Waldemar Głodek – widziane z Kalifornii: Czy pomoże Międzymorze?

Waldemar Głodek – widziane z Kalifornii: Czy pomoże Międzymorze? Kilka myśli do tematu: Kto się boi Międzymorza?

Spotkanie prezydentów Andrzeja Dudy i Baraka Obamy w czasie nuklearnego szczytu w Waszyngtonie. Fot. za www.prezydent.pl

8 kwietnia na Linkedin pan Waldemar Stanisław Biniecki umieścił artkuł pt. Kto się boi Miedzymorza? opublikowany 2 kwietnia br. na portalu Dziennik Berliński a także później na stronach Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, Wirtualnej Polonii i na naszym Polish Club Online.

Artykuł napisany, jak podano w podpisie, przez założycieli Fundacji Pax Polonica: Waldemara Bienieckiego z Kansas, Edwarda Wojciecha Jeśmina z Kalifornii i Maryli Wisinger z Ohio, w czasie kiedy prezydent RP Andrzej Duda przebywał w Stanach Zjednoczonych z nadzieją, że zaprezentuje stanowisko Polski wobec obecnej sytuacji geopolitycznej.

Autorzy napisali to tak:

Mamy nadzieję, że polski Prezydent zaprezentuje jasne stanowisko skorelowane z kreowaną przy współpracy partnerów regionalnych nową wizją polityki regionalnej znanej wszystkim jako „Międzymorze” (Intermarium).

Przeglądając relacje z wizyty nie znalazłem zainteresowania tym tematem ani ze strony prezydenta Dudy ani też ze strony prezydenta Obamy. Również sprawozdanie na prezydenckim portalu PREZYDENT.PL nie porusza tego tematu; za to dla odmiany można  odnieść wrażenie o tłumaczeniu się prezydenta Dudy z zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz przygotowaniach do lipcowego szczytu NATO w Warszawie.

– Prezydent Andrzej Duda poinformował prezydenta Obamę o najnowszych działaniach podjętych w Polsce, o spotkaniu partii politycznych – które prezydent wita z zadowoleniem – o tym, że jest zatem szansa na polityczny kompromis w kwestii ustawy o TK – powiedział minister Szczerski. Jak mówił, Andrzej Duda poinformował też Obamę, że jako prezydent podejmie w najbliższym czasie prace „dotyczące uregulowania spraw wymiaru sprawiedliwości, Trybunału Konstytucyjnego w polskiej konstytucji”.

Jak mówił Krzysztof Szczerski, „prezydent Obama podziękował Polsce za jej dokonania w zakresie przeciwdziałania rozprzestrzenianiu broni nuklearnej oraz za to, że Polska jest jednym z kilkunastu krajów, które zostaną wyróżnione za dokonanie największego postępu w tym względzie” – czytamy na Prezydent.pl.

Później, w czasie kolacji w Departamencie Stanu:

…rozmawiał podczas niej m.in. z sekretarzem stanu USA Johnem Kerry’ym oraz asystentem szefa amerykańskiej dyplomacji ds. Europy Victorią Nuland, przede wszystkim o kwestii NATO, w tym ostatniej decyzji Stanów Zjednoczonych dotyczącej rozmieszczenia wojsk w Europie Środkowo-Wschodniej, a także o sytuacji na Ukrainie. (PAP)

Czy to, że nie rozmawiali o międzymorzu jest wynikiem obawy Prezydenta RP? Można tak zrozumieć tytuł artykułu? Przypomnijmy, że węgierski lider Victor Orban bardzo liczy na Polskę, liczy na wspólną obronę przed licznymi upokarzającymi mniejsze kraje nakazami narzucanymi przez Unię Europejską. Czy idąc śladem artykułu o międzymorzu Orban sięga tak daleko i zechce węgierskich żołnierzy skierować do walki przeciwko Rosji? Czy zechce z nami bronić na Ukrainie interesów żydowsko-amerykańskich korporacji? Zapowiedzi i obietnice nadwiślańskich władz zostały wyartykułowane, poczekajmy teraz na ustalenia natowskiego szczytu.

Jest rzeczą bezsporną, że ocena sytuacji i zachodzących przesileń na kontynencie europejskim uważnie jest obserwowana w Stanach Zjednoczonych. Inaczej ją widzi administracja USA, w tym także inaczej wojskowa a inaczej cywilna. Jeszcze inny obraz ma przed sobą amerykański biznes. Zależy to od zamiarów i zakresu działania. Nie można w takich analizach pomijać aspiracji Izraela. Wszak do Mossadu zwrócili się o pomoc wywiadowczą Amerykanie w czasie powstawania Solidarności i robinia pierestrojki nad Wisłą. Ostatnimi laty jednak coś w tej współpracy odnośnie Polski nie zagrało należycie, szczególnie w kwestii rozwiązywania rebusu tragedii smoleńskiej.

Sprawa budowy międzymorza nie jest rzeczą nową. W Kalifornii Polonia do rozważania tego tematu podchodziła wielokrotnie. Tak więc można powiedzieć, że sprawa wraca na wokandę.

Odnotujmy, że autorzy przywołanego międzymorskiego rozwiązania problemów postkomunistycznej Europy zarejestrowali PAX POLONICA FOUNDATION w stanie Kalifornia 3 marca 2016. Sami zaś założyciele są z różnych stanów USA. Witamy na scenie politycznej Polonii Amerykańskiej!

Wracając do tematu artykułu, na portalu Linkendin, na profilu pana Binieckiego, jednego z autorów artykułu Kto się boi Miedzymorza? internauta, pan Bogusław Zbijewski wpisał:

Zainteresował mnie tytuł Pańskiego wpisu.
Lecz po przeczytaniu tekstu czuję niesmak: tytułowe pytanie pozostaje bez odpowiedzi, a treść, to – bez urazy – doktrynerstwo i wybiórczość widzenia.
Trafnie zauważa Pan, że »Niemcy – unikając jednoznacznych sformułowań – z żelazną konsekwencją realizują plan „Mitteleuropa”«. Dostrzega Pan również odmienność interesów w śród członków NATO. Skąd zatem bierze się niedowidzenie, gdy pisze Pan:»Intermarium jest dla krajów Europy Wschodniej i Centralnej, w tym także Polski, geopolityczną koniecznością, a także przejawem zdrowego rozsądku w polityce i dbałości o własny interes narodowy.«Tu nagle znikają różnice między elementami składowymi „Międzymorza”, wszyscy mają jednakowe interesy. Z czego wynika to niedowidzenie? Znikają gdzieś mordy dokonane w Ponarach, Pawłokomie… Przecież „Międzymorze” nie jest koncepcją nową. Te dążenia już były i wiemy jakie przyniosły owoce… Masowe zbrodnie na Polakach dokonane przez Litwinów i Ukraińców pod niemieckim protektoratem. Czy mamy się doczekać kolejnego „Wołynia”?
W czyim interesie podejmuje się Pan łudzenia Polaków, że powinni iść ręka w rękę z mordercami swoich ojców? Deptanie grobów pomordowanych przodków ma być nowym polskim interesem narodowym? Czy rzeczywiście»jedynym gwarantem bezpieczeństwa Polski tak naprawdę są Stany Zjednoczone«? Czy nie widział Pan jak wyglądała realizacja interesów Stanów Zjednoczonych w Libii, Egipcie, Syrii…?
Pana zdaniem obecnie »w przypadku Polski gwarancje bezpieczeństwa są podobne do tych z 1939 roku i żadne górnolotne pustosłowie polityków tego nie ukryje«. Bardzo wybiórczo sięga Pan do historii. Czy Stany Zjednoczone, wraz ze swymi sojusznikami, nie sprzedały Polski w Jałcie? Czy nie pokrywały tego „górnolotnym pustosłowiem”? A po tej sprzedaży nie pracowały nad tym by Polskę zmusić do podporządkowania się Sowieckiej dominacji? [Glaukopis, nr 30, Jak zmusić Polaków do „porozumienia” z Sowietami? Raport Office of Strategic Services (1944), oprac. Paweł Styrna].
My, Polacy, musimy pamiętać, że nasze interesy nie są tożsame z interesami Stanów Zjednoczonych. Naszym interesem jest zapewnienie bezpieczeństwa własnej ojczyzny, a interesem Stanów Zjednoczonych jest utrzymanie hegemonii w świecie. Te interesy mogą być zbieżne, tylko w określonych punktach. Dlatego musimy te punkty ustalić i w ich realizacji starać się współpracować. Nie jest naszą rolą realizacja obcych interesów.
Czemu ma służyć wzniecanie histerii? Pisze Pan, że »Rosja potrzebuje zaledwie 3 dni na zajęcie  krajów bałtyckich i Polski«. Dezinformacja i wzniecanie strachu nie jest realizacją polskich interesów lecz działaniem, które ma zrobić z Polaków „dżihadystów” realizujących cudze interesy. Takie działanie nazywa się manipulacją. Chińska rakieta potrzebuje mniej niż godzinę, by jej atomowa głowica rozbłysła nad Warszawą, a jednak nikt nie sieje paniki, że trzeba natychmiast kopać schrony przeciwatomowe by uchronić się przed chińskimi rakietami. Stany Zjednoczone walcząc o hegemonię w świecie, potrzebują osłabienia swojego rywala – Rosji, więc szukają frajerów, którzy by tą Rosję prowokowali i kąsali. To, że frajerzy dostaną przy tym po łbie, nic dla Amerykanów nie znaczy. Poklepią frajerów po ramieniu deklamując przy tym „górnolotne pustosłowie”, żeby trochę mniej bolało.
Czy o to chodzi? – tyle pan Bogusław Zbijewski.

Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć fragment artykułu Pawła Styrny z kwartalnika Glaukopis, nr 30 pt. Jak zmusić Polaków do „porozumienia” z Sowietami. Raport Office of Strategic Services (1944) na które to opracowanie powołuje się pan Bogusław Zbijewski w swojej polemice z autorami „Kto się boi Międzymorza?”.
Dokument ten (memorandum) podaje ważne informacje, jak pisze pan Styrna:

…Podczas konferencji w Teheranie (28 XI—1 XII 1943) Roosevelt
i Churchill przekazali Polskę, wschodnie Niemcy i Europę Środkowo-Wschodnią Stalinowi. Na południu jedynie Grecja miała znaleźć się w brytyjskiej strefie wpływów. Ustalono również oddanie ZSRS Kresów Wschodnich RP i wytyczenie granicy polsko-sowieckiej wzdłuż tzw. linii Curzona. W trakcie pisania memorandum fakty te utajniono przed Polakami na życzenie Roosevelta, który ubiegał się o reelekcję w listopadzie 1944 r., i którego po prostu „nie obchodziło, czy kraje graniczące z Rosją zostaną skomunizowane”…. 

Odnośnie ustalania wpływów między Moskwą i Alintami Churchil, wykorzystując zaagażowanie Amerykanów w wybory prezydenckie, zdecydował się w rozmowie ze Stalinem przy udziale ambasadora US Harrimana:

…W ramach tzw. układu o procentach (ang. percentages agreement) brytyjski premier zanotował na kartce papieru procenty wpływów w krajach Europy Srodkowo-Wschodniej: w Rumunii oferował Sowietom 90 proc. dominacji; w Bułgarii — 75 proc. Węgrami i Jugosławią Anglicy i Sowieci mieli podzielić się pół na pół (czyli po 50 proc.). W Grecji Wielka Brytania miała otrzymać 90 proc. Tę „ofertę” Churchill podsunął następnie Stalinowi, który zakomunikował swoją zgodę na ten rozbiór połowy Europy, stawiając w górnym prawym rogu „ptaszka”. Konferencja w Jałcie w lutym 1945 r. była już tylko przysłowiowym postawieniem kropki nad „i”. Nie znaczy to jednak, że Amerykanie i Brytyjczycy mieli całkowicie związane ręce, bowiem np. w przypadku Iranu wystarczyło surowe żądanie Harry’ego Trumana — następcy Roosevelta — aby Sowieci wycofali swe wojska z północnej części tego kraju. Wobec sowieckiej okupacji Polski tej determinacji jednak zabrakło. (podkreślenie wg.pco).

O ustaleniach teherańskich zachodnich sojuszników nie został powiadomiony premier Stanisław Mikołajczyk:

…Usiłował więc walczyć o zachowanie wschodniej granicy Polski z 1939 r., mimo ciągłych nacisków ze strony Brytyjczyków, próbujących przekonać Polaków, aby byli bardziej „realistyczni”.
…Jego próby uratowania choćby Lwowa zostały chłodno i lakonicznie odrzucone przez Mołotowa. Zdruzgotany Mikołajczyk podał się do dymisji…
…Zaraz po zakończeniu wojny w Europie Alianci zachodni wycofali swe uznanie dla legalnego rządu polskiego, uznając jedynie marionetkowy, prosowiecki TRJN…

Było to w czasie kiedy Niemcy przegrywali na wszystkich frontach. Militarna potęga III Rzeszy zbliżała się do niechlubnego końca. Przypomnijmy, że Wojsko Polskie było obecne bez mała na wszystkich ważniejszych odcinkach frontu zachodniego. A na wschodzie:

… Sowieci, przekroczywszy granicę Polski zimą 1944 r., parli w stronę Bugu. We współdziałaniu z oddzia­łami AK zdobyli Wilno, a następnie aresztowali jej żołnierzy. (podkreślenie wg.pco) Im więcej ziem Rzeczpospolitej okupowała Armia Czerwona, tym bardziej decydujące było zdanie ZSRS odnośnie do rozwiązań w sprawach Polski.
W związku z powyższym zrozumiała wydaje się logika autora (autorów)
raportu OSS — im szybciej Waszyngton i Londyn zawrą układ z Moskwą, oczywiście nad głowami Polaków, tym lepiej. Nawet jeżeli trzeba będzie Polaków to takiego „porozumienia” zmusić, nad czym zresztą nie ubolewano….
….Nasuwa się więc pytanie, czy autorzy poniższego memorandum to tylko słabo wykwalifikowani analitycy o poglądach lewicowych, którzy powielali frazesy bolszewickiej propagandy, czy też poputczicy (ang.fellow travelers) lub wręcz komuniści?
Nie można także wykluczyć, że mamy do czynienia z cynikami, którzy uznali, że sprawa Polski nie ma większego znaczenia dla Stanów Zjednoczonych. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć te kwestie, bowiem dokument nie został podpisany.
Niemniej jednak komunistycznych afiliacji jego autorów nie można całkowicie wykluczyć. Jak dowiodła sprawa Venony, sowiecka agentura spenetrowała podczas II wojny światowej nawet najwyższe szczeble administracji demokraty Franklina D. Roosevelta. Wśród pracowników OSS byli zarówno sympatycy ZSRS, jak i zdeklarowani komuniści; antykomunista „Wild Bill” Donovan wyznawał bowiem starą zasadę: „Trzymaj swych przyjaciół blisko siebie, a swych wrogów jeszcze bliżej” (ang. Keep your friends close, and your enemies even closer). I chociaż autorzy memorandum powołują się na interesy USA, Aliantów, a nawet Polski, treść dokumentu i proponowane rozwiązania pozostają zbieżne z interesami ZSRS.

Praca pana Pawła Styrny jest wielce pouczająca, pozwala zrozumieć na ile warte są sojusze polityczne słabszego z silniejszym. Polecam tym co nadal mają wątpliwość, że w negocjacjach liczy się tylko siła i kapitał. Działania polityków są bezwzględne. Dlatego ostrożnie należy traktować politykujących z wielkimi oczekiwaniami od wszelkich politycznych zobowiązań. Dla przypomnienia:  Glaukopis, nr 30, Jak zmusić Polaków do „porozumienia” z Sowietami? Raport Office of Strategic Services (1944), oprac. Paweł Styrna.

 

  •  Na zdjęciu: Uścisk dłoni prezydentów Andrzeja Dudy i Baraka Obamy w czasie Szczytu Bezpieczeństwa Nuklearnego w Waszyngtonie. Fot. PAP/Abaca za www.prezydent.pl.

 

Opr. Waldemar Glodek,
Modesto, CA

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2  , 2016.04.13
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s