O wyższości przekazu emocjonalnego nad przekazem racjonalnym

O wyższości przekazu emocjonalnego nad przekazem racjonalnym

Wszyscy chcemy uchodzić za osoby racjonalne. Prawda o nas jest jednak taka, że nawet najbardziej racjonalne osobniki w głównej mierze kierują się powodami natury emocjonalnej. Co więcej. Zauważyłem pewną prawidłowość, szczególnie widoczną właśnie w internecie. Ilekroć widzę osobę o pseudonimie „Racjonalista” z góry wiem, że jego wypowiedź będzie wybitnie emocjonalna i prawie zawsze tak jest. Właśnie w ten sposób chcą się widzieć lemingi karmione emocjami najgorszego gatunku.

Wśród sprzedawców ubezpieczeń, samochodów, akwizytorów i innych handlowców doskonale znana jest reguła, która głosi: „Ludzie nie kupują dlatego, że coś jest dobre, ale dla tego, że chcą to kupić”. Wszelkiej maści spin doktorzy dobrze wiedzą – możesz mieć w garści wszystkie argumenty dowodzące niezbicie, że to co oferujesz jest najlepsze i najkorzystniejsze dla klienta, a sprzedaży i tak dokona ten, który wywoła pragnienie posiadania. W dodatku klient będzie zadowolony z transakcji, mimo że jest mniej korzystna niż w innych ofertach.

Nie byłoby rozsądne lekceważyć przekaz racjonalny. Jest on nierzadko konieczny i nieuwzględnianie go, to sabotaż własnych celów. Jednak eksperci wpływu wiedzą, że ostatecznie emocje wezmą górę nad rozumem. W tym miejscu można by zakończyć rozważania propozycją, aby każdy wejrzał uczciwie i głęboko we własne serce, a zobaczy prawdę. Jak jednak pokazuje smuta obecna rzeczywistość, nie dla każdego jest dostępna ta umiejętność.

Padło nie dawno na forum pytanie, a raczej stwierdzenie: Lemingi codziennie w telewizji słyszą o podwyżkach i innych rzeczach, które powinny ich zdenerwować i nic…
Właśnie dla tego, że jest to celowo przekazywane tak aby nie wzbudzało emocji. Trafia dopiero wtedy gdy leming ma poważne kłopoty finansowe. Natychmiast wiąże się to z takimi przykrymi doznaniami jak: kłótnie w domu, przerażająca perspektywa utraty pracy, rezygnacja z jakichś przyjemności, konieczność podjęcia dodatkowego wysiłku… Póki jednak te wizje nie dotykają leminga bezpośrednio, wszystkie dane na ten temat będzie „puszczał mimo uszu”, bo to boli… kogoś innego.

Aby lepiej sobie to uświadomić, spójrzmy na reklamę samochodu. Czy ktoś widział taką, która prezentuje dane pojazdu dotyczące jego możliwości? Niezawodności? Kosztach utrzymania lub nie daj Boże ceny?  Są to przecież najważniejsze racjonalne powody do zakupu. Sam określiłbym je jako jedyne kryterium wyboru. Czy to znaczy, że reklamodawcy są idiotami i wyrzucają góry pieniędzy w błoto na tak nieefektywną reklamę? Odpowiedź jest chyba oczywista. Co zatem widzimy w reklamie? Oto roztaczają przed nami wspaniałe obrazy ludzi szczęśliwych, żyjących w sposób jakiego moglibyśmy im tylko pozazdrościć. Chcą nam wbić do głów, że te wszystkie cudowne doznania jakie są udziałem bohaterów reklamy będą i dla nas dostępne jeśli tylko zaopatrzymy się w ten gadżet. Metoda jest najwyraźniej skuteczna skoro działa w tej postaci już dziesiątki lat.

Weźmy inny przykład. Never ending story o ojcu Rydzyku. Media przedstawiają go systematycznie i masowo jako złą szarą eminencję, która żeruje na „biednych, naiwnych moherach”. Wróg publiczny numer jeden. To przez o. Rydzyka nasz kraj nie może wydźwignąć się z zacofania i ciemnoty. W dodatku ten obrzydliwy typ jeździ Maybachem, lata helikopterem, a jest przy tym tak chciwy, że korzysta ze służbowego samochodu ministra, który proponuje podwiezienie. To nie jest moja fantazja. Widziałem te rewelacje razem w jednym numerze Gazety Wyborczej. Niestety GW jest bardzo sprytna. Dostęp do numerów archiwalnych jest płatny. Stawiam teraz pytanie: Jaką miałbym szansę na zmianę nastawienia leminga wobec o. Rydzyka, gdybym zaczął przedstawiać jego dokonania, okazując dowody na nieistnienie helikoptera i Maybacha? O ile można udowodnić nieistnienie czegoś?

Do dzisiaj stanowi dla mnie zagadkę mój własny niegdysiejszy stosunek do tego kapłana. Był tak silnie emocjonalny, nacechowany wrogością, wręcz nienawiścią, a przy tym byłem świadom braku jakichkolwiek argumentów przeciw niemu. Nie przeszkadzało mi to jednak trwać w takim stanie, do czasu, aż przeważyła wściekłość na medialne manipulacje.

Proszę, zwróćcie uwagę na to, że miałem już wtedy pewne pojęcie o tych sprawach, a mimo wszystko czynnikiem decydującym o zmianie podejścia znowu były emocje. Argumenty w wielkiej obfitości zaczęły przychodzić dopiero później. Skąd więc wziął się taki mój stan?

Jeśli doczytałeś, aż dotąd , to wykonajmy jeszcze „eksperyment myślowy” polegający na tym, że wyobrazimy sobie nas samych jako reżyserów filmu mającego uświadomić lemingi w sprawie lichwy. Mało jest rzeczy, które tak boleśnie w nas wszystkich uderzają. Mimo to ekonomią interesuje się znikoma liczba osób. Już sam ten fakt może być sygnałem.

Nakręćmy więc dwa filmy. Jeden doskonale wyjaśniający wszelkie niuanse i skutki obecnej sytuacji, jej konsekwencje w najbliższych latach i dekadach. Ślicznie i przystępnie obrazujący za pomocą wykresów, schematów i tabel to co wyjaśniamy.

Drugi film niech pokazuje szarego człowieka, jak ciężko pracuje, jakie trudy i upokorzenia znosi aby zarobić na utrzymanie swoje i swojej rodziny, jak coraz bardziej nie daje rady, jak płacze podczas modlitwy, jak przychodzi elegancko ubrany tłusty bankier i wygania jego małe dzieci na deszcz podczas burzy pokazując palcem „precz!”  To mógłby być nawet film niemy i monochromatyczny.

Kto zgadnie, którym z tych filmów przejmą się lemingi? Oczywiście idealnym rozwiązaniem byłoby emitować obydwa, regularnie i często.

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, niech przypomni sobie „Projekt Grażyna Żarko” i zastanowi się nad przyczynami popularności jaką osiągnęli autorzy. Padają tam też słowa świadczące o bardzo dobrym zrozumieniu przez nich sedna sprawy. „…po kolei naciskasz guziki: szkoła, religia…”. Lemingi nie dały się prosić o reakcję.

Na zakończenie obejrzyjcie jeszcze spot reklamowy GPC. Uważam go za niemal doskonały przekaz emocjonalny. Najwyraźniej nie tylko ja doceniam jego moc, bo telewizja mimo wcześniejszych ustaleń nagle odmówiła jego emisji. Chyba dopiero po jakimś czasie udało się doprowadzić do wyświetlania. Sami osądźcie jak należy się do tego odnieść.

GPC zablokowana reklama w TVP – v.1.2

Jeśli my nie będziemy działać w taki sposób, jak twórcy tego spota, to nie osiągniemy niczego. Tej sztuki jednak trzeba się uczyć, nie wystarczy sama wiedza o wartości przekazu emocjonalnego.

Autor: Robol

Robol
Za wszystkie durne sformułowania odpowiada Mysza (korekta).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s