tym względem doskonałym kłamcą, miał zdolność do przekonującego fałszowania emocji negatywnych. W czasie spotkania z brytyjskim ambasadorem, wydawał się wściekły i niezdolny do kontynuowania rozmowy. Niemiecki urzędnik obecny na tym spotkaniu opisał to w następujący sposób: „Ledwie drzwi zamknęły się za ambasadorem, Hitler uderzył się po udzie, roześmiał się i rzekł: «Chamberlaina nie przetrzyma tej rozmowy, jego gabinet upadnie jeszcze dziś wieczór!»”.
Oprócz ukrywania i fałszowania występuje wiele innych sposobów kłamania. O jednym z nich wspomniałem już, rozważając wcześniej, co Ruth, z powieści Johna Updike’a Wyjdź za mnie, mogłaby zrobić, aby jej kłamstwo nie zostało wykryte, pomimo występujących u niej objawów strachu. Zamiast próbować ukryć swoje zdenerwowanie, co jest trudne do wykonania, mogłaby przyznać się do przeżywanej emocji, a kłamać na temat jej przyczyny. Podając fałszywą przyczynę swojego podenerwowania, mogłaby twierdzić, że jest całkowicie niewinna, ale obawia się, iż mąż jej nie uwierzy. Gdyby psychiatra zapytał Marię, dlaczego jest zaniepokojona, mogłaby również przyznać się do tej emocji, ale po¬dać nieprawdziwą przyczynę jej powstania — „Jestem zaniepokojona, ponieważ nie wiem, czy uzyskam zgodę na upragnione, ponowne spotkanie z moją rodziną”. W takim wypadku ktoś przyznaje się do przeżywanej emocji, ale ucieka się do kłamstwa, gdy wyjaśnia jej przyczynę.
Inna, podobna, technika polega na mówieniu prawdy, ale w taki sposób, że ofiara nie wierzy w to, co usłyszała. Jest to… fałszywa prawdomówność. Gdy Jerry zapytał swoją żonę, z kim rozmawiała przez telefon, Ruth mogłaby odpowiedzieć: „Ooo… rozmawiałam ze swoim kochankiem, on dzwoni do mnie co godzinę. Ponieważ idę z nim do łóżka trzy razy dziennie, musimy być ze sobą w stałym kontakcie, aby to odpowiednio przygotować!” Wyolbrzymienie prawdy ośmieszy Jerry’ego i utrudni mu zweryfikowanie swoich podejrzeń. Drwiący wyraz twarzy lub ton głosu może również pełnić podobną funkcję.

Bardzo podobna do fałszywej prawdomówności jest półprawda. Ktoś mówi prawdę, ale tylko częściowo. Niedomówienie, czyli pominięcie kluczowej informacji, pozwala kłamcy zachować kłamstwo w tajemnicy bez powiedzenia czegoś nieprawdziwego. Krótko po incydencie, który zaczerpnąłem z Wyjdź za mnie, Jerry leżąc w łóżku z Ruth i przytulając ją prosi, aby powiedziała mu, kogo lubi.
—   Ciebie i wszystkie gołębie na tym drzewie, wszystkie psy w mieście prócz tych, które przewracają nasze śmietniki, wszystkie koty prócz tego, który zapłodnił Lulu. Ratowników na plaży, policjantów w mieście, prócz tego, który mnie złajał, kiedy ostro skręciłam, jadąc samochodem, i niektórych naszych koszmarnych przyjaciół, zwłaszcza kiedy jestem zalana.
—   Jak ci się podoba Dick Mathias? [Dick jest kochankiem Ruth],
—   Nie mam nic przeciw niemu.
Inną techniką, która pozwala kłamcy uniknąć przekazania nieprawdy, jest podstęp błędnego wnioskowania. Pewien felietonista opisał humorystycznie, jak zastosować tę metodę do rozwiązania wszystkim dobrze znanego problemu — co powiedzieć, jeśli nie podoba ci się jakieś dzieło bliskiej ci osoby. Załóżmy, że jesteś na otwarciu wystawy sztuki twojego przyjaciela. Uważasz, że prezentowane eksponaty są okropne, ale zanim jeszcze możesz wymknąć się z wystawy, przybiega twój przyjaciel i pyta cię, co sądzisz o jego pracach. „Jerry — mówisz (zakładając, że jest to imię artysty), wpatrując się głęboko w jego oczy, jak gdyby ulegając emocji — Jerry, Jerry, Jerry. — Ściskając mu rękę utrzymuj kontakt wzrokowy. W dziesięciu przypadkach na dziesięć, Jerry w końcu przerwie twój uścisk, wymamrocze słowo lub dwa i odejdzie… Są też inne warianty tej techniki. Wystarczy powiedzieć wysokim głosem: — Jerry. Jerry. Co można powiedzieć? — Lub bardziej kłamliwie w niskiej tonacji: —Jerry. Brakuje mi słów. — Albo nieco bardziej ironicznie: — Jerry. Wszyscy, wszyscy o tym mówią”. Zaletą tego gambitu, tak jak w przypadku półprawdy i fałszywej prawdomówności, jest to, że kłamca nie jest zmuszony do powiedzenia nieprawdy. Niemniej są to kłamstwa, ponieważ jest to rozmyślna próba zmylenia drugiej osoby bez uprzedzenia jej o tym.
Każde z tych kłamstw może zostać zdemaskowane określonym zachowaniem kłamcy. Występują dwa rodzaje wskazówek kłamstwa. Błąd może polegać na ujawnieniu prawdy lub tylko na zasygnalizowaniu, że to, co zostało powiedziane lub pokazane, nie jest prawdziwe, bez ujawnienia prawdy. Gdy kłamca przez pomyłkę ujawnia prawdę, to nazywam to przeciekiem. Jeśli zaś zachowanie okłamującego wskazuje, że kłamie on nie ujawniając prawdy, to nazywam to wskazówką fałszu (deception clue). Gdyby lekarz Marii spostrzegł, że zaciska ona ręce mówiąc mu, iż czuje się dobrze, to wykryłby wskazówkę fałszu. Miałby powód, aby podejrzewać, że jego pacjentka kłamie. Jeśli nie nastąpi żaden „przeciek”, to nie będzie wiedział, co ona czuje naprawdę — czy złości się na szpital, czy jest rozgoryczona na siebie, czy też obawia się o swoją przyszłość. Mimika, ton głosu, przejęzyczenie lub określone gesty mogłyby ujawnić jej prawdziwe uczucia.

Dlaczego kłamstwa wychodzą na jaw?

Kłamstwa wychodzą na jaw z różnych powodów. Ofiara kłamstwa może przypadkowo odkryć dowody, znajdując ukryte dokumenty lub zdradziecki ślad pomadki na chusteczce do nosa. Wydać kłamcę może też inna osoba
—   zazdrosny współpracownik, opuszczony małżonek, płatny informator
—   wszyscy oni są ważnymi źródłami poznania prawdy. Tutaj jednak będziemy się zajmować błędami popełnianymi w czasie okłamywania, błędami, które popełnia kłamca wbrew sobie. Kłamstwa takie zostają wychwycone, ponieważ okłamującego zdradza jego zachowanie. Wska¬zówką fałszu lub „przeciekiem” może być zmiana wyrazu mimicznego, ruch ciała, załamanie głosu, przełykanie, bardzo głęboki lub płytki oddech, długie pauzy między słowami, przejęzyczenie, mikroekspresja twarzy, błędnie wykonany gest. Pytanie brzmi: Dlaczego kłamcy nie potrafią uniknąć tego rodzaju zachowań? Czasami im się to udaje. Niektóre kłamstwa są perfekcyjne. Nic z tego, co kłamca mówi lub czyni, nie zdradza go. Jednak dlaczego czasami kłamstwa wychodzą na jaw? Dzieje się tak z dwóch powodów —jeden związany jest z myśleniem, a drugi z emocjami.
Złe scenariusze

Kłamanie dotyczące emocji

To, że okłamujący nie przemyślał z góry, nie zaplanował szczegółowo i nie przećwiczył fałszywego scenariusza, jest tylko jedną z przyczyn wy-stępowania błędów, które ujawniają wskazówki kłamstwa. Błędy są także popełniane z powodu problemów z ukrywaniem lub fałszowaniem emocji. Nie każde kłamstwo dotyczy emocji, ale te, które dotyczą, wymagają pokonania przez kłamcę specjalnych trudności. Próba ukrycia jakiejś emocji w chwili jej przeżywania mogłaby uwidocznić się w słowach, ale z wyjątkiem przejęzyczeń, zwykle żadne takie oznaki nie pojawiają się. Kłamca nie musi opisywać słowami emocji, które ukrywa, jeśli nie występuje u niego pragnienie przyznania się do faktycznie przeżywanego uczucia. Mniejszy wybór ma przy ukrywaniu wyrazów mimicznych, szybkiego oddychania lub napięcia w głosie.
Gdy zostają wzbudzone emocje, to zmiany pojawiają się automatycz-nie, bez możliwości dokonania wyboru lub zastanowienia się. Zmiany te pojawiają się w mgnieniu oka. Ruth oskarżona przez męża o kłamstwo nie musi obawiać się, że wymkną się z jej ust słowa: „Tak, to prawda”. Jednak zawładnął nią strach przed wykryciem jej romansu i spowodował pojawienie się oznak widocznych dla oka i uchwytnych dla ucha. Nie przeżywa tej emo-cji z wyboru. Nie może też jej przerwać, ponieważ nie ma nad nią kontroli. To, jak sądzę, jest zasadniczą cechą doświadczenia emocjonalnego.
Ludzie nie decydują aktywnie o tym, kiedy pojawi się u nich jakaś emocja. Przeciwnie, zwykle doświadczają emocji bardziej pasywnie, jako czegoś, co się im zdarza. Emocje negatywne, takie jak strach lub złość, mogą wystąpić nawet wbrew ich woli. Nie tylko mają mały wybór, jeśli chodzi o to, kiedy emocja jest przeżywana, ale często nie mają poczucia, że w dużym stopniu decydują o tym, czy ekspresywne oznaki doświadczanej emocji są ujawniane innym. Ruth nie mogła po prostu zadecydować o usunięciu którejkolwiek z oznak jej strachu. Nie ma żadnego guzika odprężenia, którego naciśnięcie spowodowałoby przerwanie jej reakcji emocjonalnych. Niemożliwe może być nawet kontrolowanie własnego zachowania, jeśli emocja jest bardzo silna. Intensywna emocja wyjaśnia, chociaż nie zawsze usprawiedliwia, niewłaściwe zachowania — „Nie chciałem wyć (walić w stół, ubliżyć ci, uderzyć cię), ale byłem zdener¬wowany. Straciłem panowanie nad sobą”.
Gdy emocja pojawia się raczej stopniowo niż nagle i nie jest zbyt silna — bardziej poirytowanie niż wściekłość — to zmiany w zachowaniu są małe i stosunkowo łatwe do ukrycia, jeśli jesteśmy świadomi naszego stanu emocjonalnego. Jednak większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, co przeżywa. Kiedy emocja pojawia się stopniowo i pozostaje słaba, może być łatwiej dostrzeżona przez innych niż przez kogoś, kto doświadczając jej nie uświadamia jej sobie, chyba że stanie się bardziej intensywna. Kiedy jest już silna, to jednak znacznie trudniej ją kontrolować. Ukrywanie zmian na twarzy, ciele i w głosie wymaga wysiłku. Nawet gdy ukrywanie udaje się i nie występują żadne „przecieki”, czasami sam wysiłek będzie zauważalny jako wskazówka fałszu.
Ukrywanie emocji nie jest łatwe. Podobnie jest z fałszowaniem oznak nie przeżywanej emocji, nawet jeśli nie musimy ukrywać żadnej innej. Wymaga to czegoś więcej niż powiedzenia „Jestem zły” lub „Boję się”. Wszystko, co widać i słychać, musi świadczyć, że okłamujący jest zły lub boi się, jeśli ktoś ma w to uwierzyć. Nie jest łatwo wykonać właściwe ruchy, dokonać odpowiednich zmian w głosie, aby skutecznie fałszować emocje. Na przykład, do intencjonalnego poruszania niektórymi mięśniami twarzy zdolne są tylko nieliczne osoby. (Piszę o tym w rozdziale 5). Te trudne do wykonania ruchy mają kluczowe znaczenie dla skutecznego fałszowania rozpaczy, strachu i złości.
Fałszowanie staje się dużo trudniejsze właśnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebne — jako sposób na ukrycie innej emocji. Udawanie złości nie jest łatwe, ale gdy ktoś chce zademonstrować tę emocję odczuwając w rzeczywistości strach, to będą nim targać sprzeczności. Odruchy, których źródłem jest strach, działają w jednym kierunku, podczas gdy intencjonalnie podejmowane próby fałszowania złości w kierunku przeciwnym. Na przykład, przeżywając strach, podnosimy odruchowo brwi do góry, ale jeśli chcemy symulować złość, to musimy je opuścić. Często same oznaki wewnętrznego zmagania się z emocją, prawdziwą i fałszywą, zdradzają kłamstwo.
A jak to wygląda w wypadku kłamstw, które nie dotyczą emocji, ale działań, planów, myśli, intencji, faktów lub fantazji? Czy zachowanie kłamcy ujawnia tego rodzaju kłamstwa?

Emocje dotyczące kłamania

Nie wszystkie kłamstwa polegają na ukrywaniu lub fałszowaniu emocji. Malwersant ukrywa kradzież pieniędzy. Plagiator nie ujawnia faktu przywłaszczenia sobie cudzego dzieła i podaje się za jego autora. Próżność mężczyzn w średnim wieku każe im farbować siwe włosy, aby ukryć swój wiek, i twierdzić, że są rzekomo o siedem lat młodsi. Jednak nawet jeśli kłamstwo dotyczy czegoś innego niż emocji, to i tak mogą się one pojawić. Mężczyzna, który zmienia kolor swoich włosów, może speszyć się z powodu swej próżności. Jeśli jego kłamstwo ma się udać, to musi ukryć nie tylko swój wiek, ale również swoje zakłopotanie. Osoba popełniająca plagiat może lekceważyć tych, których wprowadziła w błąd, a zatem będzie musiała nie tylko ukryć, kto jest prawdziwym auto¬rem dzieła, ale także swoje lekceważenie. Malwersant może zdziwić się, gdy ktoś inny zostanie oskarżony o czyn, którego on się dopuścił, dlatego będzie musiał ukryć swoje zaskoczenie lub co najmniej przyczyny tego uczucia.
Tak więc emocje często pojawiają się w związku z kłamstwami, których celem nie było ukrywanie emocji. Gdy już powstaną, muszą być ukryte, jeśli kłamstwo ma się udać. Każda emocja musi być brana tutaj pod uwagę, ale trzy ich rodzaje są tak często powiązane z kłamstwem, że wymagają osobnego omówienia: strach przed przyłapaniem na kłamstwie, poczucie winy z powodu okłamania i radość oszukiwania.
Strach przed przyłapaniem na kłamstwie
Ten rodzaj strachu w jego łagodnej formie nie jest destrukcyjny, a może nawet zwiększyć czujność kłamcy i w ten sposób pomóc mu uniknąć popełnienia błędów. Średnie nasilenie strachu może powodować wystąpienie zmian w zachowaniu, które są możliwe do spostrzeżenia przez wprawną osobę wykrywającą kłamstwo, gdy natomiast u kłamcy występuje strach o dużym natężeniu, następuje to, czego się on obawia. Gdyby kłamca mógł ocenić, jak silny strach przed wykryciem kłamstwa pojawi się u niego, jeśli miałby się uciec do kłamania, to mógłby lepiej zadecydować, czy warto ponosić prawdopodobne ryzyko. Nawet jeśli już skłamał, to oszacowanie tego, jakie natężenie strachu będzie przypuszczalnie przeżywał, może pomóc mu zaplanować, jak przeciwdziałać tej emocji, aby ją zmniejszyć, lub jak ją ukryć. Wykrywający kłamstwa także może skorzystać z takiej informacji. Może on bardziej uważnie poszukiwać oznak strachu, jeśli spodziewa się, że podejrzany będzie bardzo obawiał się przyłapania go na kłamstwie.
Wiele czynników ma wpływ na to, jak silnie odczuwany jest strach przed wykryciem kłamstwa. Pierwszym z nich, którym tutaj się zajmę, jest wiedza kłamcy o umiejętnościach swojej ofiary w zakresie wykrywania kłamstw. Jeśli okłamywany ma opinię osoby, którą łatwo oszukać, to zwykle nie pojawi się duży strach przed wykryciem. Z drugiej strony, ktoś znany jako osoba, którą trudno wprowadzić w błąd, która ma reputację eksperta od wykrywania kłamstw, będzie wzbudzać obawy przed zdemaskowaniem. Rodzice często przekonują swoje dzieci, że potrafią znakomicie wykrywać kłamstwa. „Patrząc w twoje oczy potrafię powiedzieć, czy mnie okłamujesz”. Dziecko, które skłamało, tak bardzo obawia się zdemaskowania, że właśnie dlatego zostanie na kłamstwie przyłapane. Zdradza je strach lub też samo przyznaje się do przewinienia, ponieważ sądzi, iż szanse utrzymania kłamstwa w tajemnicy są zbyt małe.
W sztuce Terence’a Rattigana The Winslow Boy, a także w filmie nakręconym na jej podstawie w 1950 roku, ojciec użył bardzo starannie tego podstępu. Jego dorastający syn Ronnie został zwolniony ze szkoły morskiej, a wcześniej oskarżony o kradzież pieniędzy:
ARTUR, [ojciec] W tym liście jest napisane, że ukradłeś pieniądze (Ronnie otwiera usta, aby coś powiedzieć. Artur przerywa mu). Nie chcę, abyś teraz cokolwiek mówił. Najpierw posłuchaj, co ja mam do powiedzenia. Jeśli zrobiłeś to, musisz mi o tym powiedzieć. Nie będę na ciebie zły, Ronnie — pod warunkiem, że powiesz mi prawdę. Jeśli jednak okłamiesz mnie, rozpoznam to natychmiast, ponieważ nie ukryjesz przede mną kłamstwa. Rozpoznam je, Ronnie — tak więc przemyśl to, zanim cokolwiek powiesz, (przerwa) Ukradłeś te pieniądze?
RONNIE. (niezdecydowanie) Nie, ojcze. Nie ukradłem.
(Artur robi krok w jego kierunku)
ARTUR, (wpatrując się w jego oczy) Ukradłeś te pieniądze?
RONNIE. Nie, ojcze. Nie ukradłem. (Artur dalej wpatruje się w jego oczy przez sekundę, a potem uspokaja się)1.
Artur wierzy Ronniemu, a sztuka opowiada o niezwykłych poświęceniach ojca i rodziny, aby oczyścić z zarzutów syna.

Nie zawsze rodzic może zastosować strategię Artura, aby poznać prawdę. Chłopak, który wiele razy z powodzeniem okłamywał swojego ojca, nie ma żadnego powodu, aby sądzić, że nie uda mu się ponownie tego dokonać. Rodzic może nie być skłonny do zaproponowania puszczenia wszystkiego w niepamięć pod warunkiem przyznania się do kłamstwa lub dziecko może nie wierzyć w zapowiedź darowania winy, ponieważ w przeszłości takie obietnice nie zostały spełnione. Chłopiec musi mieć zaufanie do swojego ojca i być pewien, że jest on zdolny okazać zaufanie synowi. Ojciec, który jest podejrzliwy i nieufny, który nie wierzył swojemu synowi, kiedy ten mówił prawdę, będzie wzbudzał strach u niewinnego chłopca. Z tym wiąże się podstawowy problem wykrywania kłamstw: Prawie jest niemożliwe odróżnienie strachu u niewinnego chłopca przed odrzuceniem prawdy i strachu przed wykryciem kłamstwa u chłopca, który dopuścił się przewinienia. Oznaki strachu w jednym i drugim wypadku będą takie same.
Tego rodzaju trudności nie ograniczają się tylko do wykrywania kłamstw u dzieci. Zawsze istnieje problem rozróżnienia między strachem osoby prawdomównej przed odrzuceniem prawdy i strachem osoby winnej przed wykryciem kłamstwa. Sprawa się komplikuje jeszcze bardziej, gdy wykrywający kłamstwo ma reputację osoby podejrzliwej i zdarzyło się już, że odrzucił prawdę. Za każdym następnym razem takiemu wykrywającemu będzie trudniej odróżnić strach pojawiający się u osoby niewinnej od strachu przed wykryciem kłamstwa. Praktyka w skutecznym okłamywaniu powinna zawsze zmniejszać obawy kłamcy przed zdemaskowaniem. Mąż, który ma czternasty romans, nie będzie się specjalnie martwił, że zostanie przyłapany, ponieważ zdobył duże doświadczenie w kłamaniu. On wie, jak ukrywać swój romans. Najważniejsze jednak, że ma świadomość swojej skuteczności. Pewność siebie eliminuje strach przed wykryciem kłamstwa. Jeśli jednak kłamca jest zbyt pewny siebie, to może popełnić błąd nieostrożności. Pewna doza obawy przed rozpoznaniem kłamstwa prawdopodobnie pomaga kłamcy.

Wariograf jako wykrywacz kłamstw działa na tej samej zasadzie, co wychwytywanie behawioralnych oznak kłamstwa, i musi radzić sobie z tymi samymi problemami. Badanie wariografem nie jest wykrywaniem kłamstw, ale oznak emocji. Podejrzany jest połączony przewodami z wariografem, aby mierzyć zmiany w zakresie aktywności elektrodermalnej, oddychania i ciśnienia krwi. Wzrost ciśnienia krwi lub nasilenie pocenia się nie są same w sobie oznakami kłamstwa. Ręce pocą się, a serce bije szybciej, gdy zostaje wzbudzona emocja. Zanim jeszcze rozpocznie się właściwe badanie, operator wariografu stara się przekonać podejrzanego, że urządzenie to bezbłędnie wykrywa kłamców. Jest to tzw. test pobudzenia.

Najczęściej stosowana technika polega na zademonstrowaniu osobie badanej, że przy pomocy wariografu można wskazać, jaką kartę wybrała ona z talii. Podejrzany odpowiada „nie” za każdym razem, gdy operator pyta go, czy to jest wybrana przez niego karta. Niektórzy z operatorów stosujących tę technikę nie popełniają żadnych błędów, ponieważ nie mają oni zaufania do wariografu jako wykrywacza kłamstw i dlatego używają znaczonej talii kart. Swoje oszustwo wobec podejrzanego usprawiedliwiają na dwa sposoby. Jeśli jest niewinny, to ważne jest, aby myślał, że wariograf nie popełnia błędów; w przeciwnym wypadku mógłby odczuwać strach, że operator mu nie uwierzy. Jeśli zaś jest winny, to kluczową sprawą jest wzbudzenie w nim obawy, że jego kłamstwo zostanie wykryte; inaczej wariograf nie spełni swojej roli. Większość operatorów nie ucieka się do takiego oszustwa, ale wnioskuje, jiika karta została wybrana, na podstawie zapisu reakcji psychofizjologicznych.

Sytuacja jest taka sama, jak w sztuce The Winslow Boy — podejrzany musi wierzyć w zdolności osoby wykrywającej kłamstwo. Oznaki strachu będą wieloznaczne, jeśli nie da się wszystkiego tak zaaranżować, żeby tylko kłamca, a nie osoba prawdomówna, odczuwał obawę. Badania wariograficzne kończą się fiaskiem nie tylko dlatego, że osoby niewinne są zastraszone fałszywym oskarżeniem lub z innych powodów są zaniepokojone w czasie wykonywania testu. Powodem tego jest również to, że niektórzy przestępcy nie wierzą w magiczne możliwości wariografu. Wiedzą, że mogą oszukać to urządzenie, co zwiększa prawdopodobieństwo, iż rzeczywiście tego dokonają.
Inna analogia ze sztuką The Winslow Boy polega na tym, że operator wariografu stara się uzyskać przyznanie się do winy. Tak samo jak ojciec, który twierdzi, że bezbłędnie rozpoznaje kłamstwa, aby nakłonić syna do wyjawienia prawdy, jeśli jest winny, podobnie operatorzy wariografu próbują skłonić podejrzanych do przyznania się do winy, przekonując ich, że nie jest możliwe oszukanie tego urządzenia. Gdy badany nie przyznaje się, to niektórzy operatorzy starają się go zastraszyć oświadczając mu, że wariograf wykazał, iż nie mówi prawdy. Mają oni nadzieję, że zwiększając strach przed wykryciem kłamstwa, spowodują przyznanie się do winy. Osoby niewinne cierpią z powodu fałszywych oskarżeń, ale przypuszczal¬nie dowiodą swojej prawdomówności. Niestety, czasami pod taką presją niewinni podejrzani będą przyznawać się do popełnienia zarzucanego czynu, aby przynieść sobie ulgę.
Operatorzy wariografu zwykle nie mają takich możliwości jak rodzice, którzy nakłaniają do przyznania się, obiecując dzieciom całkowite wyba-czenie przewinienia, jeśli zostało popełnione. Osoby prowadzące prze-słuchanie mogą postępować podobnie, sugerując, że kara będzie mniej surowa, jeśli podejrzany przyzna się do winy. Chociaż zwykle nie mogą oni proponować całkowitej amnestii, to jednak mają możliwość zaoferowania amnestii psychologicznej. Liczą na przyznanie się, sugerując podejrzane¬mu, że nie będzie musiał się wstydzić lub nawet czuć się odpowiedzialny za popełnione przestępstwo. Przesłuchujący może życzliwie wyjaśnić, że, jego zdaniem, popełnienie zarzucanego czynu jest zupełnie zrozumiałe, że on sam mógłby zrobić to samo będąc w podobnej sytuacji. W innym wariancie tego podejścia podsuwa się podejrzanemu takie wyjaśnienie motywu przestępstwa, aby mógł zachować swoją twarz. Poniższy przykład został zaczerpnięty z zapisanego na taśmie magnetofonowej przesłuchania osoby podejrzanej o morderstwo, która, nawiasem mówiąc, była niewinna. Policjant prowadzący przesłuchanie zwraca się do podejrzanego:
„Są sytuacje, w których ze względu na okoliczności, chorobę, wiele przyczyn, ludzie nie podążają prostą i wąską ścieżką… Czasami nie potrafimy powstrzymać się, żeby czegoś nie zrobić. Niekiedy robimy coś w chwili uniesienia, w napadzie gniewu i być może dlatego, że nie pojawia się żaden sygnał ostrzegawczy w naszych głowach. Normalni ludzie pragną załagodzić nieporozumienia, jeśli wiedzą, że źle postąpili”.

Strach przed wykryciem kłamstwa powinien być większy, gdy stawką jest uniknięcie kary, a nie tylko zdobycie nagrody. Kiedy ktoś decyduje się skłamać po raz pierwszy, to stawką jest zwykle uzyskanie nagrody. Kłamca myśli najwięcej o tym, jaką osiągnie korzyść. Malwersant, który postanowił kłamać, może mieć w głowie tylko „wino, kobiety i śpiew”. Po jakimś czasie korzyści wynikające z kłamania mogą się skończyć. W firmie w końcu ktoś może zorientować się, że giną pieniądze. Podejrzenia sprawią, że malwersant nie będzie mógł dłużej kraść. Teraz będzie kłamał, aby uniknąć przyłapania go na oszustwie. Stawką jest już tylko kara. Uniknięcie kary może wchodzić w grę od samego początku, jeśli okłamywany jest podejrzliwy lub kłamca nie jest wystarczająco pewny siebie.
Stawką w kłamaniu są dwa rodzaje kary: kara za przewinienie, dla ukrycia którego ktoś zdecydował się skłamać, i kara za sam fakt okłamania. Strach przed wykryciem kłamstwa będzie większy, jeśli stawką są oba rodzaje kary. Czasami kara za przyłapanie na kłamstwie jest bardziej surowa niż kara, dla uniknięcia której ktoś skłamał. Ojciec ze sztuki Winslow Boy powiedział synowi, że postąpi w taki właśnie sposób. Jeśli wykrywający kłamstwo może dać wyraźnie do zrozumienia podejrzanemu, zanim jeszcze zada mu pytanie, że kara za skłamanie będzie bardziej surowa niż kara za samo przewinienie, to jest większa szansa na zniechęcenie go do kłamstwa.
Rodzice powinni wiedzieć, że surowość stosowanych przez nich kar jest jednym z czynników, który ma wpływ na to, czy ich dzieci przyznają się do wykroczenia, czy też będą kłamać. Klasyczny przykład znajdujemy w nieco zmyślonym opowiadaniu Masona Locke’a Weemsa The Life and Memorable Actions of George Washington. Ojciec mówi do młodego George’a: „W rzeczy samej wielu rodziców nawet zmusza swoje dzieci do tej niegodziwej praktyki [kłamania, barbarzyńsko bijąc
je za każdy najmniejszy błąd: skutkiem tego, przy następnym występku, małemu zastraszonemu stworzeniu wymknie się kłamstwo. Powodem jest chęć uniknięcia rózgi. Jednak jeśli chodzi o ciebie George, wiesz, że zawsze mówiłem ci, a teraz powtarzam, że kiedykolwiek przypadkowo zrobisz coś źle, co może się zdarzyć, ponieważ jesteś jeszcze tylko biednym, małym chłopcem, bez doświadczenia czy wiedzy, nie wolno ci nigdy mówić nieprawdy, aby ukryć swój błąd; bądź dzielny, mój synu, jak przystało na młodzieńca i powiedz mi o tym, a ja zamiast zbić cię, George, będę cię tylko za to bardziej szanował i kochał, mój drogi”. Historia o drzewku wiśniowym świadczy, że George miał zaufanie do swojego ojca.
Nie tylko dzieci mogą ponieść większą karę za sam fakt skłamania niż za ujawnienie prawdy. Mąż może powiedzieć swojej żonie, że mógłby wybaczyć jej romans, gdyby nie kłamała. Utrata zaufania, będzie twierdził, jest czymś gorszym niż jej niewierność. Jego żona mogła jeszcze tego nie wiedzieć i może to nie być prawdą. Przyznanie się do romansu może być interpretowane jako coś okrutnego, a zdradzony małżonek może twierdzić, że naprawdę taktownie postępujący towarzysz życia przemilczałby nierozważny czyn. Mąż i żona często nie zgadzają się ze sobą. Uczucia mogą się zmienić w trakcie trwania małżeństwa. Postawy mogą się zmienić radykalnie, gdy zdrada staje się faktem, w porównaniu z okresem, gdy była ona tylko sprawą hipotetyczną.
Nawet jeśli winowajca wie, że konsekwencje, jakie poniesie, gdy zostanie przyłapany na kłamstwie, będą gorsze niż w przypadku przy¬znania się do występku, to i tak może odczuwać dużą pokusę skłamania, ponieważ powiedzenie prawdy pociąga za sobą natychmiast jakieś straty, podczas gdy kłamstwo daje szansę uniknięcia wszelkich negatywnych konsekwencji. Perspektywa zaoszczędzenia sobie natychmiastowej kary może być tak atrakcyjna, że pragnienie skorzystania z takiej możliwości sprawia, iż okłamujący zaniża prawdopodobieństwo i koszty przyłapania go na kłamstwie. Świadomość tego, że przyznanie się do winy byłoby lepszym wyjściem z sytuacji, przychodzi zbyt późno. Kłamstwo trwa już tak długo i jest tak rozbudowane, że przyznanie się nie daje nadziei na mniejszą karę.
Czasami występuje pewna niejasność co do względnych kosztów przyznania się w porównaniu z kontynuowaniem ukrywania. Niektóre czyny są tak nikczemne, że przyznanie się do nich nie pociąga za sobą dużego uznania dla sprawcy za ich ujawnienie, a ukrywanie ich niewiele zwiększa karę, która go czeka. Tak jest w wypadku, gdy kłamstwem tuszuje się nadużycie popełnione wobec dziecka, kazirodztwo, morderstwo, zdradę lub terroryzm. Na przebaczenie mogą liczyć niektórzy skruszeni flirciarze, ale nie ci, którzy przyznają się do tak ciężkich przestępstw (chociaż przyznanie się i żal za popełnione winy może złagadzić karę). Sam fakt ukrywania przez takich przestępców popełnionych czynów nie jest obrazą moralności. Dotyczy to nie tylko groźnych i okrutnych kryminalistów. Żydzi ukrywający swą narodowość w kraju okupowanym przez nazistów, szpieg w czasie wojny niewiele zyskują ujawniając prawdę i nic nie tracą podtrzymując swoje kłamstwa. Nawet jeśli nie ma żadnej szansy na złagodzenie kary, kłamca może przyznać się do winy, aby zrzucić z siebie ciężar zachowania kłamstwa w tajemnicy, aby uwolnić się od silnego strachu przed wykryciem lub złagodzić poczucie winy.

Podsumowując, strach przed wykryciem kłamstwa jest największy
gdy:
•   okłamywany ma reputację osoby, którą trudno wprowadzić w błąd;
•   okłamywany staje się podejrzliwy;
•   kłamca ma małe doświadczenie i nie ma sukcesów w okłamywaniu;
•   kłamca jest szczególnie podatny na strach przed przyłapaniem go na kłamstwie;
•   stawki są bardzo wysokie;
•   w grę wchodzi zarówno nagroda, jak i kara lub co najmniej kara;
•   grozi ciężka kara za przyłapanie na kłamaniu lub za to, czego kłamstwo dotyczy, tak że kłamca nie jest skłonny przyznać się do winy;
•   okłamywany nie odnosi żadnych korzyści z kłamstwa.

Jeszcze większe niebezpieczeństwo polega na błędnym uznaniu za kłamcę osoby szczerej, której zdarzy się mówić wymijająco lub unikać odpowiedzi. Są ludzie, którzy zawsze w taki sposób odpowiadają. W ich wypadku nie jest to oznaka kłamania, ale styl ich mówienia. Jakiekolwiek zachowanie, które jest użyteczną wskazówką kłamstwa, u niektórych osób będzie ich typowym zachowaniem. Możliwość dokonania błędnej oceny takich ludzi będę nazywał ryzykiem Brokawa. Wykrywający kłamstwa są narażeni na ryzyko Brokawa, gdy ktoś, kogo podejrzewają, jest dla nich osobą obcą i nie wiedzą, jakie jest jej typowe zachowanie. W rozdziale 6 omówię sposoby zmniejszania ryzyka Brokawa.
W przeprowadzonych dotychczas badaniach nie stwierdzono, że w słowach występują jakieś inne „przecieki” lub wskazówki fałszu. Podejrzewam, że niewiele więcej zostanie ich wykrytych. Zbyt łatwo, jak już była o tym mowa wcześniej, kłamca może ukrywać i fałszować słowa, chociaż błędy są popełniane – nieuwaga, przejęzyczenia, tyrady i mowa pośrednia.

Głos

Głos odnosi się do wszystkiego, co wiąże się z mową, poza samymi słowami. Najczęściej pojawiającą się w głosie wskazówką kłamstwa są pauzy. Pauzy mogą być zbyt długie lub zbyt częste. Niezdecydowanie przy rozpoczynaniu wypowiedzi, szczególnie wtedy, kiedy wahanie pojawia się, gdy ktoś odpowiada na pytanie, może budzić podejrzenie. Wskazówką mogą być również krótsze pauzy w czasie trwania wypowiedzi, jeśli występują dosyć często. Błędy językowe także mogą być wskazówką kłamstwa. Obejmują one: dźwięki, które w ogóle nie są słowami, takie jak „aaa”, „uuu”; powtórzenia takie jak: „ja, ja, ja naprawdę…” i błędne słowa takie jak: „Na-naprawdę podobało mi się to”.
Występujące w głosie wskazówki kłamstwa — błędy językowe i pauzy — mogą pojawić się z dwóch powiązanych ze sobą powodów. Być może kłamca nie przygotował zawczasu swojej wypowiedzi. Jeśli nie spodziewał się, że będzie musiał kłamać, lub był przygotowany do kłamania, ale nie przewidział określonego pytania, to może wystąpić niezdecydowanie lub błędy językowe. Ale te wskazówki kłamstwa mogą się również pojawić, gdy wypowiedź jest dobrze opracowana. Silny strach przed wykryciem kłamstwa może spowodować, że przygotowany kłamca popełni błąd lub zapomni, co miał powiedzieć. Obawa przed wykryciem może także nasilić błędy popełniane przez słabo przygotowanego kłamcę. Zdając sobie sprawę, jak źle wypada, może odczuwać większy strach przed przyłapaniem, co tylko nasili występowanie pauz i błędów językowych.
Kłamstwo można także ujawnić brzmieniem głosu. Chociaż większość ludzi wierzy, że brzmienie głosu informuje nas o tym, jakiej emocji doświadcza dana osoba, jednak badacze zajmujący się tym problemem nie są jeszcze tego pewni. Odkryli oni wiele sposobów odróżniania głosów przyjemnych od nieprzyjemnych, ale jak na razie nie wiedzą, czy brzmienie głosu jest inne dla każdej nieprzyjemnej emocji: złości, strachu, rozpaczy, wstrętu czy pogardy. Przypuszczam, że takie różnice z czasem zostaną zidentyfikowane. Przejdę teraz do przedstawienia tego, co wiadomo na ten temat i co wydaje się obiecujące.
Najlepiej udokumentowaną wokalną oznaką emocji jest ton głosu. U około 70 procent zbadanych osób głos podnosi się, gdy są podenerwowani. Prawdopodobnie zjawisko to występuje najsilniej, kiedy zdenerwowanie wyraża się takimi emocjami, jak złość lub strach. Niektóre wyniki badań wskazują, że wysokość tonu spada w wypadku smutku lub zmartwienia, ale nie jest to takie pewne. Badacze nie wiedzą jeszcze, czy wysokość tonu zmienia się w stanach podniecenia, rozpaczy, pogardy lub wstrętu. Inne oznaki emocji, nie tak dobrze zbadane, ale obiecujące, to głośniejsza i szybsza mowa w wypadku złości i strachu i bardziej cicha i spowolniona mowa w smutku. Być może dowiemy się czegoś nowego mierząc inne aspekty jakości głosu: jego barwę, spektrum energetyczne w różnych zakresach częstotliwości czy zmiany powiązane z oddychaniem.
Zmiany w głosie powodowane emocjami nie są łatwe do ukrycia. Jeśli kłamstwo dotyczy głównie emocji przeżywanych w samym momencie kłamania, to jest bardzo prawdopodobne, że pojawi się przeciek. Jeśli celem kłamania było ukrycie strachu lub złości, to głos powinien być intensywniejszy i mieć wyższe brzmienie, a tempo mówienia może być szybsze. Dokładnie odwrotne zmiany w głosie mogą być przeciekiem smutku, który kłamca stara się ukryć.

Brzmienie głosu może także zdradzać kłamstwa, których celem nie było ukrywanie emocji. Strach przed wykryciem będzie powodował charakterystyczne dla tej emocji brzmienie głosu. Poczucie winy z powodu okłamania powinno wywoływać takie same zmiany brzmienia głosu jak smutek, ale to jest tylko przypuszczenie. Nie wiadomo, czy można w głosie wyizolować i mierzyć radość oszukiwania. Przypuszczam, że każdy rodzaj podniecenia objawia się specyficznymi zmianami w głosie, ale to dopiero trzeba zbadać.
Nasz eksperyment z pielęgniarkami był jednym z pierwszych, który miał udokumentować zmianę wysokości głosu w momencie okłamywania. Stwierdziliśmy, że w czasie kłamania podniósł się ton głosu. Sądzimy, że zmiana ta pojawiła się, ponieważ pielęgniarki odczuwały strach. Były dwa powody, dla których przeżywały ten rodzaj emocji. Zrobiliśmy wszystko, co możliwe, aby stawka w eksperymencie była wysoka, tak żeby odczuwały silny strach przed wykryciem ich kłamstwa. Po drugie, ogląda¬nie krwawych scen operacji chirurgicznej wzbudzało u niektórych pielęgniarek silny strach. Być może nie uzyskalibyśmy takich wyników, gdyby wpływ któregoś z tych dwóch czynników został zmniejszony. Załóżmy, że badalibyśmy osoby, dla których sprawa przyszłej kariery zawodowej nie byłaby ważna, byłby to dla nich tylko udział w eksperymencie. Przy małej stawce strach mógłby nie być na tyle silny, aby spowodować zmiany wysokości głosu. Albo wyobraźmy sobie, że pielęgniarki oglądałyby film o umieraniu dziecka, który prawdopodobnie wzbudziłby u nich raczej smutek niż strach. Chociaż ich lęk przed przyłapaniem na kłamstwie powodowałby podniesienie wysokości ich głosu, to jednak ta reakcja mogłaby być zniesiona przez uczucie smutku, który obniża wysokość głosu.
Podniesiony ton głosu nie jest oznaką kłamstwa. Jest to oznaka strachu lub złości i być może podniecenia. W naszym eksperymencie oznaki tych emocji kwestionowały stwierdzenia pielęgniarek, że są zadowolone oglądając film o kwiatach. Ryzykowne jest interpretowanie jakichkolwiek wokalnych oznak emocji jako wskazówek kłamstwa. Ktoś, kto mówi prawdę i obawia się, że druga osoba mu nie uwierzy, może mieć tak samo podniesiony ton głosu jak kłamca, który odczuwa strach przed przyłapaniem. Problemem wykrywających kłamstwa jest to, że nie tylko kłamcy, ale także niewinne osoby odczuwają czasami napięcie emocjonalne. W swoich rozważaniach o tym, jak to utrudnia interpretację innych potencjalnych wskazówek kłamstwa, będę nazywał to błędem Otella. W rozdziale 6 omówię ten błąd szczegółowo, wyjaśniając, jak wykrywający może uchronić się przed nim. Interpretacja zmian w głosie, które mogą zdradzać kłamstwo, jest również podatna na ryzyko Brokawa (różnice indywidualne w zachowaniu emocjonalnym), o czym wspomniałem wcześniej w od¬niesieniu do pauz i błędów językowych.
Tak jak wokalna oznaka emocji, ton głosu, nie zawsze świadczy o kłamstwie, podobnie jej brak niekoniecznie dowodzi szczerości. Wiarygodność zeznania złożonego przez Johna Deana w czasie przesłuchań prowadzonych w Senacie i transmitowanych przez telewizję na cały kraj zależała w pewnym stopniu od tego, jak został zinterpretowany brak emocji w jego jednostajnym głosie. Dean, doradca prezydenta Nixona, zeznawał dwanaście miesięcy po dokonaniu włamania do zarządu Narodowego Komitetu Demokratów w Watergate. Miesiąc wcześniej Nixon w końcu przyznał, że jego ludzie próbowali zatuszować fakt włamania w Watergate, ale stwierdził, że nic o tym nie wiedział.

Ciało

Ponad dwadzieścia pięć lat temu pewien eksperyment pozwolił mi zaobserwować, jak ruchy ciała ujawniają informację o przeżywanej emocji. Nie było wtedy naukowych dowodów na to, że ruchy ciała są dokładnym  odzwierciedleniem emocji lub osobowości. Kilku psychoterapeutów tak uważało, ale ich twierdzenia zostały odrzucone i uznane przez behawiorys- tów, którzy zdominowali w tamtych czasach psychologię akademicką, za pozbawioną doniosłości danych empirycznych anegdotę. W wielu bada¬niach, przeprowadzonych w okresie między 1914 i 1954 rokiem, nie udało się znaleźć empirycznych dowodów na to, że zachowanie niewerbalne przekazuje dokładną informację o emocji lub osobowości. Psychologowie akademiccy szczycili się tym, że wyniki naukowych eksperymentów obaliły mit, w który wierzą laicy, że emocję lub osobowość można odczytać z twarzy lub ciała. Niewielu przedstawicieli nauk społecznych i psycho¬terapeutów nadal pisało o ruchach ciała. Byli traktowani tak samo jak ci, którzy interesowali się spostrzeganiem pozazmysłowym i grafologią. Uważano ich za naiwnych, łatwowiernych lub za szarlatanów.
Nie mogłem zgodzić się, że jest to mit. Obserwując ruchy ciała w czasie kolejnych sesji terapii grupowej byłem przekonany, że mógłbym powiedzieć, kto jest zaniepokojony i z jakiego powodu. Będąc pełen optymizmu w pierwszym roku po ukończonych studiach, postanowiłem zrobić krok w kierunku zmiany zapatrywań psychologów akademickich na temat zachowań niewerbalnych. Obmyśliłem eksperyment, aby udowodnić, że ruchy ciała zmieniają się, gdy ktoś jest pod wpływem stresu. Źródłem stresu był mój profesor, który zgodził się zadawać pytania moim kolegom odnośnie do spraw, co do których wiedziałem, że są dla nas drażliwym tematem. W czasie gdy ukryta kamera filmowała ich zachowanie, profesor zadawał pytania tym obiecującym psychologom, co zamierzają robić po ukończeniu swojego szkolenia. Ci, którzy planowali prowadzenie badań, byli krytykowani za chęć schowania się w laboratorium i uchylanie się od odpowiedzialności za pomaganie ludziom cierpiącym z powodu chorób psychicznych. Natomiast tych, którzy chcieli pomagać innym, prowadząc dla nich psychoterapię, atakowano za to, że myślą tylko o pieniądzach i nie poczuwają się do obowiązku prowadzenia badań, niezbędnych do wprowa¬dzenia nowych metod leczenia. Pytano ich także, czy odbyli psychoterapię. Jeśli ktoś odpowiedział twierdząco, to stawiano mu zarzut, że nie będzie mógł pomagać innym, skoro sam ma problemy. W wypadku odpowiedzi negatywnej, stawiane było pytanie, jak ktoś wyobraża sobie pomoc innym, jeśli wcześniej nie poznał samego siebie. Nie było dobrych odpowiedzi. Aby sprawę utrudnić jeszcze bardziej, poprosiłem profesora, żeby przery¬wał moim kolegom, nigdy nie pozwalając im dokończyć swojej odpowiedzi na jedno z jego pytań.

Uczestnicy tego kiepskiego eksperymentu zgłosili się dobrowolnie, aby pomóc swojemu koledze. Wiedzieli, że jest to wywiad prowadzony w celach badawczych i że może to być dla nich stresujące, ale informacja ta nie złagodziła ich trudnej sytuacji. Poza eksperymentem, profesor, który zachowywał się teraz z taką przesadą, miał nad nimi ogromną władzę. Jego oceny miały kluczowe znaczenie dla ich końcowego wyniku szkolenia, a entuzjazm zawarty w jego rekomendacjach decydował o tym, jaką pracę mogli uzyskać. Przez kilka minut plątali się w swoich odpowiedziach. Nie mogąc wyjść z pokoju i nie potrafiąc się bronić, byli owładnięci złością wynikającą z frustracji. Doszło do tego, że tylko milczeli lub postękiwali. Poinstruowałem profesora, aby przed upływem pięciu minut przestał ich gnębić i wyjaśnił im faktyczny cel eksperymentu oraz pochwalił ich za to, że tak dzielnie znosili tę stresującą sytuację.
Przez tzw. lustro weneckie* obserwowałem ruchy ciała, jednocześnie rejestrując je kamerą. Nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem już w pierwszej rozmowie. Po trzeciej krytycznej uwadze studentka pokazywała profesorowi palec! Trzymała swoją rękę w takiej pozycji przez około jedną minutę. Do tej pory nic nie wskazywało, że odczuwa złość, a profesor zachowywał się tak, jak gdyby nie widział tego palca. Wpadłem do pokoju zaraz po zakończeniu rozmowy. Oboje twierdzili, że wymyśliłem to sobie. Studentka przyznała, że była zła, ale zaprzeczyła, że okazywała to w jakikolwiek sposób. Profesor również stwierdził, że musiałem to sobie wyobrazić, ponieważ on nie przeoczyłby tak obscenicznego gestu. Dopiero kiedy film został wywołany, mogłem udowodnić swoje odkrycie. Ten wykonany przez pomyłkę gest, jej palec, nie wyrażał nieświadomej emocji. Ona zdawała sobie sprawę ze swojej złości, ale ekspresja tego uczucia nie była świadoma. Nie wiedziała, że pokazywała profesorowi palec, który był „przeciekiem” emocji, którą starała się ukryć.
Piętnaście lat później zobaczyłem ten sam rodzaj przecieku niewerbal-nego, inny wykonany przez pomyłkę gest, w eksperymencie, w którym pielęgniarki próbowały ukryć swoje reakcje na film ukazujący krwawe sceny operacji chirurgicznej. Tym razem nie był to gest palca, który wymknął się wbrew woli, ale wzruszenie ramionami. Jedna studentka po drugiej mimowolnie zdradzała swoje kłamstwo nieznacznym wzruszeniem ramion, gdy osoba prowadząca wywiad zadawała pytanie: „Czy chciałabyś zobaczyć więcej?” lub „Czy pokazałabyś ten film małemu dziecku?”

Wzruszenie ramionami i pokazanie palca to dwa przykłady działań, które nazywane są emblematami, aby odróżnić je od wszystkich innych wykonywanych przez ludzi gestów. Emblematy mają bardzo precyzyjne znaczenie, znane każdemu w danym kręgu kulturowym. Każdy wie, że gest palca oznacza: „Odpieprz się” lub „Mam cię gdzieś”, a wzruszenie ramionami: „Nie wiem”, „Jestem bezradny” lub „O co chodzi?” Większość innych gestów nie ma tak precyzyjnych definicji i ich znaczenie jest bardzo mgliste. Bez słów większość gestów niewiele znaczy. Z emblematami jest inaczej — mogą być wykonane zamiast słów lub gdy słowa nie mogą być użyte. Obecnie w USA powszechnie stosuje się około 60 emblematów. (Istnieją różne słowniki emblematów dla poszczególnych krajów, a nawet regionów tego samego kraju). Przykładami innych, dobrze znanych emblematów są: pionowe kiwanie głową — „tak”, poziome kiwanie głową — „nie”, skinienie ręką lub głową — „chodź tutaj”,

wymachiwanie ręką — „żegnaj”(„witaj”), pocieranie palca o palec — „wstydź się”, przyłożenie ręki do ucha — „mów głośniej”, kciuk autostopowicza itp.18.
Emblematy prawie zawsze wykonywane są świadomie. Osoba, która posługuje się emblematem, wie, co robi, chce nadać komunikat. Ale są od tego wyjątki. Tak jak występują przejęzyczenia, tak samo pojawiają się błędy w ruchach ciała — emblematy, z których przecieka informacja, jaką dana osoba chce ukryć. Są dwa sposoby, aby stwierdzić, że emblemat nie jest świadomie nadanym komunikatem, ale „wymknął się”, ujawniając ukrywaną informację. Po pierwsze, musimy spostrzec, że został wykonany nie cały emblemat, ale tylko jego fragment. Gest bezradności można zaprezentować podniesieniem obu ramion lub przekręceniem dłoni, rucha¬mi mięśni twarzy — podniesieniem brwi i opuszczeniem powiek oraz ułożeniem ust w kształcie podkowy — lub łącznie wszystkimi tymi działaniami, a czasami pochyleniem głowy na bok. Jeśli emblemat jest przeciekiem, to pokazany zostanie tylko jeden element, i to nawet nie w całości. Podniesione może być tylko jedno ramię, i to niezbyt wysoko; lub tylko dolna warga może być wypchnięta do góry; albo dłonie mogą być tylko nieznacznie przekręcone. Emblemat „odpieprz się” wymaga nie tylko określonego ułożenia pięciu palców, ale również wysunięcia ręki do przodu i do góry oraz, często, powtórzenia tego ruchu. Gdy emblemat ten nie był świadomie wykonanym gestem, ale przeciekiem, który ujawnił tłumioną złość studentki, to nie było tam żadnego ruchu, tylko określone ułożenie pięciu palców.
Po drugie, na to, że emblemat jest pomyłką, a nie działaniem świadomym, wskazuje to, iż wykonany został poza miejscem jego zwykłej prezentacji. Większość emblematów jest realizowana w bardzo widocznym obszarze między talią a szyją i nie można ich nie zauważyć. Przeciek emblematu nigdy nie pojawia się tam, gdzie zwykle wykonywany jest emblemat. Gdy studentka w czasie stresującej rozmowy pokazała profesorowi palec, to nie przesuwał się on w przestrzeni, ale spoczywał na jej kolanie. W eksperymencie z pielęgniarkami przeciekiem, który ujawnił ich uczucia bezradności i niezdolność do ukrycia swoich emocji, były nieznaczne rotacje rąk, gdy spoczywały one na kolanach. Gdyby emblemat nie ulegał fragmentacji i nie był wykonywany poza zwykłym miejscem jego prezentacji, to kłamca mógłby bardzo łatwo uświadomić sobie, co się dzieje i zablokować emblemat. Oczywiście cechy, które pozwalają zidentyfikować przeciek emblematu — fragmentacja i inne niż zwykle miejsce wykonania — są jednocześnie trudne do spostrzeżenia przez innych. Kłamca może ujawniać przecieki emblematów wiele razy i najczęściej ani on, ani jego ofiara nie zauważą ich.
Nie ma żadnej gwarancji, że każdy kłamca będzie zdradzał jakiś wykonany przez pomyłkę emblemat. Nie ma takich niezawodnych oznak kłamstwa. Przeprowadzono zbyt mało badań, aby ocenić, jak często emblematy wymykają się kłamcom. Zmagając się ze złośliwym profesorem, dwóch z pięciu studentów i nieco więcej niż połowa kłamiących pielęgniarek ujawniło przeciek emblematu. Nie wiem, dlaczego u nie¬których ludzi występuje ta forma przecieku, a u innych nie*.
Chociaż nie u każdego kłamcy występuje emblemat pomyłkowy, jednak jeśli się już pojawi, to jest całkowicie wiarygodny. Można mieć zaufanie do takiego przecieku jako rzetelnej oznaki komunikatu, którego dana osoba nie chce ujawnić. Jego interpretacja jest mniej narażona na ryzyko Brokawa i błąd Otella niż większość innych oznak kłamstwa. Pewni ludzie zawsze mówią wymijająco, ale mało jest takich osób, które regularnie ujawniają pomyłkowo wykonane emblematy. Błędy językowe mogą oznaczać stres różnego rodzaju, niekoniecznie ten, który związany jest z kłamaniem. Ponieważ emblemat jest bardzo precyzyjnym komunikatem, w dużym stopniu podobnym do słów, dlatego przecieki emblematów zwykle nie są tak wieloznaczne. Jeśli komuś wymyka się informacja „Odpieprz się” lub „Jestem wściekły”, lub „Nie o to mi chodzi” — z których każda może być przekazana jako emblemat — to nie powinno być wielkiego problemu z interpretacją jej znaczenia.
To, jaki emblemat wymknie się w czasie kłamania, jaki komunikat przecieknie, będzie zależało od tego, co jest ukrywane. Studenci w eksperymencie ze złośliwym profesorem tłumili złość i oburzenie, dlatego emblematy pomyłkowe pojawiły się w postaci palca i pięści. W eksperymencie z filmem o operacji chirurgicznej pielęgniarki nie odczuwały złości, ale wiele z nich zdawało sobie sprawę z niezbyt dokładnego ukrywania swoich emocji. Tutaj emblematem pomyłkowym był gest bezradności. Nikt z osób dorosłych nie musi uczyć się ze słownika emblematów. Każdy zna emblematy wykonywane przez inne osoby należące do tej samej kultury. Wiele osób natomiast musi się nauczyć, że emblematy mogą pojawiać się jako pomyłki. Jeśli wykrywający kłamstwa nie będą uwzględniać takiej możliwości, to nie zidentyfikują emblematów pomyłkowych, które ujdą ich uwagi, ponieważ ulegają fragmentacji i pojawiają się nie tam, gdzie zwykle.

Zobacz na:
Mowa ciała

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s