Zapraszamy do kin – „Bernadetta. Cud w Lourdes”

29 stycznia na ekrany polskich kin wchodzi film Bernadetta. Cud w Lourdes, poruszająca opowieść o cudownych objawieniach, które odmieniły życie tysięcy ludzi na świecie.

Bernadetta_plakat

Wedle zamysłu reżysera i scenarzysty to Bernadetta ożywia i prowadzi narrację opowieści o tym, co miało miejsce we francuskiej grocie w połowie XIX wieku. W jednym z wywiadów Jean Sagols podkreśla, że „Bernadetta ożywia tę historię, to ona jest jej początkiem”, i nie są to tylko słowa. Główna bohaterka jest niezwykle prawdziwa. To uparta dziewczyna, która pozostaje naturalna i normalna, mimo ponadnaturalnych wydarzeń, jakie mają miejsce w jej życiu. 

„Miała w sobie coś ostrego, upartego, co mi się podobało” – tak Jean Sagols opowiada o debiutantce, która zdobyła główną rolę. Katia Miran, która wciela się w postać Bernadetty, elektryzuje, sprawia, że nie można oderwać od niej wzroku. Widza urzeka nie tylko piękne spojrzenie, ale i wyjątkowa charyzma nastolatki. Nie dziwi fakt, że za kreację aktorską w tym filmie Katia Miran została nagrodzona na Festiwalu Filmów Katolickich w Rzymie.

 

By oddać atmosferę tamtych czasów, ekipa zawędrowała do Portugalii, gdzie prawie naturalnie, bez zbędnych dekoracji udało jej się odtworzyć nastrój południowej Francji, w której żyła panna Soubirous. Źródłem informacji o nadzwyczajnych wydarzeniach przy pracy nad scenariuszem były dzieła ojca Laurentyna, który znaczną część życia poświęcił na to, by zgromadzić wszystkie dokumenty w tej sprawie.

 

To, że film wiernie ukazuje zdarzenia tamtych dni, a niektóre kwestie dialogowe są dosłowne, wcale nie oznacza, że Bernadetta. Cud w Lourdes jest kolejnym nudnym dziełem historycznym, które ukazuje bezbarwnych świętych. Dynamiczny scenariusz, piękne zdjęcia i niesamowita Bernadetta o twarzy Miran sprawia, że obraz trafia również do współczesnego, w tym młodego, widza.

 

Oficjalna strona internetowa: www.bernadetta-film.pl

Zobacz trailer

Reklamy

Sierakowski jest zdrajcą! Według niego „Tylko Niemcy zapewnią Polsce niepodległość”

sierakowski uj

.
Co prawda jest dopiero styczeń, ale już pojawił się murowany kandydat na autora najgłupszej wypowiedzi roku. Jest nim ulubieniec lewicy i wielki „intelektualista” – Sławomir Sierakowski.

Sierakowski błysnął niedawno na antenie TVP Info stwierdzeniem, że „Tylko Niemcy zapewnią Polsce niepodległość” (sic!) To samo napisał w swoim tekście opublikowanym na stronie Wirtualnej Polski.

Ale swoje mądrości lewicowy działacz głosi także za granicą. Niemiecka gazeta „Die Zeit” zamieściła niedawno na swoich łamach tekst autorstwa Sierakowskiego. Jego wywody były utrzymane w tonie lewackiej histerii – w Polsce wraz z wygraną PiS skończyła się demokracja, Kościół wtrąca się do polityki, postulaty Komitetu Obrony Demokracji są słuszne, a Niemcy są dla Polski lepszym gwarantem bezpieczeństwa i bardziej rozsądnym rozwiązaniem niż Kaczyński. Jak to określił Sierakowski: „Orbán jest cynikiem, a Kaczyński fanatykiem”.

Lewak został przedstawiony czytelnikom jako socjolog, ale czyż nie jest bardziej grantobiorcą, którego błyskotliwa „kariera” i nachalne lansowanie w mediach w Polsce już niedługo się skończą? Zapewne zdając sobie z tego sprawę postanowił zacząć opluwać nasz kraj za granicą, bo może stamtąd dopłyną jakieś nowe granty.

A akurat z Niemcami Sierakowski ma bardzo dobry kontakt. To właśnie on kilka lat temu po raz pierwszy sprowadził lewicowych bojówkarzy zza Odry z Antify na Marsz Niepodległości, która usiłowała zakłócić obchody 11 listopada.

Pozostaje mieć nadzieję, że kariera takich „tytanów intelektu” jak Sierakowski już wkrótce się skończy.

polskaniepodlegla.pl

Rząd ma problem. Prof. Stanisław Gomułka: w ten sposób Polska nie dogoni Europy

Święta racja panie profesorze

admin f6862

Większy deficyt budżetowy, to większe „zjadanie” oszczędności przez sektor publiczny na konsumpcję i mniej środków na inwestycje. To podważa nasze możliwości doganiania Europy Zachodniej w średnim i dłuższym okresie. W odpowiedzi na oczekiwania wyborców i na presję polityczną po to, żeby wygrać wybory, pojawiło się kilka ważnych i kosztownych propozycji sprzecznych z długofalowym interesem kraju – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i członek korespondent PAN, autor książki „Transformacja i rozwój”.

Prof. Stanisław Gomułka Prof. Stanisław Gomułka (Eastnews / Krystian Dobuszynski)

Ewa Koszowska, Wirtualna Polska: „Obywatele decydują, jakiej chcą Polski” – to główne hasło PiS. A obywatele chcą wcześniejszej emerytury, większej kwoty wolnej od podatku, darmowych lekarstw i 500 zł miesięcznie na dziecko. Czy to „dobra zmiana” dla Polski?

Prof. Stanisław Gomułka: Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, czy koncentrujemy uwagę na tym, co chcemy mieć jako obywatele w krótkim okresie, czy na tym, co jest potrzebne Polsce, to znaczy także przyszłym pokoleniom, w dłuższym okresie.

Polacy pewnie by chcieli już.

– Bardzo dużo ludzi, może większość, myśli przede wszystkim o dniu dzisiejszym. Tym niemniej w kampanii prezydenckiej pojawił się aspekt długofalowy. Pan Andrzej Duda – jeszcze kandydat na prezydenta – wspominał na przykład o tzw. pułapce średniego rozwoju. Czyli możliwości, że Polska zatrzyma się w doganianiu Europy Zachodniej pod względem dochodów i nagromadzonego bogactwa na mieszkańca na mniej więcej dzisiejszym poziomie. Mówił wtedy, że byłoby źle, gdyby do takiego zatrzymania doszło i trzeba zastanowić się nad taką polityką gospodarczą, która będzie sprzyjać podtrzymaniu dotychczasowego tempa doganiania, czyli tempie wzrostu PKB gdzieś w okolicy 4-4,5 proc. rocznie. W ostatnich ośmiu latach to tempo wynosiło średnio około 3 proc. A według prognoz OECD i Komisji Europejskiej w ciągu następnych 25 lat może wynosić tylko około 2 proc.

Co to oznacza?

– Przy tempie 2 proc. postęp w usuwaniu luki cywilizacyjnej i dochodowej między Polską a najbardziej rozwiniętą częścią Unii Europejskiej byłby prawie zatrzymany. Przypomnę, że w ostatnich 25 latach poziom PKB na mieszkańca Polski, liczony według siły nabywczej dochodów, a nie po kursie rynkowym złotego wobec euro czy funta, wzrósł z około 30 proc. do około 50 proc. poziomu tej najbardziej rozwiniętej części UE.

W wypowiedziach obecnych członków rządu, w szczególności premier Beaty Szydło oraz wicepremiera Mateusza Morawieckiego, pojawiła się kwestia utrzymania dotychczasowego tempa doganiania Niemiec i innych wysoko rozwiniętych krajów UE.

– Nie była jednak wyraźnie artykułowana w kampanii wyborczej i niewiele się mówiło na temat, co zrobić, żeby to tempo około 4 proc. utrzymać. Wicepremier Morawiecki mówił, że w zeszłym roku udział inwestycji w dochodzie narodowym Polski sięgał 19 proc., powinien jego zdaniem wynosić w najbliższych latach około 25 proc. Problem jednak polega na tym, że w kampaniach wyborczych, i tej prezydenckiej, i tej rządowej, nikt się nie zastanowił, jak to osiągnąć. Wręcz przeciwnie. Mówiło się o propozycjach, które mają zwiększyć konsumpcję. To jest właśnie to zainteresowanie tym tu i teraz, zarazem wewnętrzna sprzeczność programowa obecnego rządu.

A które z tych propozycji są najbardziej niebezpieczne?

– Te, które zwiększają deficyt sektora finansów publicznych, bo obniżają narodowe oszczędności i krajowe inwestycje w relacji do PKB. Chodzi przede wszystkim o takie propozycje jak zwiększenie kwoty wolnej od podatku, obniżenie wieku emerytalnego, dodatek rodzinny 500+ czy darmowe lekarstwa dla osób powyżej 75 lat. Ten deficyt już jest spory – wynosi około 3 proc. PKB, więc jest na poziomie maksymalnie dopuszczalnym w ramach Unii Europejskiej.

Problem polega na tym, że ten deficyt jest tak duży pomimo tego, że w tym roku mamy dwa nadspodziewanie duże dochody niepodatkowe: przekazanie do budżetu dużych zysków NBP w roku 2015 – około 9 miliardów złotych i zapłata za licencję telefonii komórkowej – też około 9 miliardów złotych. Mamy więc dodatkowe dochody w skali około 1 proc. PKB, ale dochody tylko na jeden rok. Dzięki temu stan finansów publicznych, nie najlepszy w roku 2015, nie ulegnie znacznemu pogorszeniu w roku 2016. Ale te wyborcze zapowiedzi programowe, teraz przez rząd przejęte czy przejmowane, mają być wdrożone na jeszcze większą skalę w latach 2017-2018. W związku z tym istnieje poważne ryzyko, że znów wpadniemy w obszar nadmiernego deficytu w roku 2017 i później, z wszystkimi tego kosztownymi konsekwencjami.

Jakie to konsekwencje?

– Większy deficyt budżetowy, to większe „zjadanie” oszczędności przez sektor publiczny na konsumpcję i mniej środków na inwestycje. Czyli to podważa nasze możliwości doganiania Europy Zachodniej w średnim i dłuższym okresie. W odpowiedzi na oczekiwania wyborców i na presję polityczną po to, żeby wygrać wybory, pojawiło się kilka ważnych i kosztownych propozycji sprzecznych z długofalowym interesem kraju.

Ponadto pogarsza się zaufanie do Polski w naszych relacjach z inwestorami zagranicznymi, co przekłada się na wzrost ryzyka wyższych rentowności skarbowych papierów wartościowych oraz osłabienie złotego, w konsekwencji na możliwość wyższych kosztów obsługi długu zagranicznego przez gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa oraz budżet państwa. Na taki wzrost ryzyka zwraca uwagę opublikowana kilka dni temu decyzja S&P o obniżeniu ratingu Polski.

I rząd ma problem…

– Tu i ówdzie zaczyna ten problem zauważać, przesuwając niektóre wydatki. Na przykład w tej chwili minister finansów Paweł Szałamacha jest już bardzo ostrożny jeśli chodzi o zmniejszenie wieku emerytalnego.

Zdaniem szefa resortów finansów w projekcie budżetu na rok 2016 obniżenie wieku emerytalnego się nie mieści.

– Na pewno nie w tym roku – mówi – a co będzie w przyszłym, to zobaczymy. Nie ma zgody na propozycję prezydenta, który chciał powrotu do niższego wieku emerytalnego już od 1 stycznia 2016 roku. Jeżeli chodzi o program 500+, to też pojawiają się jakieś propozycje, które mają na celu zmniejszenie kosztów tej całej operacji. Również zwiększenie kwoty wolnej od podatku ma być rozłożone w czasie. Jeżeli to odejście od propozycji programowych wyborczych będzie na dostatecznie dużą skalę, to zagrożenie będzie oczywiście odpowiednio mniejsze. A może go i wcale nie być. Ale na razie jest ryzyko, że właśnie te obietnice wyborcze będą realizowane w dużym stopniu i z niedobrymi konsekwencjami. Ale pamiętajmy o dobrym rządowym celu znacznego zwiększenia udziału inwestycji krajowych w PKB. Jak dotąd nie mamy żadnych propozycji, jak taki cel miałby być osiągnięty.

15 stycznia Komisja Europejska postanowiła wdrożyć postępowanie wobec Polski. 19 stycznia odbyła się z kolei w Parlamencie Europejskim w Strasburgu debata na temat sytuacji w Polsce. Jakie ewentualne konsekwencje finansowe czekają nas w razie dalszej eskalacji?

Unia Europejska właściwie nie dysponuje wieloma możliwościami dyscyplinowania poszczególnych krajów. Polityką fiskalną zarządzają rządy poszczególnych krajów UE, z wyjątkiem sytuacji, kiedy mamy właśnie nadmierny deficyt. Bowiem nadmierny deficyt w jednym kraju kładzie się cieniem na wiarygodność we wszystkich innych krajach. W rezultacie interes całej Unii Europejskiej doznaje szwanku. Dotyczy to szczególnie krajów strefy euro.

Tak jak to było z Grecją?

– To jest właśnie przypadek Grecji, gdzie trzeba było zorganizować pomoc na wielką skalę, żeby nie doszło do totalnego bankructwa tego kraju. Ale zaraz za Grecją było w kolejce parę innych krajów, takich jak Irlandia, Hiszpania, Portugalia czy Włochy. I tutaj też Komisja Europejska musiała wykazać się pewną determinacją, żeby kraje zagrożone zaczęły wprowadzać reformy zmniejszające ryzyko bankructwa. I te reformy zaczęto wprowadzać, na dużą skalę w Irlandii, na mniejszą w Portugalii, Hiszpanii i Włoszech, ostatnio także w Grecji. Ta presja interesu ogólnego oraz pomoc zewnętrzna są jak na razie dostatecznie duże, żeby uchronić wymienione powyżej 5 krajów od bankructwa.

W tej chwili problemami Polski nie są tylko kwestie gospodarcze, takie jak niskie inwestycje krajowe, niska aktywność zawodowa obywateli czy nadmierny deficyt sektora finansów publicznych, ale także rzeczy bardziej podstawowe. Chodzi o zobowiązania Polski w obszarze swobód demokratycznych i przestrzegania reguł państwa prawa. To jest kwestia zobowiązań, jakie nasz kraj podjął, przystępując do Unii Europejskiej. Wtedy wszystkim innym krajom UE wydawało się, że dla realizacji tych zobowiązań nie ma zagrożenia i w oparciu o te opinie Polska została przyjęta. Konflikt o charakterze politycznym między Polską a wieloma krajami Zachodniej Europy może przełożyć się także na wzrost ryzyka inwestycyjnego. Mam nadzieję, że deklaracje pani premier dotyczące państwa prawa będą realizowane. Że w szczególności Trybunał Konstytucyjny będzie nadal pełnił swoją niezwykle ważną rolę strażnika fundamentu całego systemu prawnego, jakim jest konstytucja.

Węgry staną murem za Polską. Premier Węgier Victor Orban deklaruje wsparcie dla Polski i odrzucenie ewentualnych obostrzeń.

– Poparcie Polski przez Węgry ma znaczenie polityczne, ale nie gospodarcze. Budowa jakiejś koalicji tu, w dawnej Wschodniej Europie, wśród krajów tzw. postkomunistycznych, sygnalizuje częściową korektę naszego dotychczasowego strategicznego celu. Czyli całkowitego odejścia od modelu postsocjalistycznego do modelu gospodarki rynkowej, mocno konkurencyjnej, oraz liberalnego państwa prawa, modelu charakterystycznego dla najbardziej demokratycznych i gospodarczo najbardziej rozwiniętych krajów Europy Zachodniej.

Dla inwestorów prywatnych duże znaczenie ma to, czy Polska jest w konflikcie z Komisją Europejską, czy nie. Jeżeli jest, to rośnie ryzyko inwestycyjne. Nawet jeżeli nie będzie jakichś kar ze strony Unii Europejskiej, to będą konsekwencje w postaci mniejszych inwestycji prywatnych w Polsce, także większego kosztu obsługi długu zagranicznego. W Polsce dług zagraniczny, zarówno publiczny, jak i prywatny, jest wysoki w relacji do dochodu narodowego. Mówię nie tylko o obligacjach skarbu państwa w posiadaniu zagranicznych inwestorów, ale także o frankowiczach i przedsiębiorstwach. To ogólne zadłużenie zagraniczne kraju nie jest jeszcze na kryzysowym poziomie, ale jest wysokie w relacji do PKB, wyższe niż być powinno. Zmniejszenie zaufania do Polski wyrazi się w większych kosztach obsługi. Ten koszt pojawi się automatycznie, niezależnie od tego, co zrobi Komisja Europejska.

W książce „Transformacja i rozwój. Teoria i polityka gospodarcza” proponuje pan konkretną politykę gospodarczą na kolejne lata. Jakie są najważniejsze cele, które jako państwo, powinniśmy przed sobą postawić?

– W każdym programie powinien być jakiś główny cel zasadniczy oraz cele pośrednie. Program musi być spójny. Nie mogą się pojawiać wewnętrzne sprzeczności. O jednej takiej sprzeczności, z którą mamy właśnie do czynienia w programie rządowym, mówiłem wcześniej. Luka dochodowa czy cywilizacyjna między Polską a Zachodnią Europą jest ciągle bardzo duża i gdybyśmy się mieli zatrzymać na obecnym poziomie, oznaczałoby to dla nas w dalszym ciągu status kraju drugiej kategorii. Tak więc niezwykle ważnym narodowym celem jest właśnie kontynuacja tego doganiania, czyli tempo wzrostu około 4 proc. Może być trochę mniej. Lepiej, żeby było trochę więcej. Ale w każdym razie nie 2 proc., o którym mówi Komisja Europejska czy OECD. Chodzi zatem o szybkie wykorzystanie rezerw wzrostu, jakie mamy. A rezerwy te są jeszcze całkiem duże.

Co to są za rezerwy?

– Demografia będzie barierą rozwoju Polski dopiero za 20-40 lat . W międzyczasie powinniśmy lepiej wykorzystać te zasoby siły roboczej, który mamy. Około 12 proc. siły roboczej jest nadal zaangażowane do pracy w rolnictwie. Na dłuższą metę wystarczy 2-3 proc. Czyli jakieś 1,5 miliona osób, po nabyciu odpowiednich kwalifikacji, mogłoby być zatrudnionych poza rolnictwem.

Drugą rezerwą siły roboczej są małe miasteczka i miasta na obszarach z bardzo dużym bezrobociem: Polska Wschodnia, Warmia i Mazury, województwo świętokrzyskie i Podkarpacie, gdzie bezrobocie często przekracza 15 proc., a w niektórych powiatach przekracza nawet 20 proc. Właśnie z tych obszarów sporo ludzi wyjechało za granicę.

Trzecią rezerwą w obszarze podaży pracy jest znaczne podwyższenie stopnia aktywności zawodowej osób w wieku 50-70 lat. Ta aktywność w Polsce jest teraz znacznie poniżej poziomów w rozwiniętych krajach Europy Zachodniej.

Co zrobić, by ci ludzie znaleźli pracę w Polsce?

– Nasz kraj pod względem bezrobocia dzieli się na trzy strefy: A, B i C. W Polsce A bezrobocie jest niewielkie (3-8 proc.). W Polsce C bezrobocie przekracza 15 proc., a w Polsce B jest wysokie (8-15 proc.). Ludzie zdolni do pracy w Polsce B i C mogą znaleźć pracę w Polsce A, gdzie często brakuje wykwalifikowanych pracowników. W związku z tym powinniśmy przekształcać szkolnictwo w Polsce B i C na bardziej zawodowe. Niemcy mają bardzo dobry model w tym obszarze. Następną sprawą jest łatwiejszy dostęp do mieszkań, a więc tanie budownictwo czynszowe. Akurat te dwie kwestie pojawiły się w programach gospodarczych praktycznie wszystkich partii, tylko na razie nie widzę jeszcze propozycji realizacyjnych.

PiS ma taką propozycję. Chce wygasić program Mieszkanie dla Młodych i w zamian przygotuje za to program budowy tanich mieszkań na wynajem.

– Tylko że budownictwem czynszowym nie powinien zajmować się rząd. Sektor publiczny nie ma na to środków. Propozycje, które padły w tej chwili są niewystarczające. Bank Gospodarstwa Krajowego ma przeznaczyć 5 miliardów złotych i wybudować 10-20 tysięcy mieszkań czynszowych. W Polsce potrzebnych jest milion do dwóch milionów mieszkań czynszowych! Może to zrobić tylko sektor prywatny. Natomiast publicznie możemy wspierać tych, którzy będą korzystać z tych mieszkań. Budżet państwa może wspomagać wynajmujących poprzez przejęcie części czynszu przez pewien początkowy okres. Ale nie poprzez budowanie mieszkań czy administrowanie tymi mieszkaniami. Chodzi więc tylko co najwyżej o zmiany w prawodawstwie na takie, żeby prywatni właściciele mieszkań mieli pewność, że nie stracą ich, jeśli je wynajmą.

Zwraca pan także uwagę, że powinniśmy korzystać z tego, że płace na Ukrainie są mizerne i ściągać stamtąd pracowników.

– Trzeba się liczyć z możliwością, że liczba ludności w Polsce znacznie zmaleje. Perspektywa jest taka, że za 30, 40, 50 lat ludność w Polsce będzie wynosić jakieś 5 milionów mniej niż jest obecnie. Samo lepsze wykorzystanie istniejącej siły roboczej tu nie wystarczy.

Pomysły PiS mają zwiększyć dzietność.

– Pobudzanie dzietności programem typu 500+ jest bardzo kosztowne, więc nie można liczyć na to, że rozwiąże problem. Zresztą sam rząd przyznaje, że zwiększenie liczby ludności o jedną osobę tą drogą może kosztować blisko milion złotych. Zwiększenie o jeden milion to jest tysiąc miliardów złotych. Mówimy więc o kwotach niesłychanych. Musimy podjąć działania, które zmniejszają emigrację z Polski i zwiększają imigrację do Polski. W ciągu ostatnich 25 lat, szczególnie po wejściu Polski do Unii Europejskiej, mamy spory odpływ ludzi z kraju. W tej chwili za granicą przebywa około 2-3 miliony Polaków. Chodzi o to, żeby lepsze perspektywy w Polsce spowodowały przynajmniej zatrzymanie się tego odpływu. A najlepiej jeszcze przyciągnięcie pewnej liczby z tych osób. Ale trzeba też myśleć o sensownej polityce imigracyjnej.

Polska jest właściwie jedynym krajem w Europie, gdzie praktycznie nie ma osób o innej narodowości niż polska. I to jest coś nowego w historii Polski, która była krajem wielonarodowym i wielokulturowym przez wieki. Tu nie chodzi o to, żeby powrócić do Polski Jagiellonów. Ale znaczny napływ imigracji, szczególnie z Ukrainy, byłby wskazany. Niski poziom życia na Ukrainie – teraz i przez najbliższe 10-20 lat – to jest takie window of opportunity. Ta różnica między Polską a Ukrainą jest w tej chwili dostatecznie duża, żeby stworzyć możliwości przyciągania. I nie chodzi o pracowników sezonowych, tylko o ludzi, którzy tu będą pracować, a z czasem będą tu mieszkać i zakładać rodziny. To nie rozwiąże całkowicie problemu zmniejszenia liczby ludności, ale byłoby istotnym elementem w programie przeciwdziałania temu zmniejszeniu .

Co zrobić, żeby udział inwestycji w Polsce był większy?

– Musimy przestać być krajem, który ma co roku duży deficyt budżetowy i gdzie dług publiczny szybko narasta. W swoich publikacjach od wielu lat proponuję zmiany w ustawach, które spowodują, że Polska, podobnie jak w tej chwili Niemcy, Szwecja czy Wielka Brytania, będzie mogła zrealizować cel w postaci średnio zerowego deficytu sektora finansów publicznych. Czyli może być deficyt w trudnych latach, ale nadwyżka w tłustych latach. Już to samo zwiększy udział inwestycji w dochodzie narodowym i to o jakieś 3 do 4 punktów procentowych PKB. Zamiast tylko 19-20 proc. możemy mieć 23-24 proc. I to już byłby bardzo duży postęp.

Oprócz tego oczywiście potrzebne są też różne zmiany podatkowe. Ale przede wszystkim konieczna jest większa przejrzystość prawa. W tej chwili mamy w tym obszarze ogromne problemy z biurokracją. I to też zwiększa ryzyko inwestycyjne i zniechęca polskich przedsiębiorców do większych oszczędności i poważnych inwestycji. No i oczywiście należy w dalszym ciągu zachęcać do inwestycji zagranicznych, które odegrały bardzo dużą pozytywną rolę w Polsce. Między innymi około połowa polskiego eksportu powstaje w firmach z dużym udziałem zagranicznym.

Minister Morawiecki jest chyba innego zdania. Uważa, że „zbyt pogłębiliśmy w ciągu ostatnich 25 lat zależność od inwestorów zagranicznych” i gospodarka powinna być bardziej polska.

– Wicepremier Morawiecki wypowiada się w taki trochę Wałęsowski sposób: „jestem za, a nawet przeciw”. Oczywiście, wszyscy powinni płacić podatki według tych samych zasad, także firmy zagraniczne. Uszczelnianie systemu podatkowego jest jednym z ważnych zadań w Polsce. Tak samo ważne jest zmniejszanie szarej strefy. Nawiązując do wypowiedzi ministra Morawieckiego, rząd powinien zabiegać o zwiększenie inwestycji krajowych, zachęcać do nich. Ale trzeba także zachęcać, raczej niż zniechęcać, do inwestycji zagranicznych w Polsce, chociaż na obecnym etapie już nie poprzez przywileje podatkowe. Politycy mogliby także zauważyć, że wejście Polski do strefy euro powinno pomóc w zmniejszeniu ryzyka inwestycyjnego w zwiększeniu zaufania do Polski. Czyli m.in. sprzyjać inwestycjom zagranicznym w Polsce. Trzeba wyraźnie podkreślać – również w przekazie społecznym i politycznym, że zależy nam szczególnie na bliskiej współpracy gospodarczej z bogatymi krajami Unii Europejskiej. Bliska integracja gospodarcza we wszystkich aspektach, także w monetarnym, sprzyja wiarygodności kraju i zmniejsza ryzyko konfliktów narodowych w Europie. Współpraca polityczna w ramach Unii Europejskiej jest niezwykle ważna jako cel sam w sobie. Ale ponadto sprzyja gospodarce, jest więc korzystna dla obywateli także z tego powodu.

Co Polska musi zrobić, by utrzymać tempo doganiania Europy Zachodniej?

W bardzo dużym stopniu zależy to od szybkości w w postępie technologicznym. My na nowe technologie przeznaczamy bardzo niewielki procent dochodu narodowego. I nawet gdybyśmy zwiększyli to dwa czy trzy razy, to w dalszym ciągu będzie to niewielki procent tego, co przeznacza cała Europa. Zatrudnienie w sektorze badania i rozwój (B&R jest) za granicą około 100 razy większe niż w Polsce, a nakłady finansowe są około 300 razy większe. Około 90 proc. wszystkich ważnych innowacji na świecie powstaje w krajach najbardziej zaawansowanych technologicznie, głównie w Europie Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych oraz Japonii. Nasz postęp w tym obszarze musi polegać przede wszystkim na tym, żeby umieć korzystać z tego, co robią inni. Nam potrzebne są lepsze uniwersytety, więcej centrów naukowo-badawczych, ale musimy być realistami. Dopływ inwestycji z zagranicy do Polski jest istotny dlatego, że pojawienie się przedsiębiorstw zagranicznych, także takich, które składają samochody, oznacza także dopływ technologii. Producenci samochodów z Niemiec czy innych krajów mają u siebie centra naukowe, które wymyślają nowe metody produkcji i tym samym stają się jak gdyby częścią ogólnoeuropejskiego sektora B&D, z którego korzystają wszyscy, także Polska. Takie próby podzielenia tego sektora europejskiego na to, co polskie i niepolskie, nie jest właściwe. W obszarze technologii mamy bowiem duży przepływ wiedzy technologicznej między krajami. Ten przepływ zależy w dużym stopniu od narodowych zdolności do korzystania z tego, co robimy wspólnie. Ale będąc w UE ten przepływ nie jest przesądzony, jest tylko ułatwiony.

Rozmawiała Ewa Koszowska, Wirtualna Polska

(fot. PWN)

Stanisław Gomułka urodzony w 1940 roku, ukończył studia na Wydziale Fizyki i Matematyki UW (1962), w wieku 26 lat obronił doktorat z ekonomii. Pozbawiony pracy etatowej za działalność opozycyjną, emigruje w 1969 roku do Danii, a w 1970 roku przenosi się do Wielkiej Brytanii. Trzydzieści pięć lat pracuje w słynnej London School of Economics. W latach 80. wykłada także na czołowych uczelniach amerykańskich (Havard University, Stanford University, Columbia University, Pennsylvania University). W 1985 roku angażuje się w projektowanie reform w Polsce, najpierw jako doradca MFW, a od 1989 roku jako doradca kolejnych rządów. Negocjuje zmniejszenie długu zagranicznego z klubami Paryskim i Londyńskim. Kontynuuje działalność akademicką na uczelniach zagranicznych i polskich, publikuje prace poświęcone przemianom gospodarczym w Europie Środkowej i Wschodniej. Jego dorobek naukowy to kilkanaście książek i około 100 artykułów, głównie dotyczących teorii wzrostu gospodarczego. W 2008 roku na krótko zostaje wiceministrem finansów, później wraca do działalności naukowej i eksperckiej. Obecnie jest głównym ekonomistą Business Centre Club. Niedawno nakładem wydawnictwa PWN ukazała się książka „Transformacja i rozwój”, w której po 25 latach transformacji zostały zidentyfikowane główne problemy gospodarcze Polski.

Alicia Devero: Krótka historia Świata …

images-1

W drodze do pracy zaliczyłam poranną prasówkę, po powrocie do domu włączyłam powtórkę z debaty Partii Republikańskiej w Ohio – żeby sobie przypomnieć dlaczego Donald Trump tak panicznie boi się Megyn Kelly po czym weszłam na stronę Internetową Real Estate w New Hampshire i sprawdziłam ceny domów w Vermont. Może powinnam ziścić moje marzenie, rzucić wszystko w diabły i uciec gdzieś w góry – z dala od ludzkiej zgnilizny.

Przegląd prasówki z ostatnich miesięcy, niestety nie nastraja przyjaźnie ani do świata ani do ludzi.

  • Grupa Wyszehradzka wystąpiła we wrześniu przeciwko przyjmowaniu uchodźców wywołując larum wśród państw członkowskich Unii Europejskiej. Polski rząd jak zwykle wyłamał się – niczym Judasz.
  • We wrześniu Angela Merkel postanowiła przyjąć do końca roku 1,000,000 uchodźców a państwa członkowskie UE poparły ją w działaniach – z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, która postanowiła trzymać się własnego. zdecydowanie bardziej sensownego planu.
  • Szaleńczy pomysł Merkel przyczynił się do śmierci około 4,000 uchodźców oraz do rozwoju sex traficking[1] na niebywałą do tej pory skalę. Molestowanie seksualne samotnych kobiet podczas podroży jest na porządku dziennym podobnie jak oddawanie własnej żony na usługi innych mężczyzn. [2]
  • Abstrahując od wydarzeń podczas Nowego Roku w Niemczech, kilka dni temu, 11-letnia dziewczynka została zgwałcona w Szwecji na publicznym basenie przez grupę uchodźców – chłopców w wieku 14-17 lat, natomiast wczoraj 22 letnia Alexandra Mezher, pochodzenia Libańskiego, została brutalnie zamordowana w centrum dla uchodźców gdzie pracowała jako wolontariuszka. Morderca okazał się 15-latek czekający na azyl w Szwecji.[3]
  • Z rozmowy jaką przeprowadziłam z jednym z moich współpracowników w Monachium, miejsca publiczne takie jak baseny generalnie nie są już bezpiecznymi ośrodkami sportowymi dla kobiet narażonych na molestowanie seksualne. To mniej więcej tyle w dziedzinie programu integracji 🙂 .
  • Parlament Duński, postanowił przegiąć w drugą stronę i w późnych godzinach wieczornych oficjalnie zatwierdził kontrowersyjny plan pozbawienia uchodźców pieniędzy i rzeczy osobistych przedstawiających wartość powyżej 1,340 Euro.[4] Przypomina to do złudzenia scenę z filmu Spielberga: „Lista Schindlera” kiedy pozbawiano więźniów ubrania, biżuterii, oraz godności osobistej zanim wysłano ich do gazu. Unia Europejska oraz obrońcy Praw Człowieka oburzyli się, ale jakoś do tej pory Kanclerz Niemiec, Angela Merkel nie skrytykowała tej decyzji ani nie uznała jej za niehumanitarną i niegodną członka Unii Europejskiej. Nawiasem mówiąc Szwajcaria również wprowadziła podobną zasadę, chociaż nieoficjalnie. Dzięki temu, Policja bezkarnie okrada uchodźców w biały dzień z resztki pieniędzy jaką przeznaczyli na drogę – do “wolności”…
  • Na czas wizyty Prezydenta Iranu, Hassana Rouhani – Bóg odebrał Włochom rozum i zesłał na nich zamiast zarazy – obłudę. Włosi pozasłaniali wszystkie rzeźby przedstawiające nagie akty kobiece i męskie, przy czym niektóre, co odważniejsze – całkowicie usunięto z widoku. Na szczęście Francja uratowała honor Europy i odmówiła uczestniczenia w podobnym cyrku. Pewnie Francuzi nie podpiszą tak intratnych kontraktów z Iranem jak wazeliniarze Włosi, ale kto wie, może Rouhani lubi akty kobiece 🙂 W końcu to nie my, Europejczycy napisaliśmy „Księgę Tysiąca i Jednej Nocy.”
  • Wybory w USA w tym roku polegają na tym, że żaden kandydat nie przedstawia konkretnego programu tylko skupia całą swoją uwagę i energię na przedstawieniu w jak najgorszym świetle konkurentów, już nawet nie przeciwnej partii, ale własnej. Dzięki temu, nie wiadomo na kogo głosować, bo nikt nie prezentuje własnego programu poza determinacja w dążeniu do upokorzenia przeciwników . Dlatego mam głęboką nadzieję, że jednak Bloomberg dołączy się w ostatniej chwili jako niezależny kandydat i uratuje nas od kompletnego, politycznego fiaska.
  • Donald Trump – kandydat z ramienia Partii Republikańskiej, jest ewidentnym dowodem na przerażająco niski poziom inteligencji Amerykanów. Nie raz, nie dwa i nie trzy ale notorycznie Donald Trump obraża każdego, kto nawinie mu się pod rękę nie skąpiąc epitetów, za które w normalnych warunkach miałby proces za procesem. Dokładnie przed chwilą – zrezygnował oficjalnie z uczestniczenia w debacie w Iowa ponieważ ma w niej uczestniczyć Megan Kelly, jedna z prowadzących debatę w Ohio w sierpniu 2015 r. która zarzuciła mu – zresztą słusznie – seksizm[5]. Zapomniała napomknąć, że Tramp jest również rasistą, egocentrykiem, narcyzem, żałosnym bufonem o niskim poziomie inteligencji, braku kultury osobistej i niezwykle wysokim mniemaniu o sobie. Do tego jest tchórzem, który obawia się ponownej konfrontacji, która mogłyby zagrozić jego pozycji lidera wśród Republikanów – a zatem jest kandydatem, który stanowi zaprzeczenie wszystkiego czym powinien charakteryzować się przyszły Prezydent Stanów Zjednoczonych. Że nie wspomnę o notorycznym łamaniu praw zapisanych w Konstytucji Stanów Zjednoczonych – jak prawo do wolności słowa, wyznania i pochodzenia. Więc jak to się dzieje, że prowadzi w sondażach?

Na bazie ostatnich wydarzeń, teoria Darwina niestety bierze w łeb a my powoli staczamy się na dno ludzkiej egzystencji. A może to się już kiedyś wydarzyło? Może na pewnym etapie rozwoju, kiedy ludzie osiągają ten krytyczny moment, w którym zło coraz częściej zwycięża nad rozumem – musi nastąpić jakiś kataklizm w postaci kolejnej epoki lodowcowej, która ponownie doprowadzi do ewolucji ludzkiego gatunku i renesansu ludzkich wartości.

Alicja

[1]http://www.nytimes.com/2015/05/06/world/africa/migrants-libya.html

[2]http://www.nytimes.com/2016/01/03/world/europe/on-perilous-migrant-trail-women-often-become-prey-to-sexual-abuse.html

[3]http://www.bbc.com/news/world-europe-35406072

[4]http://www.bbc.com/news/world-europe-35406436

[5]http://www.foxnews.com/live-coverage/fox-news-republican-presidential-primary-debate

Za: aliciadevero.wordpress.com

Śladami megalitów w Kent

Biutyful.

Nie zawsze poprawne zapiski Dee

Nie tak dawno opowiadałam wam o malowniczej angielskiej wiosce Aylesford, gdzie w piątym wieku rozegrała się bitwa pomiędzy celtyckimi Bretonami a saskimi najeźdźcami. W bitwie prawdopodobnie zginało dwóch dygnitarzy, po obydwu stronach barykady, Catigern, syn celtyckiego wodza i Horsa, brat saskiego przywódcy.  Nie wiadomo, kto wygrał w tej bitwie, kroniki anglosaskie jednak wspominają, że Catigers został pochowany niedaleko miejsca, gdzie zginął. Przez wieki przyjmowano, że jego grobowiec to tzw Kit’s Cotty House, w rzeczywistości neolityczny grobowiec stojący w polu przy skrzyżowaniu dróg Pilgrim Way i A229 z Maidstone do Rochester. Niestety nie jest widoczny z drogi. Jeśli się nie wie gdzie szukać, to ciężko go znaleźć. IMG_4966IMG_4964Najlepiej podjechać samochodem na parking restauracji o tej same nazwie Kit’s Cotty, na parkingu jest napisane, że jest dla tylko dla gości, jednak restauracja jest zamknięta w ciągu dnia, dopiero wieczorem zjeżdżają się samochody. Adres restauracji to 15 Old Chatham Rd, Blue Bell Hill…

View original post 300 słów więcej

Upadek (zachodniej) Europy, „białej cywilizacji” i jej rasistowskiej antykultury…

.

biała Europa gnije

.

Gdy przyjrzymy się czasom nowożytnym, gdzieś od upadku Konstantynopola i odkrycia Ameryki, trudno jest nie zauważyć, jak nisko upadła w XX wieku pełna buty i pychy Europa. Wprawdzie Konstantynopola nie odzyskała Europa z tureckich rąk do dzisiaj, ale podbój jej przez Osmanów odparto. A kilka krajów europejskich w ciągu kilku wieków (XVI – XIX) podbiło prawie cały świat. Obie Ameryki kompletnie. Australię kompletnie (tam niedobitki Aborygenów dopiero w latach 60-tych XX wieku skreślono z listy flory i fauny uznając ich za ludzi). Afrykę kompletnie. Azję prawie kompletnie (poza rosyjską Syberią). Nawet na dumnej Japonii wymuszono otwarcie jej portów dla zachodnich handlarzy. Chiny niszczono zarzucając je narkotykami (wojny opiumowe). A jeszcze w XX wieku, po I wojnie św. rozległe tereny po rozpadającym się imperium osmańskim (poza samą Turcją) także dostały się pod kontrolę (oficjalnie) Europejczyków. Obecnie zaś – niespełna 100 lat później butna zachodnia Europa, dumna ze swej chorej antykultury, stała się politycznym i militarnym wasalem (rozrośniętej w międzyczasie) byłej kolonii angielskiej – USraela. A jeśli się wie, że USrael nie jest suwerennym państwem kierującym się własną racją stanu, że jest (na szczęście już upadającym) światowym żandarmem banksterów i politycznym oraz militarnym wasalem grabieżców rządzących FED-em, Wall Street i City of London, śmiało można powiedzieć, że dumna Europa jest wasalem wasala.
.
Jak doszło do takiego upadku? I czy Europejczycy mają powody do dumy z ich antykultury? No i czy warto jej bronić? I przed kim należałoby bronić Europy – przed „islamizacją” czy przed banksteryzmem i banksterskim globalizmem, który zrobi z Europejczyków (jeśli banksterom uda się zrealizować ich plany) zaczipowane bydło robocze, wywłaszczonych ze wszystkiego niewolników tyrających na władców pieniądza – żydowskich bankierów.
.
Upadek Europy (choć przez wiele wieków niedostrzegalny) zaczął się od podrzucenia Rzymowi ideologii żydowskiej galilejskiej sekty, której idola przerobiono na „zbawiciela” i „syna bożego”.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/
.
Dzięki temu podstępowi oduczono Europejczyków samodzielnego, krytycznego myślenia, zrabowano im ich kulturę i tożsamość, oraz zrobiono z nich religijnych fanatyków. Przez 15 wieków (od Konstantyna, a zwłaszcza od Teodozjusza I, autora antypogańskich i anty-„heretyckich” dekretów) Europejczycy zajęci byli eksterminacją pogan i „heretyków”, „nawracaniem”, wojnami religijnymi i sporami dogmatycznymi. Tu dodam, że spory dogmatyczne dotyczące nadjordańskiej dżumy – krystowierstwa/chrześcijaństwa – zaczęły się już w I wieku. I trwają do dzisiaj. Wykorzystując zaślepienie religijne schrystianizowanych Europejczyków i walki katolików z protestantami w czasie gdy trwała ekspansja Europy (i żydogennego chrześcijaństwa) na cały świat, podstępni banksterzy zainstalowali w Europie ich bandycki system bankowy, dający im monopol na kreację i kontrolę podaży pieniądza. Zaczęło się od Banku Anglii (1694), po czym kroczek po kroczku banksterski system bankowy narzucono całej zachodniej Europie. Stała się ona finansowym niewolnikiem, choć sama militarnie akurat podbijała inne kontynenty.
W podboju zachodniej Europy pomógł banksterom fanatyczny zapał katolików do „nawracania” wszystkich niekatolików. Otóż gdy w XV w. zaczęto z różnych katolickich krajów masowo wypędzać Żydów, dawano im jedną „furtkę” na pozostanie – jeśli się „nawrócą” na katolicyzm, nie muszą się wynosić. Wielu Żydów, zwłaszcza zamożniejszych z tej „furtki” korzystało. A potem, już jako „chrześcijanie”, posyłali synów (dla kobiet w chrześcijańskiej Europie nauka i studia były b. długo zabronione) do szkół i na uniwersytety. Często studiowali oni medycynę, prawo, inni zostawali nauczycielami, pisarzami lub dziennikarzami (gdy pojawiły się gazety). Potrafili wypatrzeć się w tłumie, wspomagali się, promowali i popierali nawzajem. I tak kroczek po kroczku zalewali inteligencję i elitę intelektualną zachodu. Czas ich prosperity nadszedł, gdy nastała epoka rewolucji przemysłowej i mass mediów (gazet). Wielu fabrykantów, wspieranych finasowo przez żydowskich banksterów, było żydowskimi przechrztami. Mniej zamożni nadal trudnili się handlem – „narodowym” (obok bankowości) zawodem żydowskim. A raczej ich pasją. Ci najbogatsi wykupili prasę (później radio i telewizję) aby mieć bezustanny wpływ na świadomość Europejczyków. Kontrolowane przez bankstrów media wykreowały rzeczywisty ekonomiczny, polityczny i społeczny matrix, kreowały ich marionetki na polityków, niszcząc propagandowo niepokornych. Ich „ekonomiści” wypracowali podwaliny współczesnego kapitalizmu – złodziejski system bankowy i kreację pieniądza z powietrza jako długu, podstępną ideologię „wolnego rynku” i złodziejskie giełdy. Istota współczesnego żydowskiego kapitalizmu polega na tym, że garstka bogaczy staje się powoli prywatnym właścicielem całej gospodarki zachodu, natomiast jego mieszkańcy coraz bardziej zostają wywłaszczani ze wszystkiego. I coraz bardziej narasta margines biedy, oraz rośnie gigantyczne, niewypłacalne zadłużenie całego zachodu.
.

USrael już dużo wcześniej banksterzy wytypowali na lidera zachodu, na ich światowego żandarma. Wywołana z ich inicjatywy rękami Hitlera II wojna św. przyczyniła się do gwałtownego wzrostu potęgi USraela i uczyniła go głównym narzędziem banksterów do podboju świata. Europejskie imperia kolonialne upadły na fali dekolonializacji (miejscami niezwykle krwawej), choć wiele postkolonialnych krajów nadal jest utrzymywanych w kolonialnej wręcz zależności gospodarczej od zachodu. Pozbawione wielkich kolonii dumne niegdyś kraje europejskie przykuto łańcuchem do rydwanu banksterów, którego woźnicą jest Pentagon. I tak dumna i pyszna Europa stała się wasalem wasala, wasalem byłej angielskiej kolonii.

.

W tym miejscu nasuwa się pewna refleksja historyczna. Już w starożytności, w czasach jeszcze przed naszą erą wielu żydowskich kupców i handlarzy opuszczało biedną Palestynę osiedlając się w bogatych miastach rzymskich, greckich, egipskich czy mezopotamskich. Ta dobrowolna migracja kupców nasiliła się po podbiciu Palestyny przez Rzym. Już w starożytności od cesarzy rzymskich kupcy żydowscy domagali się prawa do budowy w rzymskich miastach własnych dzielnic otoczonych murem. W ten sposób chcieli odgrodzić się od pogardzanych przez nich nie-żydów. Jedną z dominujących cech Żydów (a przede wszystkim żydowskich elit) była ich rasistowska pogarda wobec wszystkiego co nieżydowskie. I tym właśnie wywoływali wszędzie, gdzie tylko się pojawili, niechęć a nawet nienawiść do siebie. Choć ich praprzyczyną była właśnie żydowska pogarda wobec nie-żydów. Dobrze opisuje to tekst „Osobliwość żydowska”:
.

„Wielu publicystów zwraca uwagę na fakt, że ISTOTĄ KULTURY ŻYDOWSKIEJ JEST SAMOUWIELBIENIE, widoczne zarówno w Biblii, jak i Talmudzie, i pogarda dla wszystkiego co nie-żydowskie.”

.
Przez długie wieki Żydzi mieli ogromne problemy z infiltracją zachodniej Europy. Gardząc nie-żydami nie mieszali się z nimi i sami izolowali się od ludności autochtonicznej. Jedynie u władców zabiegali o przywileje. Wyłudzali je złotem, a nawet podstawianymi władcom urodziwymi młodymi Żydówkami. I wszędzie gdzie się pojawili próbowali zmonopolizować handel, bezwzględnie zwalczając nieżydowską konkurencję. Tyle że łaska monarchów na pstrym koniu jeździła. Królowie mogli w każdej chwili odwołać przyznane wcześniej przywileje. Każdego następcę też należało kupić złotem. I tak pozycja Żydów w Europie zachodniej przez wiele wieków była b. niepewna. Ich próby przejęcia kontroli nad krajami ich osiedlenia kończyły się fiaskiem a nawet wypędzeniami. Sytuacja uległa radykalnej zmianie, gdy ogłupieni nadjordańską dżumą katolicki kler i monarchowie kierowani religijnym fanatyzmem postanowili oczyścić ich kraje z wszystkich „bezbożników” i „innowierców” – niekatolików. Dotknęło to i Żydów, których zaczęto wypędzać z różnych krajów Europy zachodniej. Wtedy to liderzy żydowskiej diaspory podjęli katastrofalną dla Europy i świata decyzję – jeśli Żydowi grozi wypędzenie, ma prawo przejść dla pozoru na katolicyzm – pod warunkiem, że w sercu pozostanie wierny judaizmowi i interesom żydowskim (podobne „nawrócenia” zdarzały się później i u protestantów).
.
I tak fanatyzm i durnota katolików sprawiły, że Europa została zżydzona nie tylko duchowo i kulturowo nadjordańską antykulturą chrześcijańską, ale zaczęło się też biologiczne zażydzanie późniejszych europejskich elit intelektualnych, finansowych i gospodarczych. Bez tej „pomocy” fanatycznych katolików Żydom nie byłoby tak łatwo (o ile w ogóle byłoby to możliwe) w ciągu zaledwie kilku wieków przejąć kontrolę nad Europą zachodnią, nad białą „cywilizacją łacińską” i nad USraelem – tworem jak by nie było europejskim (i zakulisowo banksterskim). To właśnie fanatyczna pasja katolików do „nawracania” Żydów na katolicyzm sprawiła, że dzisiaj cały zachód (bankowość, finanse, gospodarka, media, polityka, sądownictwo, służby, wojsko, oświata, „kultura”) jest pod żydowską kontrolą.
.
Niestety durnota i zaślepienie większości mieszkańców Europy zachodniej (i całego zachodu) sprawia, że tego oni po prostu nie widzą. I wciąż bredzą o zachodniej, europejskiej (katolicy o „łacińskiej”) kulturze uważając ją za najwyższy wytwór ludzkości. Współczesna zachodnia antykultura zdominowana jest dwoma prądami. Pierwszym jest gnijące i obumierające chrześcijaństwo. Drugim, „konkurencyjnym” wobec chrześcijaństwa jest poprawność polityczna (i jej ostatnia mutacja – gender). Tego samego nadjordańskiego chowu. Wymyślono ją, aby ogłupiać nią tych, którzy zerwali się z łańcucha chrześcijaństwa. Przy czym gender wymyślono po to, aby stworzyć jedną z głównych fałszywych barykad, na które zaciągani są dzisiaj (a raczej sami się na nie pchają) Europejczycy broniący „chrześcijańskich wartości”. Niech walczą z wiatrakami, ważne aby nie walczyli z rzeczywistym zagrożeniem – banksteryzmem i globalizmem.
.
W ostatnich wiekach Europa zachodnia częściowo i niestety tylko powierzchownie powróciła do własnej kultury. Było to w okresie Renesansu, gdy po wiekach chrześcijańskiego fanatyzmu, kołtuństwa i kultu nadjordańskich idoli, w sztuce i kulturze (malarstwo, rzeźbiarstwo, literatura, teatr) powrócono do pogańskiej kultury i mitologii greckiej, rzymskiej a nawet celtyckiej. Nagle obok żydowskich „matek boskich” zaczęto malować greckie i rzymskie boginie. Obok żydowskiego „mesjasza” malowano i rzeźbiono pogańskich bogów i herosów. Odrzucono wielowiekową pruderię w sztuce pokazując piękno ludzkiego nagiego ciała.
.
Botticelli_Narodziny_Wenus
.
Jednak natychmiast fanatyczni katolicy ruszyli do kontrataku. Jedną z metod walki z Renesansem były polowania na czarownice (przejęte także przez protestanów):
.
„Renesans nie pojawił się przypadkowo, a dlatego, że był pilnie potrzebny. Europa potrzebowała ponownie oddychać, myśleć, tworzyć i rozwijać się – i chrześcijanie nie byli w stanie tego powstrzymać. To co nastąpiło (jako reakcja na odrodzenie – przyp. opolczyk) to setki lat polowań na czarownice z niezliczoną ilością ofiar. Możemy wyjść z założenia, że nie był to przypadek, że polowania na czarownice pojawiły się równocześnie z oświeceniem: tak chrześcijanie próbowali oświecenie powstrzymać. Próbowali uniemożliwić ponowne pojawienie się ideałów staroeuropejskich/pogańskich, poprzez mordowanie tych, których podejrzewali, że stoją za lub przynajmniej przyczyniają się do odradzania się (pogańskiej) Europy.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/08/05/triumf-chrzescijanstwa-widziane-okiem-poganina-z-europy-zachodniej/
.
Później doszła kontrreformacja zwalczająca obok reformacji wszystko co niekatolickie, także ideały Odrodzenia. Ale nigdy już pogańskich motywów starożytnej Grecji, Rzymu czy Celtów całkowicie ze świadomości mieszkańców zachodniej Europie nie udało się wytępić. Dzisiaj funkcjonują one równolegle do chrześcijaństwa. Smutne jest to, że w Polsce więcej wie się o pogańskiej Grecji i Rzymie, o Celtach i wikingach niż o naszej przedchrześcijańskiej słowiańskiej kulturze. A przecież była ona co najmniej tak samo piękna jak tamte.
.
Własnym w dużej mierze wytworem kultury europejskiej było też Oświecenie. Przywróciło ono  pierwszeństwo rozumowi nad ślepą wiarą. Wywołało ono jednak na plac boju konserwatystów/tradycjonalistów broniących monarchii, feudalizmu i ślepej wiary. Oświecenie też nigdy nie zostało całkowicie pokonane i wyeliminowane. Niestety obecnie ludzi rzeczywiście oświeconych jest niewielu. Za to pseudo-oświeconych, ogłupionych polityczną poprawnością lub szowinizmem i rasizmem jest aż nazbyt wielu.
.
Jak to się stało, że mała Europa podbiła prawie cały świat, zanim sama stała się wasalem wasala i prywatną własnością banksterów? I czy zawdzięczała to swej domniemanej wyższej kulturze?
.
Głównym motorem napędowym podboju świata przez Europejczyków była zwykła chciwość – żądza złota i bogactw. Pokrewna jej była zaborczość. W chrześcijańskiej Europie do czasu wojen napoleońskich nie było ani jednego roku, aby gdzieś nie trwała wojna i nie lała się krew. Walczyły ze sobą zażarcie nawet (albo lepiej – zwłaszcza) kraje katolickie. Wystarczy przypomnieć wojnę stuletnią pomiędzy katolickimi Anglią i Francją, ponad tysiącletni konflikt niemiecko-francuski, wojny Francji z Hiszpanią, Kastylii (Hiszpanii) z Portugalią, czy wreszcie najazdy katolickich cesarskich wojsk na Rzym. Najbardziej znany jest najazd arcykatolickiego Karola V Habsburga, przed którym papież Klemens uciekł skrywając się w muzoleum Hadriana skatoliczonym na „zamek św Anioła”.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sacco_di_Roma
.
Przez cały okres chrześcijaństwa (do końca wojen napoleońskich) ciągle w Europie ktoś z kimś walczył. Były to przede wszystkim wojny terytorialne – każdy chciał urwać słabszemu sąsiadowi (lub sąsiadom) kawałek terytorium, ważną twierdzę, całą prowincją, lub sąsiada po prostu podbić. Granice zmieniały się ciągle przesuwane wte i we wte. Dochodziły do tego wojny domowe, bunty chłopskie i wojny dynastyczne (o tron). A po reformacji Lutra doszły jeszcze niezwykle krwawe wojny religijne katolików z protestantami. Agresja, zaborczość, żądza mordów i krwiożerczość podsycane fanatyzmem religijnym stały się trwałymi cechami Europejczyków. Dopiero po wojnach napolepńskich, które zniszczyły całą Europę od Madrytu po Moskwę wiodące domy panujące zrozumiały, że dalsze wyniszczające wojny dla wszystkich są niekorzystne. Kongres wiedeński był pierwszą poważną międzypaństwową (międzymonarchiczną) próbą ustalenia trwałych granic gwarantujących pokój. Nie oznacza to, że Europejskie monarchie pozbyły się z dnia na dzień agresywności i zaborczości. Agresję i zaborczość zaczęto wyładowywać przede wszystkim poza granicami Europy. W Europie konkurowano nadal ze sobą, ale głównie gospodarczo. Wszak był to okres rewolucji przemysłowej. Wojny w Europie stały się rzadsze, ale nadal były krwawe i zażarte. Z dowma najgorszymi – I i II wojną światową, które obie wybuchły w Europie.
.
Kolejnymi cechami Europejczyków podbijających świat były: przekonanie o wyższości europejskiej żydogennej chrześcijańskiej antykultury nad kulturami pogańskimi i o wyższości białej rasy nad kolorowymi (jeszcze w XIX wieku pojawiały się w Europie opinie, że Murzyni są spokrewnieni z gorylami a nie z białym człowiekiem). Rasizm białych widać było i jest np. gołym okiem w „deklaracji niepodległości” USraela, w której padają szczytne hasła o prawie do wolności i równości wszystkich ludzi. Tyle że hasła te dotyczyły wyłącznie białych najeźdźców. Indian – prawowitych właścicieli Ameryki i Murzynów-niewolników one nie obejmowały. I tak owa deklaracja niepodległości w sumie była cyniczną rasistowską farsą opakowaną w szczytne hasła. Późniejsze hitlerowskie ustawy rasowe były także wytworem białej rasistowskiej antykultury chrześcijańskiej Europy. Nawet Słowian, choć białych zakwalifikowano w nich do kategorii Untermenschen. Hitler Słowian nienawidził wręcz biologicznie. Dlatego patronem NSDAP ustanowił dowódcę bandyckiej krucjaty połabskiej – arcykatolickiego tępiciela Słowian Albrechta Niedźwiedzia.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Albrecht_Nied%C5%BAwied%C5%BA
.
I to Słowianie stanowili największą grupę hitlerowskich ofiar.
.
Prawdą natomiast jest, że Europejczycy dysponowali podczas podboju świata wyższą techniką, zwłaszcza militarną. Jednakże wyższa technika nigdy nie oznacza automatycznie wyższej (tzn. „lepszej” czy „bardziej wartościowej” kultury). Wyższa technika (w tym wojenna) Europejczyków miała korzenie w ich chciwości i zaborczości. Nawet rewolucja przemysłowa była napędzana chciwością. Fabrykant budował fabrykę nie z powodów altruistycznych, nie dlatego, że chciał zrobić coś dobrego dla ludności czy państwa – on chciał po prostu mieć większe zyski. Rewolucji przemysłowej towarzyszył rozwój techniki. Była jego wynikiem i jednocześnie motorem napędowym. Ale głównym motorem napędowym rozwoju technicznego były odwieczne wojny. Od kiedy zauważono, że często bitwę wygrywa nie liczniejsza, a lepiej uzbrojona armia, trwał w Europie wyścig zbrojeń. Początkowo były to lepsze zbroje, lepiej hartowane miecze. Potem wojny zrewolucjonizował w negatywnym sensie proch strzelniczy. Na przestrzeni kilku wieków artyleria  i broń palna stały się ważniejsze, niż liczebność wojska. Nie jest przypadkiem, że proch strzelniczy wynaleziony w Chinach zastosowanie w celach militarnych znalazł w chrześcijańskiej Europie. Chiny odgrodzone wielkim murem nie były zmuszone do nieustannych wojen z wrogiem zewnętrznym. Przez co Chińczycy nie wpadli na pomysł militarnego wykorzystania prochu. W Europie, w której nieustannie walczono o granice i o władzę, proch, armaty i broń ręczna były logicznym następstwem agresywności, zaborczości, nieustannych wojen i towarzyszącemu im wyścigowi zbrojeń.
Wyobraźmy sobie małe państewko wyspiarskie odcięte od reszty świata, zamieszkałe przez spokojny rolniczy lud, wolny od religijnego fanatyzmu. Tam armaty i broń palna nie mogłyby się pojawić (nawet gdyby proch strzelniczy występował na wyspie jako surowiec naturalny), gdyż na nie nie byłoby po prostu „zapotrzebowania”. W Europie, gdy tylko trafił do niej proch strzelniczy, natychmiast znalazł on zastosowanie do celów wojennych. Najpierw wymyślono armaty, a później ręczną broń palną. Czołg wymyślono po to, aby masakrować siedzących w okopach żołnierzy wroga. Wymyślili go podczas I wojny św. Europejczycy. Nawet samolot wynaleziony krótko wcześniej bez związku z militaryzmem już w I wojnie św. znalazł zastosowanie militarne. Broń maszynową wymyślili biali. Atomową też.
.
Wyższa technika Europejczyków w okresie podboju świata nie była więc wyrazem wyższości ich kultury. Była odzwierciedleniem ich chciwości, agresywności,  zaborczości, żądzy mordu i zamiłowania do zabijania wrogów.
.
Jak bardzo różniły się kultury dzikich ludów od antykultury europejskiej widać najlepiej na konkretnych przykładach. W Europie miały miejsce np. wojny obliczone wyłącznie na eksterminację „wroga”, w tym i ludności cywilnej. Takimi były np. krucjaty przeciwko katarom i husytom. Ich celem było wymordowanie wszystkich katarów i husytów. A w takiej Afryce, w wielu jej rejonach, podczas wojen międzyplemiennych kobiety i dzieci obu zwaśnionych plemion kryły się w czasie wojny w otoczonej palisadą dużej wiosce, do której wojownicy obu stron mieli zakaz zbliżania się. I go przestrzegali. Bez względu na wynik walk kobiety i dzieci obu stron były bezpieczne. Natomiast u Indian wielkich prerii ścieżka wojenna w niczym nie przypominała europejskich wojen i bitew. Wyruszali na nią wojownicy w celu np. zdobycia jakiegoś trofeum czy odbicia branki. Wyrazem najwyższej odwagi i czynem najwyżej nagradzanym orlimi piórami było dotknięcie podczas walki gołą ręką uzbrojonego przeciwnika bez zabijania go. A czegoś takiego jak bitwy, podczas których wrogie armie mordują się nawzajem godzinami Indianie wcale nie znali. Stąd zderzenie ich kultury i ich pojmowania „wojny” z chciwą, zachłanną, zaborczą, agresywną białą antykulturą musiało skończyć się tak, jak się skończyło – niedobitki Indian zapędzono do „rezerwatów”. Przy czym najważniejszą „bronią” białych była ich wrodzona nieuczciwość – oszukiwali i okłamywali Indian na każdym kroku, łamali wszelkie traktaty, zobowiązania i umowy. A zwłaszcza wtedy, gdy na ziemiach przyznanych Indianom (co za cynizm – ziemie przyznane Indianom – wszak cała Ameryka była ich ziemią) znajdywano złoto, na którego widok biali wpadali w morderczy amok. Wtedy nic nie było w stanie białych powstrzymać przed eksteminacją Indian.
.
Reasumując – antykultura zachodniej, chrześcijańskiej Europy była mieszaniną nienasyconej chciwości, zaborczości, agresji, rasistowskiej pogardy wobec kolorowych, pyszałkowatego samouwielbienia, megalomańskiego przekonania o własnej wyższości, o prawie do przywłaszczania obcych ziem, prawie do zniewalania obcych ludów, prawie do bezwzględnnej eksploatacji podbitych ludów i ziem, prawie do narzucania podbitym ludowm własnej antykultury, prawie do niszczenia obcych pięknych kultur i zastępowania ich mściwą dogmatyczną doktryną zrodziną nad Jordanem na bazie żydowskiej biblii – rasistowskiej ideologii narodu wybranego.
.
I choć oficjalnie obecnie rasizm potępiany jest na zachodzie, przy okazji rzekomej  „inwazji islamu” na Europę widać go gołym okiem. Zwłaszcza po tej stronie fałszywej barykady, która sama siebie definiuje jako „narodową” i „patriotyczną”.  Będącą niestety z małymi wyjątkami szowinistyczno-rasistowską. I bezdennie głupią i zaślepioną. Istotne jest zrozumienie tego, że na poczucie wyższości Europejczyków ogromny wpływ miała ideologia „nowego narodu wybranego” (za taki uważają się chrześcijanie) – „wybranego”, czyli wyróżnionego rzekomo przez żydowskiego „boga”, lepszego, bardziej wartościowego. Oraz ich ślepe przekonanie, że są posiadaczami jedynie prawdziwej prawdy objawionej, którą muszą narzucić całemu światu. To fanatyzm indukowany przez chrześcijaństwo zrobił z Europejczyków rasistów i chrześcijańskich szowinistów „białej rasy”. Ten fanatyzm i nietolerancja widoczny jest także i po drugiej stronie europejskiej fałszywej barykady, tej politycznie „poprawnej”. Jej sztandarowym hasłem jest tolerancja. Ale każdy, kto tolerancję pojmuje inaczej i nie wszystkie bzdurne wymysły gotów jest tolerować, natychmiast jest wściekle i fanatycznie atakowany przez tolerastów spod znaku gender. W ich wściekłym zwalczaniu przeciwników ideologicznych niczym się nie różnią od fanatyków religijnych. Tyle że walczą pod przeciwnym sztandarem. I stąd ta walka jest tak zażarta i takie wzbudza emocje. Zresztą, wzbudzanie emocji jest celowe – człowiek ogarnięty silnymi emocjami nie potrafi spokojnie, rzeczowo i logicznie myśleć. Celowo w wojnie medialnej o „migrację islamską” politycznej poprawności nakazano ją zachwalać. Po to, aby drugą stronę, tą „prawicową”, „patriotyczną” (szowinistyczną, rasistowską  i zaślepioną) zaciągnąć na fałszywą barykadę.
.
Bronioną obecnie przez miliony antykulturę zachodu przed rzekomą „islamizacją” Europy można najkrócej scharakteryzować tak – jeśli my napadamy, mordujemy, grabimy na innych kontynentach – to jest dobrze i wszystko jest OK. Jeśli przed naszymi wojnami i okupacjami do Europy uciekają muzułmanie – to natychmiast rozlegają się protesty – jak oni śmią? Przecież Europa jest nasza, biała.
.
W tym miejscu naturalnie nasuwa się pytanie – czy tę chorą antykulturę zachodu warto i należy bronić i ratować? Przecież to ona doprowadziła do takiego upadku Europę zachodnią czyniąc z niej ograbianego przez banksterów wasala USraela. Także rządzonego i ograbianego przez tych samych banksterów. Otóż ja twierdzę, że takiej Europy bronić nie ma sensu. Europa musi powrócić w pełni do Renesansu i Oświecenia – do własnej przedżydowskiej/przedchrześcijańskiej kultury i tożsamości, oraz do rządów rozumu.
.
Kolejnym istotnym pytaniem jest – przed kim należy Europę bronić? Wrzaski o „inwazji islamu” są bzdurne. „Islamizacja” Europie nie zagrozi nawet wtedy, gdyby zwaliło się do niej jeszcze 10- 20 milionów muzułmanów. Na 500 milionów białych Europejczyków to ciągle jeszcze byłby znikomy odsetek. Ponadto obecnej fali uchodźców by nie było, gdyby nie wojny, okupacje i kolorowe rewolucje w świecie islamu urządzane przy pomocy wielu europejskich rządów, służb i wojsk na obstalunek banksterów.
.
Wyobraźmy sobie sytuację odwrotną. Bo ciągle karmieni jesteśmy propagandą o „misjach” w Iraku czy Afganistanie, o „demokratyzowaniu” państw muzułmańskich. Przy czym dziwnie nikt na zachodzie nie mówi o konieczności „demokratyzacji” wasali USraela, takich np. jak Arabia Saudyjska mająca zero demokracji i zero praw kobiet. „Demokratyzuje” się bombami i wojnami państwa wrogo nastawione do USraela i Izraela. W  których zresztą było znacznie więcej demokracji niż u Saudów. Pomijam w tym miejscu, że zachodnia tzw. „demokracja parlamentarna” jest farsą, jest dyktaturą agenturalnych partii służących interesom światowej lichwy, dyktaturą zakamuflowaną tzw. „parlamentaryzmem”. I owe „demokratyzowanie” wybranych islamskich państw ma ten sam cel – niezależne islamskie państwa uczynić pseudo-demokratycznymi wasalami USraela i folwarkami banksterów, rządzonymi przez ich agentów.
.
No więc wyobraźmy sobie sytuację odwrotną. Istnieje islamskie NATO i chce podbić Europę mającą ogromne zasoby ropy. Talibowie w Afganistanie inscenizują zamach terrorystyczny, w którym ginie trzy tysiące ludzi, po czym winę zwalają na terrorystów z IRA i islamskie NATO napada na Wyspy Brytyjskie. Następnie propaganda islamu ogłasza, że w zamachy w Afganistanie zaangażowana była też Francja i że pracuje ona nad stworzeniem broni biologicznej i chemicznej (załóżmy, że Francja ich nie ma). Służby islamskie fabrykują „dowody” na broń chemiczną Paryża i islamskie NATO napada na Francję, łapie jej prezydenta i wiesza go. Następnie islamskie NATO szczuje na USrael oskarżając go o chęć zbudowania broni atomowej (załóżmy że USrael jej nie ma). Grozi mu się prewencyjnymi nalotami, nakładane są na USrael drastyczne sankcje ekonomiczne, oraz izoluje się go na światowej arenie politycznej (a wcześniej jeszcze, w 1953 roku irańskie i afgańskie służby przeprowadziły zamach stanu  przeciwko legalnie wybranemu prezydentowi USraela za to, że upaństwowił ropę naftową). Następnie w kilku krajach europejskich urządzane są „białe rewolucje”. Potem bombarduje się Niemcy i nasyła na nie uzbrojone bojówki z zewnątrz, twierdząc, że one chcą Niemcy zdemokratyzować. Niszczy się kraj a prezydenta zabija. Na koniec wysyła się uzbrojone przez islamskie NATO bojówki IRA, ETA i niedobitki prawicowych tajnych armii NATO na Hiszpanię pod hasłami demokrytyzacji i walki z reżimem. Wszystkie te operacje przynoszą śmierć milionom ludności cywilnej, kraje europejskie są pogrążone w chaosie, obrócone w gruzy i nikt w krajach zachodu (poza krajami wasalskimi wobec islamskiego NATO) nie jest pewny życia ani jutra.
.
wojna z islamem
.
i-i11-08-093trypolis
.
Kraje te skaża się przy okazji wojen radioaktywnie amunicją zawierającą zubożony uran. W więzieniach w sposób haniebny upokarza się Europejczyków.
.
abu-gharib-2
.
13 Guantànamo-Gefangene im Hungerstreik

.

Strzela się do nich z helikopterów.

.

.
Bije i terroryzuje się nawet dzieci.
.

.
A na stawiających opór, nawet w krajach w których nie było interwencji islamskiego NATO poluje się przy pomocy dronów. Podczas tych mordów giną także cywile, w tym kobiety i dzieci.
.
Tak wyglądałaby sytuacja odwrotna. I teraz mam pytanie – ilu Europejczyków próbowałoby uciekać przed tym koszmarem urządzonym im przez islamskie NATO, gdyby ktoś im powiedział, że w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie i Emiratach Arabskich znajdą schronienie i zostaną z chęcią przyjęci?  No i przede wszystkim zadaję to pytanie – za co „islamiści” mają kochać „białą” Europę i USrael? Nie znamy ilości ofiar bandyckich wojen i okupacji urządzanych przez rzeczywiste zachodnie NATO w świecie islamu w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Szacuje się je na 4 – 10 milionów ofiar.
W tym miejscu nasuwają się kolejne dwa pytania – kto dla kogo jest rzeczywistym i znacznie większym zagrożeniem – islam dla zachodu, czy zachód dla islamu? I czy można porównywać „szkody” wyrządzone przez uchodźców muzułmańskich (nawet łącznie z tymi wyssanymi z palca, które stanowią ogromną większość kolportowanych „informacji” o rzekomych atakach i domniemanych „gwałtach” islamistów) z tym co NATO wyprawiało i wyprawia w świecie islamu? Czy można porównywać te dwie rzeczy – miliony ofiar, chaos, zniszczenie, wojny, okupacje, bombardowania i terror NATO z tym co robią uchodźcy?
.
A przecież rozwiązanie jest proste – wystarczyłoby z dnia na dzień wycofać wszystkie bandyckie, okupacyjne wojska NATO z krajów islamu, przestać finasowo i materiałowo (broń i amunicja) wspierać bojówki muzułmańskie, a miliardy wydawane na wojnę i finasowanie rebeliantów i islamskich bojówek przeznaczyć na odbudowę zniszczonych krajów. Wtedy b. szybko można by było odesłać uchodźców do domu.
.
Przy problematyce islamu nie powinniśmy zapominać o tym, że ogromna większość muzułmanów mimo bandytyzmu i zbrodniczości NATO nie garnie się do islamskich bojówk. I o tym, że muzułmanie w przeróżny sposób celowo i z premedytacją są przez zachodnie rządy i służby radykalizowani. Przykłady można mnożyć. Czym było drukowanie przez USrael książek radykalizujących muzułmanów już od dziecka?
https://przemex.wordpress.com/2016/01/19/stany-zjednoczone-wydaly-miliony-dolarow-na-podreczniki-z-brutalnymi-tresciami-indoktrynujacymi-afganskie-dzieci-do-swietej-wojny-sa-tego-efekty-w-postaci-islamskiego-fund/
.
Czym było skarżanie muzułmanów o zamachy terrorystyczne inscenizowane przez zachodnie służby? W świecie islamu wiedza o tym, że zamachy na WTC i Pentagon był operacją obcej flagi jest znacznie większa niż na zachodzie. Więc wścieka ich oskarżanie o to właśnie ich – muzułmanów. Bandyckie wojny i okupacje także radykalizują muzułmanów. I wcale im się nie dziwię. Także brak zdecydowanych kroków zachodu wobec postępowania władz Izraela z Palestyńczykami, a wręcz często wspieranie go radykalizuje islam. Podburza się ich przeciwko białym przy pomocy różnych wrednych prowokacji. Kolportowano np. w krajach muzułmańskich kilka lat temu ulotki przedstawiające rzekome karykatury publikowane rzekomo w europejskich gazetach. Jedna z kolportowanych karykatur przedstawiała psa kopulującego od tyłu z modlącym się na kolanach i z twarzą na ziemi muzułmaninem. Była to oczywista prowokacja mająca podburzyć muzułmanów przeciwko białym. Takiej bowiem karykatury nie zamieściła żadna europejska gazeta. No i pamiętajmy o traktowaniu muzułmańskich więźniów w usraelskich więzieniach i o haniebnym „szczaniu” na zwłoki zamordowanych muzułmanów przez okupacyjnych najemników USraela a Afganistanie.
.
marines_sikaja_na_ciala
.
Czy to wszystko nie jest robione właśnie po to, aby ich radykalizować i fanatyzować? Wyobraźmy sobie reakcję katolickich fundamentalistów, gdyby pokazano im karykaturę rzekomo drukowaną w arabskich gazetach pokazującą np. kobietę leżącą pod rzymskim legionistą z podpisem – „Niepokalane poczęcie Jezusa”. Bluźnierstwo to odpowiadałoby mniej więcej ulotce z muzułmaninem i psem. Wściekłość katolików możemy sobie wyobrazić. To dlaczego dziwi nas wściekłość radykalnych muzułmanów?
.
A przecież jeszcze niedawno w niektórych krajach islamu widać było pozytywne zmiany przypominające te z europejskiego Oświecenia, gdy sekularyzowano i laicyzowano powoli niektóre kraje europejskie. Taki Afganistan np. gdy znalazł się w orbicie ZSRR wprowadził równouprawnienie dla kobiet i dziewczęta i chłopcy chodzili razem do szkół. I to właśnie wtedy CIA podrzuciła podręczniki do fanatyzowania Afgańczyków oraz zaczęła zbroić mudżahedinów zwanych dzisiaj talibami. To CIA radykalizowała i zbroiła fundamentalistów-terrorystów czeczeńskich. Irak także był państwem daleko zlaicyzowanym mimo muzułmańskiej ludności. W kilku krajach Afryki płn także rządziły świeckie dyktatury tępiące fundamentalistów. Islam powoli wkraczał na drogę laicyzacji. W niektórych muzułmańskich krajach kobiety po ulicach mogły chodzić same i bez chust na głowach. Nie mówiąc już o burkach. A gdy w Turcji wydano zakaz noszenia chust na głowach przez studentki na terenach uczelni najbardziej energicznie protestowały przeciwko temu zakazowi same studentki. Na marginesie przypomnę, że burki znane są też u ultraordtodoksyjnych żydów w Izraelu.
.

.
A chusty na głowach zakrywające włosy znane są we wszystkich chrześcijańskich żeńskich zakonach.
.
zakonnice
.
I właśnie wtedy, gdy islam wkroczył na drogę laicyzacji, NATO w momencie rozpadania się ZSRR (w którym we wszystkich muzułmańskich republikach panowało równouprawnienie dla kobiet i prawo świeckie) zainicjowało pierwszą wojnę w zatoce perskiej. Wymyślono bzdurną „historię” o tym, że wojska Husajna (wręcz zaproszone do inwazji na Kuwejt przez USrael) rzekomo mordowały noworodki z inkubatorów w szpitalu położniczym.
http://interia360.pl/swiat/artykul/jak-saddam-zostal-zabojca-dzieci,54435.
.
To wtedy rozpoczęła się trwająca do dzisiaj zmasowana propagandowa demonizacja muzułmanów. I towarzysząca jej, prowadzona z premedytacją, operacja ich radykalizacji. I szczucie na islam chrześcijan. Aby dla banksterów i Izraela wyciągali kasztany z ognia. Przy całej tej propagadzie o fanatyzmie i nietolerancji islamu nie zapominajmy o tym, że różne wschodnie „egzotyczne” kościoły chrześcijańskie przetrwały w islamie przez wszystkie 14 wieków jego istnienia.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_chaldejski
http://pl.wikipedia.org/wiki/Koptyjski_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Ortodoksyjny
.
Gdyby islam był rzeczywiście taki fanatyczny, jakim się go przedstawia, to jak mogłyby w nim przetrwać te kościoły? No jak? A one przetrwały w morzu islamu 14 wieków. Czy średniowieczna chrześcijańska Europa wykazała podobną tolerancję wobec wyznawców proroka?
.
W tym miejscu zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem masowej imigracji muzułmańskiej do Europy. Uważam, że ci ludzie powinni mieszkać u siebie. Ale to przez białych nie mogą tego robić. I szukają w Europie schronienia. Zresztą, ktoś ich do tego przekonał, ktoś ułatwił im podróż, ktoś otworzył przed nimi granice. Było to celowe, aby zapędzić miliony Europejczyków na fałszywą barykadę. I aby przedstawić przy pomocy prowokacji i fałszywych inscenizacji oraz kłamstw kolportowanych w mediach (zwłaszcza w internecie) muzułmanów jako barbarzyńską dzicz stanowiącą zagrożenie dla Europy i Europejczyków. Choć w rzeczywistości to Europa jako wasal USraela jest zagrożeniem dla islamu.
.
Obecna nagonka na muzułmanów odwraca uwagę od prawdziwych zagrożeń i problemów Europy. I od tego też, co dzieje się np. na Ukrainie. Kogo interesuje to, że bandycka junta Patroszenki/Waltzmana wystartowała kolejną zimową ofensywę?
http://zygmuntbialas.blog.pl/2016/01/18/co-sie-dzieje-na-ukrainie-18-01-2016/
.
I że na Ukrainie znów panuje jakaś podejrzana epidemia.
http://zygmuntbialas.blog.pl/2016/01/20/co-sie-dzieje-na-ukrainie-20-01-2016/
.
Aby nie było niejasności – nie jestem sympatykiem islamu. Odrzucam islam jako załganą i wyssaną z palca religię abrahamową – pochodną judaizmu w wersji dla beduinów. Dla przypomnienia zamieszczam zasięg żydowskich religii abrahamowych – na różowo zaznaczone są obszary Ziemi skażone duchowo i kulturowo judaizmem we wszystkich jego odpryskach:
.
Abraham_Dharma
.
Potępiam zbrodnie dokonywane przez bojówki muzułmańskie w Libii, Syrii, Iraku, Afganistanie i Pakistanie. Choć wciąż zastanawiam się, które z nich są na żołdzie CIA i Mosadu. I które kierowane są przez prowokatorów grających w drużynie Pentagonu i banksterów. Zresztą, gdyby muzułmanów od lat nie radykalizowano, gdyby nie tworzono i nie zbrojono pod patronatem CIA bojówek muzułmańskich, nie mielibyśmy dzisiaj problemu z islamskim terroryzmem (tym faktycznym, a nie operacjami obcej flagi CIA i innych zachodnich służb) i napływem muzułmanów.
.
W całej tej wojnie o imigrantów zastanawia mnie postawa chrześcijan. To oni głównie protestują przeciwko „islamizacji” Europy. A przecież to oni głoszą hasła miłości bliźniego. To ich idol rzekomo nakazał – kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Łażą tacy do ich kościołów, powtarzają te slogany o miłości bliźniego jak mantrę – a jak ją stosują w praktyce – widzimy gołym okiem. To kolejny raz pokazuje, jak ogromna przepaść dzieli u chrześcijan hasła i  praktykę. Hipokryzja i całkowita sprzeczność teorii z praktyką są jednymi z głównych „wartości chrześcijańskich”.  Jedynie fanatyzm, nietolerancja i ksenofobia są u nich jeszcze większe. Katolicy w Polsce (i nie tylko) buntują się nawet przeciwko nawoływaniom ich wodza, „ojca świętego” – papieża. Zwłaszcza polskojęzyczni katolicy są w niewygodnej sytuacji. To katolicki prezes PiS-u w 2003 roku w knessejmie wołał – wojna w Iraku to nasza wojna. I ówczesne władze wysłały wojsko w roli pomagiera w bandyckich okupacjach  i do Iraku, i do Afganistanu. A dzisiaj PiS buntuje się przeciwko imigrantom muzułmańskim. Choć sam przyłożył rękę do chaosu i zniszczeń w świecie islamu. Zapomniano też i o tym, jak polskich katolików uciekających podczas wojny z ZSRR muzułmańska ludność Iranu (wówczas Persji) przyjęła serdecznie i z otwartymi raminami.
https://socjalnacjonalista.wordpress.com/2016/01/17/jak-iranczycy-przyjeli-w-1939-roku-120000-polskich-uchodzcow/
.
Jak wściekli katolicy w Polsce reagują dzisiaj na muzułmańskich uciekinierów – sami widzimy. Wystarczy pogrzebać w sieci. A mimo to twierdzą oni, że katolicyzm we wszystkim jest lepszy od islamu. Czy można być bardziej zaślepionym?
.
Czy Europa zachodnia jest jeszcze do uratowania? Nie przed islamem, bo nie on jej zagraża. Jej zagraża żydo-banksteryzm, globalizm, grabieżczy kapitalizm i zaślepiające Europejczyków ideologie żydowskiego chowu na czele z chrześcijaństwem i poprawnością polityczną. Czy zerwą się Europejczycy z kajdan banksteryzmu, z wasalskiej podległości pod USrael? I czy uwolnią się od fanatyzmu, szowinizmu, rasizmu, głupoty i obcej nadjordańskiej antykultury? Czy przywrócą europejskie Renesans i Oświecenie wracając do własnej kulturym tożsamości i dominacji rozumu?
.
Największym zagrożeniem dla współczesnego człowieka jest…on sam.
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/04/04/najwieksze-zagrozenie-dla-czlowieka-czlowiek/
.
Analogicznie – największym zagrożeniem dla zachodnich Europejczyków są oni sami, a raczej ich totalne ogłupienie, odmóżdżenie i ślepota.
.
Czy Europę zachodnią uda się uratować przed nią samą, przed jej durnotą – i przed banksterami? Powiem otwarcie – boję się, że nie. Bo ona sama tego nie chce.
.
.
opolczyk
.
.
PS

Zamieszczam jeszcze fragmenty dyskusji, jaką prowadziłem na temat chrześcijaństwa na neonie24 (zanim mnie zbanowano, czym wcale się nie zmartwiłem). Otóż Laznik napisał do mnie m.in. tak:

nie jest właściwie znane, nie jest ważne co stoi w pismach, tylko jak chrześcijaństwo było pojmowane, jaki jest duch chrześcijaństwa.

Odpowiedziałem mu:

To co Pan nazywa „duchem chrześcijaństwa” ja nazywam żydogennym upiorem chrześcijaństwa.

Na życzenie jestem w stanie to udokumentować i wykazać.

Jego odpowiedź brzmiała:

„To co Pan nazywa „duchem chrześcijaństwa” ja nazywam żydogennym upiorem chrześcijaństwa.”

Gwarantuję, że nie to samo. Przypuszczam, że tym upiorem są elementy tzw. Starego Testamentu, które istotnie, jak choćby kanon „ludu wybranego” są upiorne i służą jedynie do zniewalania Gojów. Jednakże chrześcijaństwo obok swej tradycji czy źródeł bliskowschodnich, warto dodać, że to źródło z BW zasadza się na sprzeciwie wobec zasad mozaizmu, ma swe źródło n.p. europejskie. Chrześcijaństwo wręcz zmusiło przywódców mozaizmu do spisania swych zbrodniczych wykładni w talmudzie.

Zwracano już na to wielokrotnie uwagę, że właśnie średniowiecze, które w wykładni judejskiej miało być pełne ciemnoty i zabobonu, klasyczne kłamstwo w nauce historii, było niebywale owocne w rozwoju idei chrześcijaństwa i jego cywilizowaniu, judaizm bowiem jest nie więcej jak tylko ideologią plemion koczowniczych, przecie nie religią, średniowiecze europejskie dopiero uczyniło z chrześcijaństwa religię ludów osiadłych. Naturalnie można, zgodnie zresztą z konceptem Judejczyków, uznać chrześcijaństwo za wynikające i podległe mozaizmowi, wbrew rzeczywistemu stanowi rzeczy. Wypędzanie żydów z wielu krajów Europy: Anglia, Francja, Hiszpania, Portugalia, świadczy najlepiej o spostrzegawczości i mądrości ludzi średniowiecza, od których mogli byśmy się niemało nauczyć. Czy zadawał Pan sobie pytanie, z jakiej racji warchoł Kazimierz Piastowicz został uznany Wielkim ?

Z niepokojem należy stwierdzić, że osiągnięcia średniowiecza, jak choćby zakaz procentu/lichwy zostały przez nasze społeczeństwo zniweczone, ponoć takie światłe, patrz ostatni link w „Laznik 14.01.2016 23:01:03 ”

Szczególnie wielkie osiągnięcia miało chrześcijańskie średniowiecze w zakresie pieniądzy, weźmy koncepcje brakteatów

https://pl.wikipedia.org/wiki/Brakteat

dopiero w XX wieku udało się odtworzyć ten system pieniężny, por. Silvio Gesell i wolny pieniądz w Wörgl

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C3%B6rgl

Wikipedia tłumaczy absolutnie fałszywie „pieniądz lokalny (Freigeld) “, „Freigeld“ oznacza „wolny pieniądz“ a właściwie „pieniądz uwolniony/oswobodzony“ od lichwy/procentu.

Już to porównanie ze średniowieczem dowodzi najlepiej, jak dalece skarlała myśl współczesna w porównaniu ze średniowieczem, warto się nad tym zastanowić.

Proszę przy tym nie zapominać, że mozaizm jest ideologią przestępczą, synagoga stanowi światową sieć przestępczą, dysponuje przy tym doświadczeniem z paru tysięcy lat, co czyni go szczególnie groźnym i trudnym, ale co do tego nie powinno być wątpliwości.

Na to odpisałem mu tak:

Gwarantuję, że tak. Fundamentem chrześcijaństwa jest cała biblia a nie tylko Nowy testament. Pisany zresztą przez takich samych Żydów jak Stary – czyli żydowska biblia Tanach. Która faktycznie jest księgą rasizmu i zbrodni:
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/08/06/biblijne-korzenie-zydowskiego-rasizmu/
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/

Co istotne, nawet uczciwi żydowscy naukowcy przyznają, że jest ona wyssana z palca:
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/

Także u galilejskiego „mesjasza” znajdziemy cytaty dowodzące jego żydowskiego „ekskluzywizmu” (żeby nie powiedzieć – rasizmu):

„Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 10,5-6).

A jeszcze bardziej ten cytat:

„Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela… Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucać psom” (Mt 15,24-26).

W nim Żydzi są dla niego dziećmi, a Kananejka i jej córka psami. Joszue/Jezus wprawdzie podważał autorytet faryzeuszy/uczonych w piśmie, ale jednocześnie żydowskiego psychopatę Jahwe przerobił na miłosiernego ojca. Tyle że i ten „miłosierny ojciec” też karał „piekłem”:

„Otóż jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny. I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego.”
No i mamy nieskończenie miłosiernego i wybór – samookaleczenie albo piekło ogniste.

Postać Joszue wykreowano na mesjasza i zbawiciela przy pomocy zwykłych wymysłów. Podam dwa przykłady:
Tzw. „przemienienie pańskie” w którym Joszue trzem uczniom ukazał się w towarzystwie Mojżesza i Eliasza. A to są postacie wyssane z palca przez autorów „starego testamentu”. Nawet gorliwi katolicy „przedsoborowi” kolportują tekst o wyssaniu z palca przez żydowskich oszustów – autorów starego testamentu – niewoli egipskiej, Mojżesza i wyjścia z Egiptu.
https://marucha.wordpress.com/2015/04/02/pierwsze-zydowskie-klamstwo-fabrykacja-starego-testamentu-o-tym-ze-izraelici-byli-niewolnikami-w-egipcie/
Ale skoro nie było Mojżesza, to jak mogł on wystąpić w ewangeliach w towarzystwie Joszue? Eliasz to też żydowski wymysł. Nalepsze jest jego „wniebowstąpienie”. Nawet jego grobu nie potrzeba szukać, aby udowodnić że istniał. Przecież on a ognistym rydwanie wstąpił do nieba („wóz ognisty i konie ogniste rozłączyły obydwu: i wstąpił Eliasz przez wicher do nieba”).
Drugi przykład – wyssana z bajka bajka o trzech/mędrcach/królach.
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/01/06/chrzescijanstwo-zydowski-matrix-czyli-szopka-do-kwadratu/

Ewangelista wyssał ich z palca aby podnieść rangę urodzonego żydowskiego „proroka”. No i skoro wiemy, że są w ewangeliach bajki wyssane z palca, uprawnionym jest pytanie – to co jest w nich prawdą? I na to pytanie każdy musi dać sobie samemu odpowiedź. W mojej ocenie „życiorys” Joszue i wszystkie jego i jemu towarzyszące „cuda” to blaga. Ponadto „życiorys” jego spreparowano tak, aby zgadzał się z „proroctwami” starego testamentu, do którego w ewangeliach jest cała masa odniesień.
Wymyślono przede wszystkim dogmat o „odkupieniu grzechów”. Jest to kompletna dziecinada. Skoro Joszue odkupił grzechy ludzkości – to po co nadal jest jeszcze piekło? A jeśli piekło nadal jest – to jakie i czyje grzechy on odpuścił? I po co była ta krwawa jatka? Czy nieskończenie miłosierny nie mógł bez niej odpuścić ludziom ich „win”. Skoro tak człowieka ukochał. A powinien to zrobić, bo przecież jak mówi „modlitwa pańska” przekazana przez „syna bożego”, to Jahwe/Bóg-ojciec wodzi owieczki na pokuszenie. „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…i nie wódź nas na pokuszenie…”.
To ci jest perfidia – wodzi na pokuszenie, a ci, którzy dają się skusić – do piekła. Mimo grzechów odkupienia.

Teraz sprawa chrześcijaństwa i kk.

Najpóźniej od antypogańskich i anty-„heretyckich” dekretów Teodozjusza „Wielkiego” (końcówka IV wieku) chrześcijaństwo stało się upaństwowionym zbrodniczym terrorem. Zaczęły się pogromy pogan, „heretyków” i „bezbożników”. Podstaw teoretycznych dostarczali „ojcowie kościoła”. W „Wyznaniach” Augustyna sam wyczytałem, jak pisał on, że zabijanie upartych pogan dla ratowania ich dusz jest dopuszczalne. Ważne było, aby zabijać ich kierując się miłością i troską o ich pogańskie dusze. Takiej sofistyki nawet rabini mogliby uczyć się od tego „świętego”. A u Tomasza z Akwinu wyczytałem, że eksterminacja „heretyków” jest obowiązkiem. Tyle, że kk określał, kto jest „heretykiem”, natomiast samą eksterminacją obarczał najczęściej władze świeckie. Jak Piłat miał czyste ręce.

„Heretycy popełniają grzech, z powodu którego zasłużyli sobie nie tylko na to, by zostali karą klątwy wyłączeni z Kościoła, lecz także usunięci ze świata karą śmierci. (…) Kościół karą klątwy wyklucza go z swojego łona i następnie zostawia go sądownictwu świeckiemu, by przezeń był usunięty ze świata karą śmierci.”
(Tomasz z Akwinu)
I takich to „świętych”, „ojców” i „doktorów” kościoła miała cywilizacja łacińska.
Potęgę polityczną (i państwo kościelne) wyłudziło papiestwo przy pomocy sfałszowanej tzw. „Donacji Konstyntyna”.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Donacja_Konstantyna
Jej sfabrykowanie zbiegło się właśnie z utworzeniem państwa kościelnego i z osiągnięciem potęgi politycznej papiestwa. O tron papieski przez długie długie wieki trwała zażarta walka. Niejeden papież mordował konkurentśw a nawet poprzedników.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bonifacy_VII
Kupczono tiarą i kapeluszami kardynalskimi. Najmłodszy papież miał 18 lat i bogatego ojca, który kupił mu tiarę. Dochodziło w Watykanie do makabrycznych historii – jak choćby ta z synodem trupim:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Synod_trupi
Na takich fundamentach rosła cywilizacja łacińska. Towarzyszył jej szereg bandyckich krucjat. Także przeciwko Słowianom. A nawet przeciwko katolikom.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krucjata#Lista_krucjat

Katolicy mają na sumieniu niejedną rzeź przypominającą starotestamentowe czystki etniczne. RPrzykładami tego były rzeź Jerozolimy, Bezeries („W kościele wyrżnięto w pień 7000 ludzi, w tym mężczyzn, kobiety i dzieci, a nawet odprawiających mszę kapłanów. Podobnie było w kościele Saint-Nazaire i w miejskiej synagodze. Na ulicach miasta zabito dalsze kilka tysięcy. Ludzi mordowano w domach, które po obrabowaniu podpalano.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_B%C3%A9ziers,)
i Magdeburga podczas wojny trzydziestoletniej, gdzie wymordowano 25- 30 tys. ludności cywilnej, a papież na wieść o tej rzezi wyraził radość ze zniszczenia heretyckiego gniazda. W „tolerancyjnej” Rzeczypospolitej katolicki motłoch urządzał tumulty, w tym tumulty cmentarne profanując groby i zwłoki „heretyków”.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tumult_cmentarny
Co więc działo się w krajach nie tak „tolerancyjnych”, łatwo możemy sobie wyobrazić.

Ważną cechą wszystkich odłamów chrześcijaństwa były wyssane z palca dogmaty. O dogmacie „odkupienia grzechów” już wspominałem. Jest też dogmat „wniebowstąpienia” i „wniebowzięcia”. A ja już jako szczeniak zastanawiałem się, jak można materialnym fizycznym ciałem wejść do niematerialnego, niefizycznego, duchowego nieba? Niestety doktryna nakazuje ślepą, tępą i bezrefleksyjną wiarę we wszystkie te wymysły. Inaczej jest się „heretykiem” lub „bezbożnikiem”. Czyli pomiotem Szatana.
Chrześcijaństwo wprowadziło kołtuński kult „relikwi”. Obok szmat, zardzewialych gwoździ, drzazg (rzekomo z krzyża) i szczątków „świętych” były nawet tak absurdalne i fałszywe relikwie jak mleko matki boskiej, pióra ze skrzydeł aniołów a nawet cudownie rozmnożone napletki żydowskiego „mesjasza”.
http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-wstydliwa-relikwia,nId,821615
Na marginesie dodam – o nią toczył się zażarty spór, gdyż część teologów uważała, że Joszue podczas „wniebowstąpienia” jego napletek zabrał do nieba ze sobą. Inni uważali jednak, że pozostawił go na Ziemi.
O takie to ważne sprawy toczono wiekami teologiczne spory.

Jak wiemy przykazanie miłości było sztandarowym hasłem chrześcijaństwa. Wszak żydowski „zbawiciel” nakazał kochać bliźniego swego jak siebie samego. Kochać kazał też nawet nieprzyjaciół. Choć i jemu zdarzały się „wpadki”:

„Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.”
(Łk 14,26)

„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką,synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.”
(Mt 10, 34-36)

Ta ostatnia zapowiedź spełniła się niestety co do joty.

Nie ma drugiej religii, w której rozdźwięk między hasłami (miłość bliźniego, wybaczanie, nadstawianie drugiego policzka) a praktyką byłaby tak kolosalna jak w chrześcijaństwie.

Wbrew twierdzeniom, że miłość jest fundamentem chrześcijaństwa, jego rzeczywistym fundamentem jest strach. Strach wpajany już od kołyski. Strach przed karą bożą, gniewem bożym i wiekuistym potępieniem – czyli piekłem. Każdy psycholog wie, jak ogromnie strach kaleczy psychikę i osobowość człowieka. Twórcy chrześcijaństwa doskonale wiedzieli, że tylko panicznym strachem przed piekłem i „karą boską” utrzymają wiernych w ślepym posłuszeństwie. A tak na marginesie – jak w jednej głowie może funkcjonować obok siebie wiara w to, że żydowski bóg jest nieskończenie miłosierny z obrazem boga, który jest karzący, zsyłający dopusty i klęski? I skazujący ludzi na niekończącą się wieczność do piekła za jeden „śmiertelny grzech”?
Także wmawianie wiernym, że są winni cierpienia i śmierci na krzyżu ich idola – Joszue/Jezusa (któryś cierpiał za nas rany) kaleczy osobowość. No i wmawianie im że są niegodni (panie, nie jestem godzien). To wszystko sprawia, że chrześcijanin żyje w starchu przed wyssanym z palca piekłem, żyje „na kolanach” żebrząc od dzieciństwa do śmierci o miłosierdzie, zbawienie i „odpuszczenie win”.
Wiem, wiem, a co z „wartościami chrześcijańskimi” i moralnością, bez której ludzkość nie może istnieć?
O tym wielokrotnie pisałem, ostatni raz tutaj:
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/10/20/wartosci-poganskie-i-wartosci-chrzescijanskie/

Na podstawie powyższego ponownie stwierdzam, że duch chrześcijaństwa dla mnie to żydogenny upiór.
Przypomnę jeszcze, że przerabia on wierzących w duchowych Żydów.

Terlikowski: “Ja jako Żyd (duchowy)”
http://www.fronda.pl/a/terlikowski-ja-jako-zyd-duchowy,25468.html

Mirosław Salwowski: “Ja też jestem Żydem (duchowym)”
http://www.konserwatyzm.pl/artykul/9128/ja-tez-jestem-zydem-duchowym

Aleksandra Kowal: “W sensie duchowym jesteśmy Żydami.”
http://www.katolik.pl/czy-jestesmy-zydami-,834,416,cz.html

Przypomnę też kilka cytatów pokazujących katolicki patriotyzm:

„Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka.”
http://pl.wikiquote.org/wiki/Henryk_Goryszewski
Henryk Goryszewski, prawnik, nauczyciel akademicki, poseł knessejmu I i III kadencji, wicepremier w żondzie Hanny Suchockiej.

„…przyjmując za właściwe stanowisko, iż najpierw jesteśmy katolikami, a później Polakami, gdyż naszą pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki.”
http://www.legitymizm.org/list-otwarty-do-piotra-skwiecinskiego
Redakcja katolickich monarchistów w „Od Redakcji” pod jednym z tekstów.

„Jako katolik rzymski Polskę mogę poświęcić, bowiem narodowość jest kwestią incydentalną, ale na rozrzedzenie katolicyzmu rzymskiego mojej zgody być nie może.”

Adam Wielomski (proffessorek siedlecki, współpracownik „Najwyższego Czasu” i — o zgrozo — „Myśli Polskiej”
http://blotne-abecadlo.blogspot.de/2014/10/polak-czyli-katolik.html

“Cóżby ci przyszło z wolnej ojczyzny, gdyby Kościół miał na tym stracić”

Cytat z książki dla harcerzy „Czuj duch” ksiądza Kazimierza Lutosławskiego napisanej krótko po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Przypomnę jeszcze, że kk fanatycznie zwalczał tożsamość i kulturę wszystkich podbijanych ludów, narzucając im nadjordańską antykulturę i kult żydzizmu. Wielu katolików wypiera się żydowskości chrześcijaństwa, twierdząc, że galilejski Żyd Joszue nie był Żydem a Palestyńczykiem czy Galilejczykiem. Ignorują fakt że Galilea w jego czasach były żydowskim państwem. Drugim żydowskim państwem, pod bezpośrednią władzą cesarskiego prokuratora była Judea. Gdyby Joszue nie był Żydem, nie miałby wstępu do świątyni jerozolimskiej, do synagog (w ewangeliach widzimy go w synagodze czytającego pismo jednego z żydowskich „proroków”) i nie byłby sądzony przez najwyższego kapłana i Sanherdyn, których jurysdykcja obejmowała wyłącznie Żydów.

Największym i udanym oszustwem chrześcijaństwa było przerobienie starotestamentowgo psychopaty ludobójcy Jahwe w nieskończenie miłosiernego „boga-ojca”. Niektórzy chrześcijanie zaprzeczają identyczności Jahwe i ich „boga-ojca”. A przecież Jezus/Joszue, gdy wypędzał kupców ze świątyni, która była świątynią żydowskiego Jahwe, nazwał ją domem swego ojca. Czyli to starotestamentowy psychopata, pustynny demon Jahwe był jego ojcem. I ten psychopata przerobiony został na nieskończenie miłosiernego. No i przerobienie galilejskiego Żyda na „mesjasza” na „zbawiciela”, „chrystusa, „syna bożego” i samego „boga” jest drugim niewyobrażalnym oszustwem dorównującym temu pierwszemu. Dzięki niemu zżydzono i zażydzono umysły miliardów ludzi.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/

Jeszcze krótko o brakteatach. Nie był to pomysł i wynalazek chrześcijański. W północnej i zachodniej Europie archeolodzy wykopali w kilku miejscach pochodzące z przełomu starożytności i średniowiecza pogańskie brakteaty z pogańską symboliką i runami. Owe chrześcijańskie brakteaty były więc kopią wcześniejszych pogańskich. Nie ma tylko pewności czy te pogańskie były pieniędzmi czy ozdobami. Ponadto wcale nie uważam, że był to wspaniały pomysł. Poddani dzięki niemu byli po prostu okradani. Przywilej bicia tych brakteatów posiadali władcy. Nie rozdawali ich za darmo. Każdy kto chcial je mieć, dawał władcy za nie odpowiednią ilość towaru, dzięki czemu władca miał dwór pełen różnych materialnych „dóbr”. Następnie władca co pół roku wymieniał stare na nowe, tyle że przy każdej wymianie dawał posiadaczom brakteatów mniej niż oni posiadali (najczęściej ok 1/10 mniej). I w ten sposób ich okradał. Jak to wyglądało w praktyce. Powiedzmy, że władca wybił milion tych monet i puścił je w obieg pobierając za nie od chętnych na nie towar (klejnoty, meble, drogie sukna, wyroby kowalskie itp). Po pół roku podczas wymiany 1/10 monet zostawił dla siebie. W obiegu pozostało 900 tys. monet. Po drugiej wymianie (po roku od wybicia pieniędzy) w obiegu pozostaje już tylko 810 tys. monet. Po czterech pełnych latach w obiegu pozostanie niecałe 480 tys. monet. Reszta została przez władcę „skasowana” przy kolejnych wymianach. Ale towarów otrzymanych za wybite monety nie zwrócił.
Jak widzimy, owe brakteaty choć były lepsze niż żadne pieniądze, bo wtedy handel ustawał całkowicie, wcale aż takim dobrym wynalazkiem nie były. Władcy musieli co parę lat wypuszczać całkiem nowe edycje brakteatów (starych było już za mało w obiegu), pobierali za nie ponownie towary, po czym ponownie co pół roku kasowali dziesięć procent tych monet. Tak, że znów po kilku latach handel powoli zamierał, gdyż w obiegu było coraz mniej pieniędzy. A władcy mieli coraz pełniejsze magazyny przeróżnych dóbr.

Jeszcze raz powtarzam, w sytuacji gdy w obiegu nie było żadnych pieniędzy nawet te oszukańcze brakteaty były pożyteczne, gdyż umożliwiały w ogóle handel. Ale aż takim świetnym pomysłem wcale to nie było.

Jeszcze o wypędzaniu Żydów. Byłoby skuteczne, gdyby chwilę potem nie zapraszano ich spowrotem. A tak właśnie bywało. Z Francji np wypędzano ich parokrotnie. Tylko, że gdy król chciał prowadzić wojnę, a pieniędzy nie miał – zapraszał Żydów spowrotem. Potem znów ich wypędzał i znów (on albo następca) ich zapraszał, gdy znów potrzebował pieniędzy. Ponadto wypędzonym pozostawiano „furtkę” – jeśli się „nawrócą” – nie muszą się wynosić. I wielu Żydów to wykorzystało. I w ten sposób fanatyczna pasja nawracania wszystkich na jedyną jedynie prawdziwą nadjordańską wiarę sprawiła, że wszystkie kraje chrześcijańskie na własne życzenie zostały zażydzone „przechrztami”. I w ten sposób cwani Żydzi udający chrześcijan powoli przejęli w krajach chrześcijańskich stery. Do tego stopnia, że dzisiaj są właścicielami całego prawie zachodu. Z Watykanem włącznie.
.

—-
Powyższa dyskusja zaczęła się od komentarza pod tym linkiem:
http://zygumntbialas.neon24.pl/post/128904,co-sie-dzieje-w-europie-14-01-2016#comment_1270573
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga